Weranda literacka

Narodziny Afrodyty

Była ładną, mocną dziewczyną i od dzieciństwa opiekowała się stadkiem kóz, jej rodzina niczego więcej nie posiadała
– Dlaczego tak mi się przyglądasz? – spytała babcia Zuzankę zdejmując kurtkę. Właśnie wróciła z przychodni gdzie rozpoczynała leczenie potłuczonego łokcia.

– Patrzę, ale wcale nie jesteś ładniejsza – Zuzanka nie kryła rozczarowania

– Przecież nie byłam w salonie kosmetycznym tylko na zabiegu – wyjaśniła babcia

– Jak to, przecież mówiłaś, że idziesz po wdzięki!

– Głuptasku, mówiłam, że idę na ultradźwięki – to takie fale, które pomagają w leczeniu potłuczonych miejsc. Pomyliłaś słowa „wdzięki” i „dźwięki”
Zuzanka zaczerwieniła się, bardzo nie lubiła się mylić. Czym prędzej chciała odwrócić uwagę babci od swojej wpadki. Wiedziała dobrze jak to zrobić.

– Babciu, czy twoi starzy bogowie mieli boga od wdzięku i piękności?
Babcia od razu chwyciła przynętę.

– Mieli nie boga, ale boginię. Zrobimy sobie herbatę i opowiem ci o niej. Jeśli odrobiłaś lekcje.

– Było zadane czytanie, a ja dobrze umiem czytać.

Usiadły sobie wygodnie z herbatą, sokiem i ciastkami.

– Bogini piękna i miłości była jedną z najważniejszych bogiń na Olimpie. Miała na imię Afrodyta. Narodziła się zaś w zupełnie inny sposób niż pozostali bogowie. Stało się to na Cyprze. Cypr to wyspa na Morzu Śródziemnym. Są tam wysokie góry, głębokie doliny, równiny i wspaniałe plaże, niektóre otoczone groźnymi głazami. Tak właśnie było na plaży znajdującej się niedaleko małej, biednej wioski Pafos. Wielkie, zanurzone w morzu skały i silne wiatry sprawiały, że woda zawsze się tam burzyła, a fale szalały. Ludzie w wiosce żyli z połowu ryb, hodowli owiec i kóz, mieli też niewielkie poletka. Wioska była samotna, inne podobne osiedla znajdowały się daleko, droga do nich była ciężka i niebezpieczna, rzadko kto się w taką podróż wybierał. Czasami do Pafos zawijał okręt kupiecki po wełnę i sery, przypływali też piraci, nie mieli czego rabować, zabierali tylko owce na mięso i zaopatrywali się w świeżą wodę ze spływających z gór strumieni.

W wiosce, w maleńkiej kamiennej chacie krytej palmowymi liśćmi, dorastała Mirra. Była ładną, mocną dziewczyną i od dzieciństwa opiekowała się stadkiem kóz, jej rodzina niczego więcej nie posiadała. Tego dnia pozostawiła kozy samym sobie, niech się pasą na zboczu wzgórza. Zrozpaczona i zapłakana poszła na swoją ulubioną plażę, gdzie tańczyły piany morskie i śpiewały fale. Miała powód do zmartwienia – rodzice postanowili wydać ją za mąż za najbogatszego w wiosce mężczyznę, który miał stado owiec i pole, ale był stary, brzydki i zdążył pochować dwie żony. Rodzice ucieszyli się z jego propozycji, wiedzieli, że córka będzie żyła w dostatku i nie będzie nigdy głodna, ona jednak brzydziła się starcem i rozumiała, że potrzebna mu jest jako darmowa służąca. Ale co mogła zrobić? W domu były jeszcze dwie młodsze siostry i brat, wszystkich trzeba było wykarmić. Zastanawiała się, czy nie wejść do morza i spokojnie iść coraz dalej po śmierć. Strasznie było jej żal mamy, taty i rodzeństwa, siebie jednak najbardziej. Zaczęła iść ku brzegowi wody, gdy nagle fale rozświetliła bijąca z głębi jasność. Powoli z kotłującej się piany wynurzyła się wielka muszla otoczona przez morskie boginki Nereidy. W muszli stała młoda, przepiękna kobieta w bogatej przepasce. Mirra nigdy nie widziała kogoś tak pięknego, nikt na świecie zresztą wcześniej też nie widział. Dziewczyna patrzyła jak zaczarowana, domyśliła się szybko, że ma przed sobą jakąś boginię. Muszla dopłynęła do brzegu, bogini zstąpiła na piasek plaży i rozejrzała się dookoła. Było pusto – tylko zapłakana dziewczyna i dalej stadko kóz.

– Nie rozumiem dlaczego tu nikogo nie ma – zawołała gniewnie – Przybywam z wieloma darami i dla bogów i dla ludzi a nikt mnie nie wita! Wrócę do morza i nigdy na podsłonecznym świecie nie będzie piękna ni miłości – zagroziła.
Mirra zrozumiała, że jeśli boginie odejdzie będzie to ogromna strata. Padła jej do stóp

– Nie opuszczaj nas o Piękna! Z tobą pojawiło się na ziemi coś cudownego, na co wszyscy czekaliśmy, nie zdając sobie z tego sprawy!
Bogini uśmiechnęła się łaskawie.

– Jestem Afrodyta, bogini miłości i piękna, przybyłam obdarować wszystkie żyjące na ziemi istoty miłością. Myślałam, że godnie i z radością zostanę powitana. A tu tylko jedna zapłakana dziewczyna. Może chociaż tobie pomogę zanim odejdę.

– Boska Afrodyto, nie możesz nas zostawić, tak bardzo wszyscy cię potrzebujemy. A ja chyba najbardziej.

I opowiedziała bogini o swoim losie. Afrodyta roześmiała się, jej śmiech był jak najsłodsza muzyka.

– Łatwo poradzę na twoje zmartwienie. Najpierw trochę poprawimy urodę.
Otarła łzy dziewczyny swoją przepaską, oczy rozbłysły jak gwiazdy, pogładziła dłonią twarz i włosy

– Mirra rozkwitła jak piękny kwiat, stała się podobna Charytom, boginkom wdzięku, które skądeś się pojawiły i otoczyły boginię. W tym momencie z wielkim szumem wylądował na plaży bóg Hermes, posłaniec Zeusa. Głęboko skłonił się Afrodycie.

– Wybacz mi bogini spóźnienie, wiatry się pokłóciły, musiałem z daleka ominąć burzę, nie zdążyłem na czas twojego przybycia. Już jednak lecą białe gołębice z rydwanem, zabieram cię na Olimp, gdzie czeka powitalna uczta w nowym wspaniałym pałacu, który przygotował twój przyszły mąż – mocarny bóg kowali i wynalazców – Hefajstos.

Nie powiedział, że Hefajstos trochę kuleje na jedną nogę, nie jest młody i jak na boga niezbyt piękny. Afrodyta spojrzała na Mirrę.

– Jesteś teraz piękna, możesz w moim orszaku polecieć na Olimp, tam znajdę ci właściwego męża.

Mirra trochę się przestraszyła. Nigdy nie opuszczała swojej wioski ani rodziny.

– Muszę pożegnać się z rodzicami i rodzeństwem, bardzo by się martwili, gdybym nagle zniknęła.

Wtedy z za pleców bogini wyjrzał prześliczny chłopiec: złote kędziory, śmiejące się oczy, skrzydełka u ramion a w ręku łuk.

– To Eros, mój syn i pomocnik. W kogo uderzy jego strzała ten zakochuje się bez pamięci
w pierwszej osobie, na którą spojrzy. Przykazuję mu, żeby zawsze wybierał dwie odpowiednie osoby – chłopca i dziewczynę – to gwarantuje wzajemną miłość, ale psotnik nie zawsze mnie słucha.

– Mamo, wymyśliłem coś lepszego! – wtrącił się Eros – Niech ta piękna dziewczyna tu pozostanie a ty, jako opiekunka żeglarzy, uratuj ten tonący niedaleko okręt, jest na nim żeglarz, Kinyras, który na pewno się jej spodoba. Statek zaś wiezie bardzo cenny ładunek, więc będą bogaci. Jak tu już przypłynie – resztę ja załatwię.

Afrodyta zgodziła się na ten plan. Natychmiast wysłała Nereidy do tonącego okrętu, a one w ostatniej chwili wynurzyły go ponad wodę i przeniosły do zatoki.

– Ty zaś Mirro, za to, że pierwsza tak pięknie mnie przywitałaś – przemówiła bogini – zostaniesz królową tej wyspy i razem z Kinyrasem będziecie panowali długo i szczęśliwie. Mnie zaś na tym brzegu, gdzie powstałam z piany morskiej, wybudujecie świątynię, w której będę czczona.

U stóp bogini wylądował wdzięczny rydwan w formie łabędzia ciągniony przez białe gołębice. Afrodyta i Eros wsiedli do niego, a gołębice zerwały się do lotu. Już będąc w powietrzu Eros wypuścił dwie strzały – jedną w serce Mirry, drugą w serce Kinyrasa, który właśnie schodził na brzeg. Afrodyta krzyknęła jeszcze z wysoka

– Będę was odwiedzać w mojej świątyni.

Zbudowali jej tę świątynię? – zaciekawiła się Zuzanka – bo chciałabym tam pojechać, może wtedy właśnie przyleciałaby ta bogini w odwiedziny i dodała mi wdzięku?

– Zbudowali bardzo piękną. Była sławna w całym greckim świecie, odwiedzały ją tłumy pielgrzymów prosząc Afrodytę o łaski. Muszę cię jednak zmartwić – nie pozostały z niej nawet ruiny. Rozwinęło się natomiast ogromnie miasto Pafos, było jednym z ważniejszych miast starożytnego świata, jego rozległe pozostałości odkopują archeologowie, w tym także polscy. Brzeg, gdzie wynurzyła się Afrodyta i stała jej świątynia był wtedy, gdy tam byliśmy kilkanaście lat temu, zupełnie pusty. Jak przed jej przybyciem... Najprawdopodobniej już jednak nabudowano tam hoteli. Ty się jednak nie martw Zuzanko, masz tyle wdzięku, że na pewno ci wystarczy.
Zuzanka tylko pokręciła głową. Nie była pewna, czy miała tyle wdzięku, żeby zauważył ją ten wysoki Piotruś z II B.

Wiesława Wierzchowska


Więcej  http://portalmini.eu/nr29/29_Afrodyta.php


Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.