Weranda literacka

List z wakacji

 Witaj smutku!


Witaj smutku. Przywołuję w myślach w ten zamglony, jesienny wieczór słowa z powieści Saganki, powtarzam je bezustannie, jak mantrę uśmiechając się niezauważalnie ... do Ciebie.  

Wakacje tamtego lata były naprawdę udane. Wydaje się to niemożliwe, bo ... on jeden, a my trzy. Tak się złożyło, lecz było nam ze sobą dobrze.

Wspólne wędrówki po bezdrożach Suwalszczyzny, kąpiele  w napotkanych po drodze jeziorach, tai chi o porankach pachnących świeżością, zachody słońca, ogniska, razem przygotowywane posiłki lub kolacje, w najlepszej i jedynej zarazem knajpie w okolicy zbliżały nas do siebie. Stanowiliśmy zgrana paczkę przyjaciół, śmialiśmy się często.


Po powrocie do domu, napisałam do chłopaka list, którego ostatecznie nigdy nie wysłałam. Rozpoczęłam go słowami wziętymi z tytułu głośnej swego czasu powieści.   

"Witaj smutku"
Tak, jesteś moim smutkiem, chociaż często uśmiechałeś się do mnie, lecz w głębi Twego spojrzenia dostrzegałam go. Odpowiadałam uśmiechem, choć pewnie i w kącikach moich ust czaił się on - smutek.  

Witaj smutku!
Lubiłeś każdą z nas. Czy którąś bardziej? Nic mi na ten temat nie wiadomo. Chyba każda z nas czuła się wyróżniona przez Ciebie. Sprawiedliwie i hojnie obdzielałaś nas swoimi względami: zainteresowaniem, głębszym spojrzeniem, przelotnym dotykiem. Sprawiedliwie dzieliłyśmy się Tobą i zapobiegliwie planowałyśmy, aby żadna z nas nawet przez chwilę nie pozostawała sama tylko z Tobą. Udawało się. Byłeś jak chłopiec ostrożnie bawiący się zapałkami i pożaru nie wznieciłeś. Nie płonę i z leciutkim smutkiem spoglądam na wydarzenia minionych wakacji.

Witaj smutku!
Czy mi się tylko wydawało? A może to każdej z nas wydawało się, że spoglądasz na nią trochę dłużej niż na pozostałe, że przypadkiem dotykasz, ale jakby bardziej czule, że opowiadasz zajmującą historię, ale zwracasz się częściej do niej.
Czy mnie się tylko tak zdawało, czy nam wszystkim? Czy kiedykolwiek odpowiesz na moje, nasze pytania... bo właśnie uświadomiłam sobie, że zwracam się w tym liście w imieniu nas wszystkich, no może siebie jednak najbardziej.

Zazdrość. Tak, towarzyszyła nam i ona, czasami, a czasem odchodziła. Gdy była z nami lekkie jej kąśnięcia. Gdy była nieobecna czułyśmy niezwykła sympatię do siebie i bliskość nas kobiet.

  Dlaczego byłeś takim sprawiedliwym królem? Przecież tacy władcy zdarzają się tylko w baśniach, a to jak na ironię losu zdarzyło się naprawdę. A może teraz będzie inaczej? Gdybyś tylko zechciał... Czy tego chcesz? Wszystko zależy od Ciebie. Wiesz o tym. A może to zależy właśnie ode mnie?  .. albo od niej? Czekasz na pierwszy krok którejś z nas? Nie mogłeś, nie możesz się zdecydować? Ale czy tak musi pozostać?   Żegnaj smutku.

Jolanta Maria Pińkowska

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • anonim 07/10/2019, 12:53

    "Miłość to dwie dusze w jednym ciele, przyjaźń - to jedna dusza w dwóch ciałach" - myśl Tadeusza Kotarbińskiego. - Wakacyjna miłość, czy aż przyjaźń ? - Moim zdaniem to ...