Krasnal Minus
Krasnal Minus był w bardzo złym humorze. Właśnie odbyło się kolejne mierzenie krasnali w Czarnym Borze i okazało się, że do przepisowych trzech centymetrów nadal brakuje mu jednego milimetra.
Właśnie dlatego tak go nazwali
– Minus. Kiedy już wykluł się z łupinki zamiast kasztana natychmiast Wielki Mierny zaczął się śmiać.
- Nie muszę go mierzyć, żeby wiedzieć, że ma trzy centymetry minus milimetr. Jakiś taki niewydarzony. Za krótko chyba siedział w łupince.
- Taki minus nam się przyda – dogadywał Kroczek przemierzając ścieżkę ogromnymi, jak na krasnoludka krokami – nie będzie się musiał schylać, żeby pogadać z mrówkami.
- I mieszkanie już ma gotowe w skorupce po wronim jajku, nie musimy budować mu domku – dopowiedział swoje Paseczek, który miał brodę w siwo-białe pasemka.
- A która krasnala tam z nim zamieszka – naigrywała się Ślicznotka, która jak wszystkie krasnale miała długą brodę, ale wąsiki małe i sterczące jak u kotka.
I tak Minus został ofiarą dowcipów i przygaduszek całej wioski. Właśnie dziś przeżył kolejne śmieszki. Nawet Naczelny Krasnolud uśmiechał się pod wąsem i nie karcił dowcipnisiów. Zły i smutny Minus powlókł się nad strumień i tam usiadł zamyślony. "Chyba pójdę w świat” – postanowił. Napisał patykiem na piasku pożegnanie:
Smutno było Minusowi, a więc w świat iść postanowił.
Zwiedzi różne obce kraje i napisze mnóstwo bajek.
Podpisał się i ruszył w świat. Zatrzymał pierwszą napotkaną stonogę, która dowiozła go aż do wsi Chiny. Tam trafił do chałupy, w której pożywił się okruszkami, popił mleka z kociej miski, zapisał wrażenia na listku i powędrował dalej. Wygodniej mu było autostopem, więc przesiadał się z motyla na ważkę, z ważki na biedronkę, z biedronki na żuka i znów na stonogę. Wśród napotykanych po drodze wiosek był Londyn i Paryż i Rzym. Krasnal zanotował, że jego pobratymcy żyją tylko tam, gdzie on się urodził, a świat jest wszędzie taki sam. Postanowił wracać, również autostopem. Opowiedział wszystkim swoje wrażenia z podróży, a potem pięknie spisał na ogromnym liściu łopianu. Spisał to wszystko wierszem! To Klusia pierwsza powiedziała na niego: nasz poeta. I powoli wszyscy zapomnieli, że na imię miał Minus. Nazywali go Poetą. Klusia miała kędzierzawą bródkę, puchate wąsy i była okrąglutka jak piłeczka, dlatego tak ją nazwali. Miała jednak najpiękniejsze oczy na świecie, więc Poeta poprosił ją o rękę. Zamieszkali w prześlicznym domku z muchomorka i żyli długo i szczęśliwie. Tylko raz w roku, kiedy Wielki Mierny wyciągał swoją miarę obydwoje byli w złym humorze, ale raz do roku każdemu wolno.
Jolanta Miśkiewicz, Łódź. Laureatka konkursu "Opowiem ci bajkę" (wyróżnienie)














Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.