Weranda literacka

Małgorzata Królikowska - Ostrowska

Z Małgorzatą Królikowską - Ostrowską aktorką telewizyjną, teatralną i filmową, matką piątki dzieci oraz świeżo upieczoną babcią rozmawiamy przy okazji premiery wyjątkowych albumów "Drzewo rodowe naszej rodziny” oraz "Ukochanej babci”.

Albumy "Drzewo rodowe naszej rodziny” oraz "Ukochanej babci” to książki - pamiątki do samodzielnego uzupełniania i spisania historii rodziny. Za każdym razem tworzone indywidualnie są unikatowym pomysłem na prezent. Więcej na www.moidziadkowie.pl

Niedawno na świat przyszedł Pani pierwszy wnuk. Jak czuje się Pani w roli babcia?

Bardzo dobrze (śmiech). Kiedy dowiedziałam się, że zostanę babcią bardzo się ucieszyłam. Dotychczas dowiadywałam się, że jedna, druga koleżanka będą spełniać się w tej roli i cieszyłam się razem z nimi, a teraz sama nią zostałam. Myślę, że jak dla wielu kobiet, tak i dla mnie to kolejny, bardzo ważny rozdział życia. Jako świeżo upieczona babcia czuję się naprawdę świetnie, ale uważam, żeby nie dać się zwariować.

Rozumiem, że daje Pani przestrzeń młodym do tego, by poczuli się rodzicami?

Owszem. Uważam, że dziecko jest przede wszystkim rodziców. Oni muszą się z nim oswoić, nauczyć się go i lepiej im w tym nie przeszkadzać, nie udzielać stu cennych rad, jeśli o to nie proszą. Jestem bardzo dumna ze swojego syna, bo widzę, że naprawdę świetnie sprawdza się w roli ojca. Ostatnio przysłał mi zdjęcie, na którym widać, jak mały śpi wtulony w niego, a Janek jak gdyby nigdy nic pracuje i coś sobie komponuje. Takiego spokojnego rodzicielstwa im z całego serca życzę.

Słyszę, że jest Pani o całą trójkę spokojna?

Pewnie, że tak. Oczywiście, jeśli proszą mnie o pomoc, to z ogromną chęcią i radością pomagam. Uważam, że opieka nad dzieckiem, tak samo ważna jest opieka nad tymi świeżo upieczonymi rodzicami, a już w szczególności nad mamą. To ją trzeba otoczyć opieką, troską. Dlatego też bywa, że podskoczę z garnkiem zupy, a jeśli chcą gdzieś wyjść, to chętnie z maluchem posiedzę..

To, jaką babcią Pani będzie?

Chciałabym być taką babcią, która nie gada głupot, nie plecie farmazonów, tylko tłumaczy mu świat, a przede wszystkim wartości, którymi warto kierować się w życiu. Żeby w jego życiu nie było pustki. Mam nieodparte wrażenie, że po tym zachłyśnięciu się takim lekkim, beztroskim światem, ludzie do tych wartości przekazywanych z pokolenia na pokolenie wracają, coraz bardziej je cenią. To jest piękne.

Dlatego między innymi została się Pani ambasadorką albumów „Drzewo rodowe naszej rodziny” i „Ukochanej babci”?

Wraz z pojawieniem się na świecie Józia mam taką ambicję, aby zebrać wszystkie rodzinne zdjęcia, przypomnieć sobie to, co opowiadali mi dziadkowie, rodzice i przygotować taki prywatny album wspomnień, z którego będzie mógł się wszystkiego o nas dowiedzieć. To raz, a dwa uważam, że takie projekty zbliżają. Pomagają odkrywać siebie na nowo, poznawać przeszłość zarówno tę rodzinną, jak i historyczną. Myślę również, że tworzenie drzewa genealogicznego rodziny to dobry sposób na poznanie nie tylko historii rodziny, ale i kraju, w którym żyjemy.

Z kolei w tym albumie dla ukochanej babci pada pytanie o ulubiony smakołyk wnuków, który babcia przyrządzała. Tak sobie myślę, że właśnie nadchodzi czas, kiedy będę musiała nad takim pomyśleć. Wykombinować coś, co Józio będzie kojarzył z babcią.

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.