Weranda literacka

Ibiza w słońcu… z koronowirusem w tle

Ibiza  – hiszpańska wyspa na Morzu Śródziemnym od zawsze była oazą spokoju. I tak jest do dnia dzisiejszego, naturalnie poza sezonem letnim, kiedy przybywają tu wszyscy miłośnicy słońca

Lecz w tym roku wszystko jest inaczej, koronawirus zmienił znacznie obyczaje panujące na wyspie. W Hiszpanii jest obowiązek  ciągłego  noszenia maseczek na ulicy, w sklepach, w środkach komunikacji. Nawet spacerując po plaży trzeba mieć na twarzy maskę, dopiero po zajęciu miejsca na piasku można ją zdjąć. Odległość od innych plażowiczów, też musi być co najmniej półtora metra. Po bardziej uczęszczanych plażach chodzą służby porządkowe i nadzorują przestrzeganie przepisów.

W tym sezonie na Ibizie nie było przepełnienia jak co roku, licznie przybyli Hiszpanie z rodzinami. Wyspa od dziesiątek lat ma światową sławę klubowej, dyskotekowej Ibizy,  kiedyś balowało się tu na okrągło. W tym roku dyskoteki zamknęły swoje podwoje, ale przecież Ibiza to znacznie więcej niż okrzyczane kluby i dyskoteki.

Ibiza to wyspa światła i słońca, słynąca ze wspaniałej przyrody i pięknych, piaszczystych plaży. Poza plażami strzeżonymi, jest jeszcze wiele małych skalistych zatoczek, trudno dostępnych do  plażowania dla tradycyjnych turystów. Między innymi w takich miejscach zbierają się hippisi, nudyści, szamani i poszukiwacze „ducha wyspy".

Swoją drogą mało kto wie, że Ibiza to wyspa hippisowska. W latach 70. przybyło tu wielu hippisów (dzieci kwiatów), najpierw z Ameryki potem z Europy. Tu stworzyli komunę, która przetrwała do dzisiaj. Aby móc się utrzymać, organizowali tak zwane hippisowskie jarmarki, gdzie sprzedawali swoje rękodzieła. Przetrwały one do dziś - najbardziej znane to Hippy de Es Canar i Las Dalias,  zlokalizowane niedaleko miejscowości Santa Eularia.

Wyspa ma wiele do zaoferowania każdemu turyście – niezależnie od wieku, zainteresowań i statusu materialnego. Choć może brzmieć to niedorzecznie, zważywszy na sławę dyskotekowej Ibizy,  lecz w tym roku jest ona doskonałym miejscem na spokojne i ciche wakacje. Ibiza ma wiele magicznych miejsc, takich jak plaża Cala d’Hort, przy której widać oddalone o dwa kilometry, wyłaniające się z morza dwie skalne wysepki: Es Vedra i Es Vedranell. Obie, według legend i podań, są ostatnimi widocznymi częściami zatopionej Atlantydy. Prawdopodobnie ma być to jedyne miejsce na świecie, które przetrwa wszelkie kataklizmy  na ziemi.
Innym tajemniczym miejscem jest monument „Time & Space" – „Czas i przestrzeń ”,  dzieło sztuki położone wysoko na skarpie, nad morzem. Trzynaście gigantycznych „kosmicznych" kolumn wznosi się na wysokość około 20 metrów, autorstwa artysty Andrew’a Rogersa, tworzącego instalacje w naturze. Właśnie tu, na Ibizie pozostawił na wieczność jedno ze swoich dzieł.

Jest jeszcze wiele innych niezwykłych miejsc. Trzeba tylko udać się na któryś z mniej uczęszczanych szlaków, aby cieszyć się pięknem natury. Widok urokliwych malutkich zatoczek, skał zatopionych w morzu, piękno nadmorskiej roślinności, potrafią wyzwolić uczucie przebywania w raju.
Ibiza to wyspa światła, radości, pokoju i oderwania się od codziennych problemów.

Atrakcją jest stolica Ibizy – Eivissa (po katalońsku), ze starą twierdzą obronną Dalt Vila. Monumentalna budowla, górując nad starym miastem, straszy do dziś armatami, które kiedyś chroniły potężne bramy twierdzy. I tak nie miały one większego zastosowania w historii wyspy, gdyż prawdziwe wojny raczej ją omijały. Jeśli już jakaś o nią zahaczyła, szybko podpisywano traktaty pokojowe. Być może dzięki temu mieszkańcy wyspy są otwarci i przyjaźni dla przybyszów i turystów.

Wyspa szczyci się najpiękniejszymi zachodami słońca. Własnie dla tych niepowtarzalnych zachodów powraca się tu – na Ibizę.  Szczególnie piękne zachody są na plaży w Benirras, jest to niezwykły spektakl. Dawniej w każdą niedzielę, a czasem w dni powszednie, zbierali się tu hippisi. Podczas zachodu grali na bębnach i tańczyli, aby oddać hołd zachodzącemu słońcu. Dzisiaj niestety – nie wolno. W medytacyjnej ciszy można tylko podziwiać zatapiającą się czerwoną tarczę słońca. Przy plaży stoi wóz policyjny i pilnuje, aby nie odbywały się tu żadne plażowe party. Mandat kosztuje 100 euro więc nie warto ryzykować.

Nie jest lekko przy temperaturze plus 30 C stopni cały dzień przebywać w masce. Ale ludzie mają swoje sposoby, piją wodę, jedzą lody, czy palą papierosy. Trzeba szukać okazji, aby móc choć na chwilę zsunąć maseczkę z twarzy.

Wyjeżdżałam z łezką w oku... smutne to wszystko. Na lotnisku wszędzie wygrodzone przejścia, odstępy i odległości, wszyscy obowiązkowo w maskach, obsługa lotniska dodatkowo w rękawiczkach.

Może za rok,  gdy tu powrócę, będzie normalnie jak dawniej? A może i nie? Zależy to od tego, co dalej będzie z koronowirusem. Wiele pytań nadal stoi otwartych, ale na jedno mam odpowiedź – świat się zmienił.


Izabella (Isabel) Degen

Powyższy tekst autorstwa Izabeli Degen z Frankfurtu nad Menem zdobył I miejsce w konkursie literackim pt: "Wakacje z koronawirusem w tle" ! 

Więcej o wynikach konkursu  
https://www.kobieta50plus.pl/pl/rynek-50-plus/wyniki-konkursu-wakacje-z-koronawirusem-w-tle


Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.