Nic się nie stało
Ta książka jest jak niedługi sznur pereł oglądany z daleka. Perełki, gdzieniegdzie są przetykane rubinami. Przyjrzyjcie się im z bliska i oceńcie czy są to prawdziwe klejnoty.
O autorze: Andrzej Łapicki urodził się 11 listopada 1924 roku w Rydze. Jego ojciec Borys był profesorem prawa rzymskiego. W czasie II wojny światowej studiował w konspiracyjnym Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej. Brał udział w powstaniu warszawskim. Aktor, reżyser, pedagog, rektor warszawskiej PWST, dyrektor Teatru Polskiego, felietonista „Teatru” i „Rzeczpospolitej”, poseł. Pierwszą recenzję napisał dla przedwojennego gimnazjalnego pisemka „Pochodem Idziemy”.
Współpraca: Kamila Mścichowska-Łapicka, urodzona w 1984 roku w Warszawie, krytyk teatralny.
O książce: Zanim zaczniecie czytać tę książkę wyłączcie telewizor, telefony i domofon. Zróbcie sobie dobrą kawę lub herbatę, usiądźcie wygodnie. Można z kotem na kolanach.
I delektujcie się. Czytajcie powoli i najwyżej trzy felietony na raz, aby nie uciekło wam to, co najważniejsze.
Autor nazywa tę książkę życiorysem polskiego inteligenta. Określa siebie sprinterem pisania, bo w skrótowej formie opisał wydarzenia, których był świadkiem i uczestnikiem w ciągu 80 lat życia.
Książka jest podzielona na dziesięć rozdziałów, rozpoczyna się felietonem „Buława” o defiladzie wojskowej 11 listopada 1938 roku, a kończy „Cannes pod biegunem” o festiwalu filmowym w Gdyni, w maju 2010 roku.
Między nimi czytamy o powstaniu warszawskim całkiem niemartyrologicznie i o bojkocie mediów w stanie wojennym bez zachwytu. O wyborach pod hasłem: „Nie głosujesz przez lenistwo, sprawiasz radość komunistom” wymyślonym przez Minkiewicza już w 1938 roku.
O szkole: „domyślałem się, że szkoła to nic przyjemnego”.
Niespodziewanie najbardziej aktualne okazały się dwa teksty pisane przed ostatnimi popisami PKP – „Kolej na kolej” i „Euro 2012”. Jego pradziadek budował kolej transsyberyjską, a stryjeczny dziadek był „szychą” na kolei. Dobrze, że nie dożyli momentu gdy ich potomek stwierdza, że na drzwiach wc każdego pociągu powinien być napis: „wstępujesz na własne ryzyko”.
We wspomnieniach autora przedwojenna Warszawa to wspaniale europejskie miasto, a polskie koleje były czyste i punktualne. Gdyby Niemcy nie wybrali na swego przywódcę Adolfa Hitlera, a potem kolejny raz nie postanowili udowodnić całej Europie jakim są szlachetnym i kulturalnym narodem uniknęlibyśmy ponownego zaboru pseudo wyzwolicieli ze wschodu. Oraz zniszczenia kultury nie tylko materialnej.
W części poświęconej teatrowi Łapicki wspomina świetnych polskich aktorów: Eichlerównę, Węgrzyna, Osterwę, Dymszę, Zelwerowicza, Łomnickiego i Rudzkiego.
Cytuje słowa królowej Elżbiety II gdy przedstawiono jej Daniela Olbrychskiego.
Felietony są przetykane krótkimi wywiadami jakie przeprowadziła z autorem jego żona Kamila. Rozmawiają o modzie, paparazzich, zagranicy, telewizji, kinie i o przyjaźni.
Klimatem ta książka przypomina mi „Kabaret Starszych Panów” – podobne delikatne poczucie humoru, dystans, smuteczek niewielki, życzliwość i elegancja. Świat zupełnie w starym stylu. Szkoda, że nie przetrwał dłużej.
Irena Brojek
Autorka mówi o sobie: Jestem na emeryturze od ponad roku, bardzo to lubię. Aktywnie spędzam czas: czytam, chodzę do kina - piszę recenzje, oglądam wystawy, robię collage organizuję wymyślone 28 lat temu przeze mnie dress-party (kobieca impreza). Recenzje - zamieszczam na swoim blogu: http://kotnagalezi1.blox.pl















Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.