Weranda literacka

Sen o lotnikach

Miałam w szkole średniej w Legnicy, gdzie wtedy do 18-tego roku życia mieszkałam, koleżankę, która mieszkała przy ulicy Żwirki i Wigury. Nie zastanawiałam się wtedy co to za nazwa nie mówiąc, że „Wigury” przekształcałam zawsze na „Figury”. Ale jakoś dziwnie mi się to wymawiało gdy ja mieszkałam przy ulicy Reymonta, wiadomo noblisty i autora „Chłopów”, których chyba każdy czytał – co napawało mnie niejaką dumą…

         Ot młodość ”górna i durna”, którą dopiero lata napełniają wartościami wtedy zupełnie lekceważonymi. Z czasem już wiedziałam, że chodzi o pewnych lotników, ale dalej nie zgłębiałam tematu…
I oto po ponad pół wieku, niedawno nad ranem miałam sen – śni mi się Danusia, bo tak miała na imię moja koleżanka, ale po maturze nasze drogi się „rozjechały” – ona zaczęła studia w Poznaniu, ja we Wrocławiu i już jakoś nigdy się nie spotkałyśmy – jak to często w życiu bywa. Ale jakim sposobem i dlaczego właśnie parę dni temu śni mi się ona, że zaprasza mnie do swojego domu na ulicę Żwirki i Wigury… I nazwa tej ulicy była tak wyraźna, że  nic mi innego nie pozostało jak wreszcie zmaterializować  i  naprawić obojętność  młodości…

Ale zanim o dwóch wspaniałych polskich lotnikach sięgnęłam do wiadomości  kiedy w ogóle zaczęły latać samoloty?
Okazuje się, że to bardzo młoda, że tak powiem dziedzina, która tak przyśpieszyła, że jest to aż niewiarygodne  kiedy siadamy  w wielkim samolocie w wygodnym fotelu, przypinamy się pasami, pani stewardessa pokazuje  co i jak  gdyby coś było nie tak, potem jedzie wózek z kawą, herbatą, kanapkami lub ciepłymi daniami zależy ile nasz lot będzie trwał i oto już po paru lub parunastu godzinach możemy kąpać się w ciepłych wodach egzotycznych mórz lub spacerować po Nowym Jorku!
 A zaczęło się jeszcze od … Leonarda da Vinci / 1452-1519/, który zaprojektował pierwszą lotnię!
Ale długo trwało, całe stulecia zanim pod koniec XIX wieku udało się  skonstruować samolot poruszany silnikiem  dwóm braciom, amerykanom  Wrightom. Zbudowali oni samolot poruszany silnikiem tłokowym i w 1903 roku dokonali pierwszego  kontrolowanego przelotu, który trwał … 12 sekund!  Następnie  dokonali jeszcze trzech przelotów, w których samolot przeleciał 270 metrów, a najdłuższy lot trwał 59 sekund…
Pierwszym człowiekiem, który podróżował na pokładzie samolotu był Clement Adler /1841-1925/, który wzniósł się maszyną napędzaną silnikiem parowym. Ale to jeszcze nie było to gdyż silniki te okazały się  niezbyt przydatne przy dużych prędkościach. Stąd w latach 30-tych  XX wieku brytyjski inżynier Frank Whitte / 1907-1996/  opatentował projekt silnika odrzutowego.
Pierwszym  odrzutowcem był niemiecki samolot Heinkel He 178 poddany próbom w 1939 roku. Brytyjskie i amerykańskie  odrzutowce pojawiły się niedługo potem, w czasie II-giej wojny światowej. Dzisiejsze tego typu samoloty mogą pokonać barierę dźwięku!
A największe obecnie samoloty? Na przykład AIRBUS A 380 -największy zbudowany samolot pasażerski, w jego wnętrzu może pomieścić się…. nawet 853 pasażerów, ale typowo to 400-500.
Są jeszcze Boeing 777-9 czy   Antonow AN, frachtowiec, najszybszy samolot świata, którego długość kadłuba wynosi 88 metrów, rozpiętość skrzydeł 84 metry i inne gdzie 200-300 pasażerów to „normalka”…

A teraz o naszych wspaniałych pilotach!
Franciszek Żwirko  ur.16.09 1895 – w miejscowości Święciany na Litwie, porucznik oraz pilot Wojska Polskiego i pilot sportowy.
Stanisław Wigura ur.9.04.1901 w Warszawie, polski konstruktor lotniczy, inżynier, lotnik, ukończył Politechnikę Warszawską, współzałożyciel zespołu konstrukcyjnego samolotu RWD, wykładowca Politechniki Warszawskiej.
 Poznali się  w Szkole Pilotów w Bydgoszczy i zaprzyjaźnili co przeniosło się na wspólne działania konstrukcyjne i pilotażowe.
Obydwaj między 9 sierpnia a 6 września  1929 roku wykonali okrężny lot dookoła Europy pokonując prawie 5000 km na pierwszym egzemplarzu samolotu RWD-2 wykonanym przez Wigurę i kolegów konstruktorów.
Od tamtego wydarzenia  reprezentowali we dwójkę  Polskę w różnych zawodach zdobywając liczne nagrody. Ale najważniejsza i najbardziej prestiżowa przyszła w roku 1932 kiedy to duet zakwalifikował się do Międzynarodowych Zawodów Samolotów Turystycznych w Berlinie. Żwirko i Wigura latając samolotem RWD-6 w dniach 12 – 28 sierpnia walczyli z 40  innym załogami. Ostatecznie wygrali przynosząc sukces polskiemu lotnictwu. Na pamiątkę tamtych wydarzeń dzień 28 sierpnia został ustanowiony Świętem Lotnictwa Polskiego!
Ale jak to w życiu bywa sukces, który spowodował niesamowitą popularność, zaproszenia sypały się z różnych stron, przyniósł dramat w niecałe dwa tygodnie po tak pięknym zwycięstwie!
11 września 1932 roku w trakcie lotu do Pragi zerwała się burza i wiatr oderwał jedno skrzydło w RWD-6, nie było szans na ratunek, samolot rozbił się w lesie pod Cierlickiem Górnym koło Cieszyna…
 W chwili śmierci Wigura miał 31 lat, a Żwirko 37. Pochowani zostali w Alei Zasłużonych na Warszawskich Powązkach, a żegnały ich tłumy…
 I dopiero  trzeba było mojego snu abym naprawiła  swoją niewiedzą z młodości.
 W Warszawie u zbiegu ulic  Żwirki i Wigury,  Wawelskiej i Raszyńskiej jest Pomnik Lotnika – monument upamiętniający polskich lotników walczących w I wojnie światowej. Zniszczony w 1944 roku zrekonstruowany 9.09.1967.

Ewa Radomska   /dane wzięłam z internetu/

Autorka udzieliła  kobieta50plus.pl  wywiadu - warto przeczytać
https://www.kobieta50plus.pl/pl/weranda-literacka/wywiad-ewa-radomska

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • Jadwiga Śmigiera 20/05/2022, 7:48

    Ewo - wychodzi na to, że to był bardzo potrzebny sen!!!
    Spowodował, że dowiedziałam się o słynnych polskich lotnikach wielu ciekawych rzeczy. A Ich Pomnik w Alei Zasłużonych Starych Powązek jest piękny. Przedstawia dwa Śmigła...
    Dziękuję Ci pozdrawiam.