Szansa 50 plus

Nienawiść do siebie

Nienawiść do siebie Telefon zaufania „Nadzieja” dzwoni najczęściej w nocy. Jako bardzo dojrzała emerytka mam czas i lubię rozmawiać w nocy, zawsze staram się nieść nadzieję. Są jednak problemy niezwykle skomplikowane. Oto ostatnio zadzwoniła młoda kobieta i pragnę dziś przedstawić jej dramat i prosić o podpowiedzi jak rozwiązać można poniższy problem. Oto ta historia:

Mam lat 32. Nie wyszłam za mąż i nie mam zamiaru założyć rodziny. Zarabiam nieźle, ale do wszystkiego musiałam dojść własnymi siłami. Jak tylko zdałam maturę, uciekłam z domu. Czuję nienawiść do siebie samej. Posłuchałam matki i jako piętnastoletnia dziewczyna, za jej namową, oskarżyłam w sądzie własnego ojca, potwierdzając wszelkie oskarżenia matki pod jego adresem. Ojciec wystąpił o rozwód, bo, jak twierdził, nie mógł dłużej wytrzymać piekła w domu. Matka oczywiście była dla mnie aniołem bez skaz. Byłam gotowa oddać życie za nią. Z zemsty za to, że ojciec wystąpił o rozwód, co zrozumiałam znacznie później, postanowiła go ukarać więzieniem, twierdząc, że wpadał we wściekłość, bił ją, maltretował. Była to jednak tylko połowa prawdy, bo nie widziałam, aby ją bił i nie widziałam, aby ją maltretował. Po prostu, gdy został doprowadzony do ostateczności stałymi utyskiwaniami matki, jej żądaniami pieniędzy, wymaganiami nadmiernymi i krzyczeniem oraz wiecznym niezadowoleniem z wszystkiego, co robił, wpadał od czasu do czasu w tak silny gniew, że niekiedy trzaskał wszystkie naczynia, meble, a potem wylatywał z domu zupełnie wyprowadzony z równowagi.

Dopiero później zrozumiałam, że to moja kochana i „bez zarzutu” matka, w celu ukarania ojca i spowodowania, aby rozwód został orzeczony wyłącznie z jego winy, co rzutowało zapewne na wysokość alimentów, z chciwości zażądała ode mnie, bym w sądzie poświadczyła to wszystko, co mówi złego o moim ojcu. Dopiero teraz widzę, że to moja matka spowodowała rozbicie naszej rodziny.

Obecnie mieszkam z ojcem i utrzymuję go. Jako karany, do czego ja się przyczyniłam, nie może uprawiać zawodu sędziego, jakim był. Znalezienie pracy, zgodnej z jego kwalifikacjami, jest praktycznie niemożliwe. Matka umarła w kilka lat po rozwodzie. Ojciec wszystko mi przebaczył, ale ja sobie nie mogę tego przebaczyć, że doprowadziłam do jego klęski życiowej. Ojciec mój dziś jest wrakiem człowieka. Nie chcę osądzać matki. Największy żal mam do siebie samej. Tak bardzo byłam zaślepiona w miłości do matki, że byłam skłonna zrobić wszystko, o co mnie poprosi. Wówczas na pewno w pełni nie zdawałam sobie sprawy z tego, co robię, oskarżając własnego ojca w sądzie. Zrozumiałam wszystko dopiero wtedy, gdy ojciec się wyprowadził i zostałam sama z matką. Mnie także potrafiła doprowadzić do rozpaczy i do chęci ucieczki od niej. Mnie także było trudno znosić jej stałe narzekanie, uskarżanie się na wszystko, stałe niezadowolenie z wszystkiego, co robiłam, stałe pilnowanie mnie na każdym kroku. Właśnie dlatego także od niej uciekłam zaraz po maturze i zaczęłam własne życie.

Kocham ojca, ale nic nie zdoła wymazać faktu, że to ja przyczyniłam się do jego obecnego stanu. Nie wiem, jak sobie dam radę z tą nienawiścią do siebie samej.

Happy pyta Czy w opisanej sytuacji jest coś, co świadczy o mądrości ? Jak dojść do równowagi i przestać się zadręczać ? 


Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • marta 29/06/2012, 13:10

    o mądrości świadczy przebaczenie ojca, nienawiść i chora "pamiętliwość" zawsze zatruwa. żeby 32 latka przestała się zadręczać może spróbować być przydatna ludziom potrzebującym np. samotnym, schorowanym starszym osobom, które nie wychodzą ze swoich domów. takie działania w Poznaniu, Lublinie i Warszawie prowadzi Stowarzyszenie mali bracia Ubogich. można się do nich zgłosić jako wolontariusz