Weranda literacka

Szpaczek - mały duży ptaszek


Bajka "Szpaczek - mały duży ptaszek" autorstwa Ewy Radomskej znalazła się w "Antologii współczesnej bajki polskiej"  Wydawnictwa Św. Macieja Apostoła z Lublińca

Całkowity dochód ze sprzedaży "Antologii" został przeznaczony jako darowizna na pomoc i ochronę zdrowia małego Kacperka. To wspaniałe działanie jest przykładem, że razem można więcej -  40 autorów napisało bajki, które z dbałością o każdy szczegół, pięknie wydane przez Wydawnictwa Św. Macieja Apostoła z Lublińca będą świetnym prezentem dla dzieci jak i dorosłych.  Warto zajrzeć na stronę   Wydawnictwa Św. Macieja Apostoła z Lublińca  http://wydawnictwomacieja.blogspot.com/

           Czteroletni Rysio bardzo lubił przychodzić do swojej cioci Marysi bo zawsze działo się tam coś ciekawego.
       Ostatnio  na balkonie zadomowiły się szpaki. Zresztą nie był to pierwszy raz bowiem specjalna budka dla szpaków, którą kiedyś zrobił jej tata ciągle stała w tym samym miejscu.  Tata  bardzo polubił obserwowanie zwyczajów tych ciekawych ptaków i w każdą wiosnę wypatrywał czy odnajdą jego budkę i założą tu swoje gniazdko. Zawsze odnajdywały i były to wzruszające chwile. Dokarmiał je, a potem wyczekiwał kiedy pokaże się pierwszy szpaczek, który wychował się na jego balkonie.

        Kiedy tata odszedł ciocia Marysia wyprowadziła się na długich parę lat, budka została przykryta szczelnie, pochowane doniczki – balkon przestał funkcjonować. Aż po latach  kiedy przeszła na emeryturę wróciła do mieszkania swojego dzieciństwa i teraz tak jak tata niegdyś wypatrywała wiosną balkonowych gości. Ponadto balkon rozkwitł pięknymi balkonowymi kwiatami, które z lubością kompletowała i pielęgnowała. Ich kolory, zapachy,  to była naprawdę uczta dla ciała i ducha! Wygospodarowała sobie także  kącik do czytania książek i gazet – wygodny fotel i mały stolik, które zupełnie wygodnie się zmieściły i nadawały balkonowi ciepły charakter pokoiku pod chmurką!

         No i sprawa najważniejsza - pojawił się na świecie Rysio! Mały  siostrzeniec stał się oczkiem w głowie całej rodzinki, a kiedy troszkę dorósł  bardzo  polubił przychodzić do cioci Marysi...Ciocia jedną szufladę w kuchni przeznaczyła na „niespodzianki dla Rysia”. A to jakaś książeczka z kolorowankami, a to kilka flamastrów do rysowania, a to samochodzik, który sam się rozpędza. Nie, nie, wcale go przez to nie rozpieszczała nadmiernie bo też nie zawsze w tej szufladzie coś było, ale od czasu do czasu jakiś drobiazg się znalazł i wtedy  było uciechy co niemiara!

              Ale zabawki i wspólne zabawy to jedno, a obserwowanie przyrody to drugie. Kiedy Rysio skończył 4 latka uznała, że teraz „idziemy na balkon!”.Wcześniej raczej nie otwierała balkonowych drzwi kiedy przychodził wraz z mamą w odwiedziny  bo wiadomo – siostry, które bardzo się lubią zagadają się, a dzieci to żywioł  – jedna chwila i  wszystko się może wydarzyć!  Teraz  kiedy już jest większy, a mama raz po raz pozostawiała go pod jej opieką, gdy i ona i tata akurat mieli coś do załatwienia uznała, że kiedy wyjdą razem na balkon i Rysio będzie pod baczną jej opieką nic się nie stanie, a dodatkowo będzie okazja  do pierwszej  lekcji przyrody!
                   I tak się właśnie stało!

            Rysiowi nie od razu zdradziła iż ma  „lokatorów” na balkonie. Pewnie chciałby natychmiast zobaczyć co mieści się w szpaczej budce, a przecież nie mogła pozwolić aby wystraszyły się  malutkie pisklaki, które już tam popiskiwały. Nie mówiąc o ich  rodzicach, którzy akurat mogli lecieć aby je nakarmić i mogli odebrać to jako grożące im śmiertelne niebezpieczeństwo.                 
             Postanowiła czekać na właściwy moment wcześniej opowiadając Rysiowi o  ptakach, które już znał, a potem  pokazując poszczególne gatunki w specjalnej książeczce dla dzieci... Te, które znał już Rysio to takie, które znają już nawet najmniejsze dzieci. Kto bowiem nie widział na spacerze gołębi, a nawet wbiegał między nie i z zachwytem patrzył jak zrywają się do lotu? Albo malutkie wróbelki – te ćwierkają tak zalotnie, podbiegają do rzucanych okruszynek chleba i biorąc je w dzióbek zaraz odlatują jak najdalej aby sobie „podjeść smacznie”. Ale są jeszcze inne ptaki - mówiła ciocia Marysia do Rysia - na przykład szpaki....I tutaj pokazała na zdjęciu szpaka, całego w czarnych piórach z białymi kropkami...

               I w tym właśnie momencie przyleciał tata - szpak aby dać jeść swoim małym szpaczkom, które już cichutko popiskiwały w szpaczym domku...
-Zobacz - powiedziała ciocia Marysia – to właśnie te ptaki – szpaki - mieszkają na moim balkonie, który upodobały sobie  od bardzo, bardzo dawna...Będziemy je teraz zawsze, jak będziesz do mnie przychodził, obserwować!

                Rysiu chciał natychmiast podbiec jak najbliżej do szpaczego domku, ale ciocia Marysia powstrzymała go. - Możemy tylko patrzeć z daleka aby ich nie spłoszyć... I posłuchać ich śpiewu – bo one potrafią bardzo ciekawie śpiewać. Mają swoje melodie, ale też zapożyczają od innych, a niektóre  oswojone potrafią nawet naśladować ludzkie słowa!

              Teraz tata-szpak  karmi swoje małe szpaczki. Nie wiemy ile ich tam jest – czasami są trzy a czasami nawet sześć! Zaraz pewnie przyleci mama - szpak z nowym jedzonkiem w dzióbku bo małe są bardzo głodne i trzeba bardzo dużo im wciąż nastarczać pokarmu czyli robaczków, dżdżownic i innych ich przysmaków. Ale za 3 tygodnie te maluchy zaczną się uczyć latać i wtedy dopiero zobaczysz jak pociesznie to robią. A kiedy już nauczą się, nabiorą siły odlecą daleko, daleko, zimą  aż do ciepłych krajów aby z wiosną wrócić znowu tutaj. Na pewno zapamiętają naszą budkę szpaczą bo kiedy gdzieś im było dobrze i bezpiecznie to wracają do tych miejsc...
          I oto nadszedł dzień kiedy Rysio zobaczył na własne oczy jak jeden z maluchów zaczyna swoją przygodę z lataniem. Ciocia Marysia akurat przygotowywała w kuchni jego ulubiony deser kiedy Rysio sam podszedł do balkonowych drzwi, uchylił je lekko bo były otwarte, ale pamiętając o przykazaniu cioci aby sam pod żadnym pozorem nie wychodził na balkon stanął tylko w progu między balkonem a pokojem.

         I oto co zobaczył!  Na balustradzie balkonu malutki czarny jak czarna kawa siedział chwiejąc się malutki szpaczek i nie bardzo wiedział jak zacząć  swój pierwszy lot!  Ale oto już zjawił się tata - szpak,  usiadł koło niego i zamachał skrzydłami! Mały szpaczek powtórzył to samo i już o mało nie puściły się jego malutkie nóżki balustrady, ale jakoś zdołał się utrzymać. Tata - szpak znów zamachał skrzydłami i oderwał się od balustrady zataczając duży krąg naokoło balkonu. Wtedy mały szpaczek też zamachał skrzydełkami i runął w dół! Ale, ale wrodzony instynkt natychmiast kazał mu pomachać nimi i tak oto wylądował na gałęzi pobliskiego tuż pod balkonem drzewa!

          W tym momencie weszła do pokoju ciocia Marysia, a Rysio  z zachwytem oznajmił, że „mały szpaczek fruwa”! Wyjrzeli zza uchylonych drzwi na balkon, ale oto mały szpaczek nabrawszy odwagi już przyfrunął na balustradę z powrotem! Usiedli więc na swoim oddalonym fotelu aby śledzić co będzie dalej! Szpaczek widać tak zasmakował w tym iż samodzielnie może się już poruszać, że tym razem odważnie zerwał się  z balkonu i zrobił dwie rundy na około niego po czym  jak zwycięzca jakiegoś wyścigu tryumfalnie wrócił na  balkon!

  Kiedy mama Rysia przyszła odebrać go od cioci Marysi bez przerwy uszczęśliwiony opowiadał o pierwszym locie szpaczka.

-Ty też byłeś bardzo szczęśliwy – powiedział jego mama - kiedy zacząłeś stawiać pierwsze kroczki, a potem puściłeś się biegiem przed siebie... Szpaczek będzie od teraz miał całą ziemię i całe niebo dla swoich lotów, a ty kiedyś też wyruszysz w świat jako dorosły mężczyzna!

Ewa Radomska

               



Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • penny 09/02/2021, 18:49

    bajeczka doskonała, a akcja charytatywna świadczy, że razem można zrobić więcej a i czasem góry przenosić

  • Jadwiga Śmigiera 05/02/2021, 5:50

    Mam tę uroczą książeczkę.
    A bajeczka o szpaczku spodobała mi się wyjątkowo.

  • Isabel 04/02/2021, 20:24

    Sympatyczna i pouczająca bajeczka dla dla dzieci. Cel wydania Antologii jeszcze bardziej podkreśla sens tej wspaniałej charytatywnej idei. Gratuluję wszystkim autorom udział w tak wzniosłym celu, w walce o zdrowie dziecka.