Weranda literacka

Rajskie jabłonie

Po drodze do pracy mijam skwerek, na nim trzy jabłonie i dwie ławeczki pod nimi

Rajskie drzewa, obsypane setkami małych, czerwonych jabłuszek. To jak nasza codzienność pełna mniejszych i większych pokus. Takich jabłuszek, które wiszą sobie na gałązkach i uśmiechają się do nas rumiano.

Weź mnie, proszę, ugryź, spróbuj jakie jestem smaczne. No i niejeden raz ulegamy, zatapiamy zęby w rajskim jabłku, oczekując niebiańskich wprost doznań a tu co ? Kwaśne rozczarowanie. Tyle pokus, tyle niebezpieczeństw. Przeczytałam kiedyś, że człowiek, który pokusom nie ulega, to martwy człowiek. On z pewnością nie ulegnie już żadnej z pokus i nie zerwie jabłka z żadnego drzewa. Nam wciąż przydarza się to częściej lub rzadziej. Może na niebiańskim sądzie, o tym co z nami będzie zadecyduje ilość jabłuszek, które zerwaliśmy.

Wyobrażam sobie wielka wagę, na którą każdy z nas wchodzi a na drugą szalę wysypywane są rajskie jabłka. Czasami tylko mały koszyk a czasami cała ciężarówka.

Rajskie jabłonie rosną niedaleko mojego domu. Mijam je codziennie. Kiedyś dały schronienie Adamowi i Ewie. Dzisiaj w letnie dni spotykam pod nimi różne Ewy i Adamów. Często raczą się winem owocowym marki Wino. Siedzą , gaworzą w swoim języku i nie mają zbyt wielu problemów. Mają czas. Są szczęśliwi na swój własny, sfermentowany sposób. Gdy popołudniu znowu tamtędy przechodzę potykam się czasami o widome znaki ich bytności. Pod nogi wpada mi butelka rajskiej ambrozji, pudełka po najbardziej męskich papierosach i inne tego typu pozostałości. „ Nasi tu byli” – myślę sobie, korzystając z tekstów Seksmisji.

Wiosną drzewa obsypane białoróżowym kwieciem, rozpostarte jak parasole dają schronienie przed słońcem dzieciom. Umorusane i uśmiechnięte buzie, wytarte kolana i poobijane łokcie mówią mi, że to są szczęśliwe istoty. Dzień Dobry ! słyszę. I choć nie znam tych dzieci, uśmiecham się, odpowiadam i idę dalej. Ławka pod rajską jabłonią to dla tych szkrabów centrum świata, ważne miejsce, o którym z pewnością będę jeszcze długo pamiętały. Rajska jabłoń daje im schronienie, cień, miejsce do zabaw i tym samym poczucie bezpieczeństwa, którego w domu często brak.

Nadeszła jesień. Na drzewach pozostało jeszcze dużo jabłek. Pomimo ich atrakcyjnej, czerwonej barwy jakoś nikt się nimi specjalnie nie interesuje. Czasami spadają i wówczas wokół drzew uwija się więcej ptaków. Ławeczka mokra i brudna też jakoś nikogo nie może skusić. Do czasu.

Jakakolwiek pora roku, by nie była i kto by aktualnie pod rajskimi drzewami nie przesiadywał, biegał czy skakał, to zawsze jabłonie nastrajają mnie bardzo refleksyjnie. Obsypane drobnymi zielonymi liśćmi i wiosennym kwieciem, pełne owoców latem lub jesienią, gdy czerwone jabłka mocno kontrastują z czarnymi gałęziami, zawsze mówią do mnie.

A co konkretnie ? To niech pozostanie moją słodką, rajską tajemnicą.

 Beata z Mazur

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.