Weeds
Miałam nie namawiać do oglądania telewizji ale ten serial bardzo przypadł mi do gustu. Pierwsza część tego serialu ukazała się w sierpniu 2005 roku i składała się z 10 odcinków, rok później powstała druga seria, w 2007 roku trzecia, a w czerwcu tego roku już czwarta część. Ja Wam trochę opowiem o tych dwóch pierwszych, które obejrzałam w ciągu, uwaga, pięciu dni!
Nancy Botwin, bo tak ma na imię główna bohaterka, której mąż zmarł na zawał, zmaga się z problemami własnymi i swoich dwóch synów. Silas, ten starszy, przechodzi etap randkowania i związywania się z dziewczynami, natomiast Shane, to typowy mały nieudacznik i szkolny mięczak. Nancy, żeby utrzymać rodzinę, posuwa się nie tylko do rozprowadzania narkotyku, ale również do pieczenia, ciast, ciasteczek, ciastek, muffinów i innych słodyczy, w których składzie znajduje się marihuana. Bohaterka stara się być innowacyjna i kreatywna w swoim biznesie, przez duże „B” i zakłada nawet piekarnię, żeby jej szyldem dokumentować zarabiane pieniądze. Poza grupą zaopatrujących się u niej znajomych – Doug’iem , Dean’em oraz ich kolegami, Nancy przyjaźni się, a raczej próbuje nie przyjaźnić się, z Celią Hodes, paniusią-piekniusią, która jest absolutnie przeciwna narkotykom, interesuje się, przede wszystkim, nadwagą swojej córki oraz zdobywaniem popularności w komitecie rodziców w lokalnej szkole, i jest zupełnie nieświadoma sekretnej pracy swojej przyjaciółki. Główna bohaterka zaopatruje się u rodziny przyjaciela brata jej zmarłego męża. Aha, no więc tak, jej nieżyjący mąż ma brata, który to od dawna przyjaźni się z Conrad’em mieszkającym z ciotką, która zajmuje się dostarczaniem marihuany dilerom. Czyli już wszystko jasne, przyjaciel szwagra Nancy, to Conrad, który wydaje się być zakochany w bohaterce. Z kolei Andy, wspomniany szwagier, to niezłe ziółko. Facet nie przejmuje się zanadto sytuacją i problemami rodziny, któregoś pięknego dnia zjawia się w domu Nancy i już w nim zostaje, niejednokrotnie sprawiając więcej kłopotów niż jej dwóch synów razem wziętych. Nie należy zapomnieć o gosposi domu, która w rodzinie jest już od dawien dawna, dlatego też uzurpuje sobie prawa nie mniejsze niż jej członkowie. Na pytanie, czy mogłaby pozmywać naczynia, odpowiada po prostu: „Niestety nie, ponieważ zmywarka jest zepsuta.” Serial śmieszy i to z każdym odcinkiem jeszcze bardziej, natomiast piosenka używana jako czołówka, za każdym razem przypomina oglądającym, że mowa tu o bogatych „doktorach, prawnikach i inżynierach, z których każdy skończył uniwersytet, gdzie zamknięto go w markowym pudełku, żeby wyglądał jak wszyscy inni. Teraz mieszkają oni w tej samej okolicy, w identycznych domach, z takimi samymi problemami i jeżdżą podobnymi samochodami, a ich dzieci chodzą do jednej szkoły”.
Gorąco polecam te naprawdę zabawne przygody dilerki marihuany, jej rodziny i przyjaciół. Ale pod warunkiem, że zaliczyłyście już serię ćwiczeń lub długi i szybki spacer po parku.
z Brukseli specjalnie dla kobieta50plus.pl











Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.