Weranda literacka

Wnuczka ma gołe nóżki


W czerwcu 1938 r. w katedrze w Łucku na ślubnym kobiercu stanęła młoda para: Leokadia i Henryk. Moi Rodzice.
    Przypomniałam sobie o tym przeglądając stare fotografie. Na jednej z nich jest młoda, uśmiechnięta kobieta z małą dziewczynką w ramionach. To moja Mama i ja. Z fotografią tą związana jest pewna historyjka, którą opowiem.
    Po ślubie moi Rodzice zamieszkali w miejscowości Sarny, gdzie mój Ojciec miał posadę naczelnika urzędu pocztowego. Niezbyt długo trwało szczęście Rodziców. Wybuchła wojna.  Mama wraz z trójką dzieci, które się w międzyczasie rodziły, wojnę przeżyła na Wołyniu. To, że przeżyli rzeź wołyńską, to naprawdę cud.  Tato wracając po wojnie z przymusowych robót w III Rzeszy  zatrzymał się na Ziemiach Odzyskanych, załatwił przydział na mieszkanie i ściągnął do Wrocławia żonę z dziećmi i swoją matkę,   Katarzynę. Ojciec był jedynakiem i półsierotą, ale Mama miała rodzeństwo. Jedna siostra Michalina, była oddelegowana przez dziadka do pomocy Mamie. Niestety ciocia padła ofiarą łapanki i wywieziona na roboty do Niemiec. Po wojnie  zamieszkała także we Wrocławiu.
Ojciec mojej Mamy walczył w Legionach Piłsudskiego, rodzina (dziadkowie, wujek i 2 ciotki) mieszkała na Wołyniu w Tupoli, więc nie trzeba było długo czekać i Sowieci wywieźli ich na Syberię. Na szczęście wszyscy przeżyli i na mocy układu Sikorski - Majski wydostali się z Nieludzkiej Ziemi.
Dziadek Konstanty wraz ze swoim synem Zdzisławem walczył w Armii Andersa. Babcia Agnieszka, wraz z córkami przez Iran, Palestynę przedostała się do Wielkiej Brytanii. Osiedlili się wszyscy w mieście Blackpool. W latach pięćdziesiątych dwie moje ciotki  wyemigrowały z Anglii do USA i tam ułożyły sobie życie. Dziadek odszukał moją Mamę i nawiązał kontakt listowy. Korespondencję tę Mama bardzo ukrywała (takie to były czasy). Stary, zaufany, dyskretny, biskupiński listonosz dostawał "kieszonkowe" za każdy list do szczęśliwej Mamy.
Dziadkowie bardzo chcieli wrócić do Polski, ale strach przed prześladowaniami UB był silniejszy. Nie znaczy to, że już nigdy się nie spotkali. W latach sześćdziesiątych moja Mama odwiedziła w Anglii swojego ojca i brata  (babcia już nie żyła,)  a chwilę później przyjechał do Polski mój dziadek. Odwiedził ukochany Kraków, wziął woreczek ziemi ojczystej na swój grób i więcej się nie zobaczyli.
     Po tym wstępie mogę opowiedzieć, jak to moi Rodzice, mając już trójkę  dzieci (syna i 2 córki) nagle zrozumieli, że rodzina znowu się powiększy. Mama miała już swoje lata, życie było ciężkie w powojennej, zniszczonej Polsce - co robić? Mój wspaniały dziadek, gdy się o tym dowiedział, obiecał pomoc. I tym sposobem w grudniu 1950 roku zjawiłam się na świecie. Dziadek słowa dotrzymał. Przysyłał leki, które Mama legalnie sprzedawała w Aptece Leków Zagranicznych, (w zrujnowanej Polsce wszystkiego brakowało, także leków) przez firmę Grabskiego przysyłał odzież, środki czystości i żywność. Nie muszę pisać jakiej to wszystko było jakości, jak pachniało, jak smakowało. Pewnego roku przed Bożym Narodzeniem przyszła wielka paka a w niej pomarańcze i cytryny. Ależ to była radość, także dla dzieci sąsiadów, bo przecież one też były częstowane. Nie działo się to codziennie, ale od czasu do czasu taki "zastrzyk", był darem  niebios.
I teraz wyobraźcie sobie zdumienie dziadka, któremu szczęśliwa córka przysyła zdjęcie ze swoją najmłodszą córką. "No jak to ? Moja wnuczka ma gołe nóżki?". Zdjęcie robione było latem, więc dla Mamy moje gołe nóżki były czymś naturalnym. Ale nie dla dziadka. Wkrótce stałam się posiadaczką rajtuzek i bucików. Rodzice często z uśmiechem wspominali  "święte oburzenie"  dziadka  i  pomimo, że od ich śmierci minęło przeszło 40 lat, ja wciąż o tym  pamiętam.

Ewa Semków



 Zdjęcie z archiwum rodzinnego.



Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • Pitok 15/02/2021, 20:01

    Ewciu!
    Bardzo ładnie napisane!

  • Ewa Radomska 12/02/2021, 14:25

    Takie zdjęcia są bardzo wzruszające, bo nie dosyć, że my takie malutkie, to jakie młode , śliczne były nasze Mamy! A historia rodziny także do mojej trochę podobna. Ojciec - najpierw rosyjskie łagry, potem Armia Andersa i cały szlak bojowy, potem pobyt w Anglii, a potem Polska Ludowa krzywo patrząca na tych, którzy walczyli z dla od Ojczyzny dla Ojczyzny...

  • Jadwiga Śmigiera 12/02/2021, 5:49

    Przepiękna historia Pani Ewo.
    Przeczytałam z wielkim wzruszeniem, bo historia moich Rodziców i Dziadków jest trochę podobna. Dziadek też legionista a Rodzice mieszkali w Gródku Jagiellońskim koło Lwowa. Prawie identyczne zdjęcie mam też w starym albumie- a na nim Mama z moją starszą Siostrą. No i rok Pani urodzin prawie identyczny z moim.
    Bardzo serdecznie Pani dziękuję za ten tekst - na końcu się uśmiechnęłam ...
    I serdecznie Panią pozdrawiam