Weranda literacka

„Śniadanie na trawie” – w malarstwie i na jawie...


     Jak to się potocznie mówi „żar leje się z nieba”.
     Znikąd ratunku, wszelkie sposoby aby choć trochę się ochłodzić działają na krótko!
     Ale od czego wyobraźnia!
     Lubię malarstwo wszelkich epok i właśnie przypomniał mi się obraz  Eudouarda Maneta „Śniadanie na trawie”. Jest to obraz dość  popularny i na pewno wielu go skojarzy jako, że ma w sobie pewną „nieobyczajność”, przynajmniej na tamte czasy,  w postaci nagiej kobiety!
       Namalowany w latach 1862-1863, wystawiony został w roku 1863 w Paryżu w Salonie Odrzuconych czyli w miejscu przeznaczonym dla artystów, których prace nie zostały dopuszczone na wystawę główną.
          Scena rozgrywa się  w jednym z paryskich lasków. Na zdjęciu są 4 postaci w tym trzy główne. Do obrazu pozowali brat malarza Gustaw, przyszły szwagier Ferdynand  oraz Victoria Maurent, która w przyszłości miała zostać artystką. Panowie  siedzą na kocyku i są ubrani „od stóp do głów”, Victoria również na kocyku z tą różnicą, że jest „od stóp do głów” rozebrana i patrzy wprost na widza. W oddali inna kobieca postać schylona, ubrana, stanowi tło. Z obrazu tchnie spokój, drzewa zapewniają cień, a tym samym błogi chłodek, wszyscy odpoczywają i rozkoszują się naturą.
            Oczywiście obraz wzbudził kontrowersje, scena na obrazie pozostaje wciąż w domysłach co „malarz miał na myśli czyli na pędzlu”. Jedni, jak podają źródła upatrują w niej apoteozę piękna kobiecego ciała, inni twierdzą, że obraz ten ukazuje „ucisk” kobiet postrzeganych przez długie lata jako obiekty seksualne. Niezależnie od wszystkiego obraz ten zdobył  wielką popularność i jest rozpoznawany  do dnia dzisiejszego!
        A nawet ma naśladowców! Korzystając z internetu oczywiście, aby przytoczyć powyższe  wiadomości o obrazie, wyskoczył mi obraz Waldemara Świerzego pod tym samym tytułem, ale w konwencji satyry na polską współczesną rzeczywistość – humor i gangsterskie realia!
          Wracając jednak do oryginału  i „żaru lejącego się z nieba”. Czy  nie cudnie byłoby  na chłodnej polanie położyć się na cienkim kocyku przez który przebijałby chłodek leśnego poszycia, patrzeć w górę na korony drzew, obserwować ptaki w locie, słuchać ich śpiewu i nawoływań,  wdychać zapach kosodrzewiny i wracać do  dobrych wspomnień, które zawsze się ma tylko uciekają w ponurej scenerii, a wydobywają się w pięknej.
               Oczywiście panowie niech w tym czasie idą na grzyby, a rozbierać się do naga nie ma co bo komar czuwa!
           

Ewa Radomska

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • Isabel 04/08/2021, 10:03

    Dziękuję za pełen humoru felieton, pasujący doskonale do pory roku.
    Myślę, że mimo emancypacji dużo się nie zmieniło i młode kobiety dalej są postrzegane jako obiekty seksualne. Ale to już... sprawa bardzo indywidualna... kobiety czasem tego chcą a czasem wręcz odwrotnie.