Weranda literacka

Relacja z wakacji

Krzemieniec nad Ikwą
 
- Zapraszam serdecznie do jedynego na świecie Muzeum Juliusza Słowackiego – tymi słowami przywitała nas pani Halina – kustosz tego muzeum w Krzemieńcu na Ukrainie.

Muzeum powstało w 2004 roku. Mieści się w dworku, w którym przez kilkanaście lat Juliusz Słowacki mieszkał wraz z matką. Nastrojowe muzeum zawiera przede wszystkim pamiątki po poecie, a więc autografy i książki Słowackiego, jego rysunki i portrety malarskie członków jego rodziny. Dworek wyposażony jest w stylowe meble z epoki.

Dzięki pięknej, wzruszającej opowieści kustoszki muzeum, która jest Polką wszyscy zwiedzający przenieśli się w czasy Juliusza Słowackiego i jego pobytu w Krzemieńcu.

W pobliżu dworku znajduje się kamień z wyrytym na nim napisem. Z napisu dowiedzieliśmy się, że kamień postawiono w miejscu nieistniejącego już domu, w którym urodził się poeta.

Wacław Szymanowski, który jest twórcą pomnika Fryderyka Chopina znajdującego się w warszawskich Łazienkach stworzył także przepiękny pomnik Juliusza Słowackiego. Wykonany z brązu odlew oraz elementy z chęcińskiego marmuru udało się szczęśliwie przemycić za granicę w 100- lecie urodzin poety i wbudować w tylną ścianę lewej nawy kościoła św. Stanisława znajdującego się w centrum Krzemieńca. Jak niesie wieść pomnik w formie płaskorzeźby uniknął zniszczenia w 1939 roku, ponieważ udało się wmówić bolszewikom, że przedstawia on „poetę rewolucyjnego”.

Krzemieniec był miastem królewskim Korony Królestwa Polskiego. /Nazwa taka powstała w czasach rządów Kazimierza Wielkiego/. Początki miasta związane są z Górą Zamkową, która w późniejszych wiekach otrzymała nazwę Góry Królowej Bony. Najpierw istniał na górze gród słowiańskiego plemienia Dulębów, potem odparto tu najazd mongolskich hord Batu-chana, a także atak Tatarów. Jednak w 1261 roku Daniło Romanowicz Halicki, jako lennik chana zmuszony został zburzyć wszystkie warownie, w tym krzemieniecką. Dopiero za czasów Zygmunta Starego zamek został odbudowany, a następnie przekazany w ręce Królowej Bony. Królowa nadała miastu szereg przywilejów a jej namiestnicy wzmocnili obronność zamku.

Podobno królowa Bona nigdy zamku nie odwiedziła, ale do dzisiaj krzemieńczanie opowiadają jakie to bale wyprawiała ona na zamku i jak w złotym powozie jeździła skórzanym mostem do klasztoru, stojącego na sąsiedniej górze Wołowicy.

A piękna legenda mówi o wspaniałych skarbach zgromadzonych przez Królową. I o tym, że jej dusza pilnując tych skarbów błądzi wśród ruin zamku. Mówi się też, że raz w roku na Wielkanoc, Królowa pojawia się z kluczem do piwnic w ustach. Jeśli znajdzie się śmiałek, który ją pocałuje, to dostanie się do tych skarbów. Będzie też mógł je wynieść, ale musi to zrobić między pierwszym a ostatnim dzwonem na rezurekcję. Jeśli nie zdąży – zostanie zamknięty ze skarbami na zawsze.
W 1648 roku podczas wojen kozackich zamek został zdobyty przez pułkownika wojsk Chmielnickiego, Maksyma Krzywonosa. Przestał pełnić wtedy funkcję obronną i pozostaje w ruinie do dzisiaj.

Od tego czasu Górę Królowej Bony zdobywają tylko turyści. I stamtąd podziwiają niesamowitą wprost urodę Krzemieńca nad Ikwą.

W XVIII w. powstało w Krzemieńcu Kolegium Jezuickie. Po kasacie zakonu zostało ono przejęte przez Komisję Edukacji Narodowej, a w 1805 r. założono w budynkach poklasztornych słynne Liceum Krzemienieckie. Zostało założone przez hr. Tadeusza Czackiego, przy znacznym poparciu księcia Adama Czartoryskiego i Hugo Kołłątaja. Była to szkoła średnia o tak wysokim poziomie nauczania, że w krótkim czasie otrzymała rangę szkoły wyższej. Szkoła dysponowała świetnym zapleczem doświadczalnym i wyposażeniem dydaktycznym, a przede wszystkim słynną biblioteką – był to księgozbiór króla Stanisława Augusta Poniatowskiego kupiony przez hr. Czackiego i uzupełniony przez liczne darowizny i zapisy znanych rodów magnackich i szlacheckich. Liceum Krzemienieckie uzyskało miano Aten Wołyńskich.

Absolwenci Liceum Krzemienieckiego to m.in. Antoni Malczewski, Józef Korzeniowski. Stanisław Worcell, Zygmunt Rumel. Uczył się w tej szkole także Juliusz Słowacki, a jego ojciec Euzebiusz był tam nauczycielem historii literatury. Wykładali w Liceum Joachim Lelewel, Alojzy Feliński oraz Aleksander Mickiewicz, brat poety.

Poetka Irena Sandecka, pracownik naukowy Liceum, współzałożycielka Towarzystwa Odrodzenia Kultury Polskiej im. Juliusza Słowackiego od 1942 r. aż do śmierci w 2010 r. działała i mieszkała w Krzemieńcu.

Poeta rodzi się poetą w każdym miejscu. Nie tylko w przepychu pałacu, ale także w nędzy czworaków. Pisze wiersze i tworzy mając za oknami nie tylko gondole płynące po kanałach Wenecji, ale też kominy fabryk. Mówi się jednak, że piękno i atmosfera miejsca tworzy wyjątkowych poetów. Tak było w przypadku Juliusza Słowackiego. Z pewnością jego talent zrodził Krzemieniec nad Ikwą.

Deszcz padał przez cały czas gdy zwiedzaliśmy Muzeum Słowackiego, kościół w którym znajduje się przedstawiająca poetę płaskorzeźba dłuta słynnego rzeźbiarza, cmentarz Tunicki, dziedzińce słynnego Liceum Krzemienieckiego. A na Górze Królowej Bony, gdy spacerowaliśmy wśród ruin zamku i podziwialiśmy leżące u naszych stóp wyjątkowe miasto wiał także porywisty, zimny wiatr. Mówi się, że brzydka pogoda odbiera urok nawet najpiękniejszym miejscom na świecie. Krzemieńcowi nad Ikwą nie udało się jej tego uroku odebrać.

Gdy odjeżdżaliśmy z parkingu przed kościołem do autokaru weszło kilkoro dzieci z polskich rodzin, żyjących w Krzemieńcu. Wszystkie miały w koszyczkach krzemień wydobywany z okolicznych wzgórz. Zapytały, czy może ktoś chciałby sobie kupić taki kamyk na pamiątkę. Nie było osoby która nie kupiłaby takiej pamiątki. Dzieci musiały iść do domów aby przynieść jeszcze kilka kamyków więcej.

Juliusz Słowacki tak pisał o Krzemieńcu:
„ Jeżeli kiedy w tej mojej krainie
Gdzie po dolinach moja Ikwa płynie
Gdzie góry moje błękitnieją mrokiem,
A miasto dzwoni nad szmernym potokiem,
Gdzie konwaliją woniące lewady
Biegną na skały, pod chaty i sady…”
I jeszcze urywek z „Godziny myśli”:
„Tam stoi góra, Bony ochrzczona imieniem,
Większa nad inne, - miastu panująca cieniem
Stary, posępny zamek – który czołem trzyma,
Różne przybiera kształty, chmur łamany wirem,
I w dzień strzelnic błękitnych spogląda oczyma,
A w nocy jak korona, kryta żalu kirem,
Często szczerby wiekowe powoli przesuwa
Na srebrzystej księżyca wschodzącego twarzy…”

Na mojej półce wśród wielu pamiątek przywiezionych z wycieczek na Kresy Wschodnie leży jedyny kamień. Ten z Krzemieńca nad Ikwą.
--------------------------------------------------------------------------
Przy pisaniu tego tekstu korzystałam z:
„Kamienni świadkowie dawnych dziejów” tekst Halina Haśkiewicz
„Ukraina Zachodnia - Tam szum Prutu, Czeremoszu…” wyd. Bezdroża

Jadwiga Śmigiera

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • Ja, z Bajkowa 20/10/2019, 15:28

    Jaguniu, dziękuję Ci za tą piękną opowieść o Krzemieńcu. Ewa z Bajkowa

  • Jadwiga Śmigiera 15/10/2019, 9:37

    Serdecznie dziękuję za umieszczenie mojego tekstu na Werandzie Literackiej. Odbieram to jako prezent imieninowy.
    Pozdrawiam redakcję i wszystkie osoby czytające... :-)