Weranda literacka

Danuta Awolusi


kobieta50plus.pl  rozmawia z autorką  książki "Macochy" wydanej właśnie przez Prószyński Media

więcej o książce i autorce można przeczytać   tutaj  

Co skłoniło Panią do napisania książki "Macochy"?  W Polsce to przecież temat tabu, chowany pod przysłowiowy dywan. 

Dokładnie to (śmiech). Warto czasem rozprawić się z takim tematem, zwłaszcza, że w Polsce macoch nie brakuje. Przecież statystycznie rozwodzi się co trzecie małżeństwo… To bardzo przykre, ale jednocześnie nic na to nie poradzimy. Można za to skupić się na nowych rolach społecznych, w jakie wchodzimy.

W świecie zorientowanym na dzieci, w którym dla dzieci trzeba zrobić wszystko inny, czasami wręcz "nieprzyjazny" stosunek do dzieci z poprzedniego związku aktualnej żony/męża/partnera/partnerki bywa starannie ukrywany. Czy przygotowując materiał do książki spotkała się Pani z osobami, które przyznawał, że kochają tylko "swoje" dzieci?  

Tak, miałam kilka spotkań, bo dwie moje koleżanki mają podobną sytuację. Szukałam również w sieci, gdzie kobiety (ale mężczyźni czasem też) szukają miejsc, w których mogą się uzewnętrznić i podzielić obawami, bólem, wątpliwościami. Wyszło więc na to, że powieść jest naprawdę bardzo realistyczna.

W "Macochach" ostrzega Pani przed niebezpieczeństwie nieobiektywnego postrzegania pewnych zachowań dzieci jako drażniących, takich które wywołują niechęć czy wręcz złość. Czy ma Pani jakieś wskazówki dla czytelniczek jak postępować w takich sytuacjach, kiedy emocje przegrywają z rozsądkiem?   

Nie uważam się za osobę, która może zwracać komuś uwagę lub dawać wskazówki… Uważam jednak, że kiedy człowiek staje w sytuacji tak trudnej, że nie może znaleźć wyjścia, warto wówczas sięgnąć po pomoc. Proponuję zacząć od samego siebie – kilka sesji z terapeutą może rzucić światło na problem, pomoże zrozumieć własne emocje, a dopiero potem zabrać się za analizowanie emocji drugiego człowieka, w tym wypadku dziecka. Ja sama znam proces terapeutyczny z doświadczenia i mogę potwierdzić, że pomógł mi uporać się z wieloma rzeczami. Moje bohaterki również korzystają z takiej pomocy i to ratuje ich siostrzaną relację, ale też pozwala otworzyć się na dzieci.

Czy ma Pani jakieś marzenia związane z publikacją książki "Macochy"?

Och, nie chciałabym szaleć z tymi marzeniami (śmiech). Większość autorów marzy o dobrej sprzedaży swojej powieści, bo to pozwala w spokoju pisać kolejną książkę. Marzę więc, aby „Macochy” przyniosły mi nowych, wiernych czytelników.

Jakie przesłanie ma Pani dla kobiet, które są macochami?   

Bądźcie przy sobie. Nie pozwólcie sobie wmówić, że coś jest w wami nie tak, skoro czujecie tak wiele emocji i rozprawcie się z nimi, a nie udawajcie, że ich nie ma. Nie jesteście jedyne!

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.