Weranda literacka

Wspomnienie - Janina Ciszewska


Czas biegnie szybko, nie zatrzyma go nic  - 1 maja 2014 r. zmarła Janina Ciszewska z domu Buszkowska. To już kilka lat a zdaje się, że to było wczoraj - zostały zdjęcia, wspomnienia i pustka, której nic nie jest w stanie wypełnić
Wiersz "Pożegnanie Matki", napisany przez Elżbietę Pierścionkową publikujemy jako Wspomnienie wspaniałej kobiety, która jest stale blisko nas mimo, że odeszła. Cześć jej pamięci!  


Pożegnanie Matki

Pierwszy przemówił celebrant –
Ksiądz Adam, proboszcz na Wolicy
zaczął  tak:
Jedynaczka, Janeczka
mamusine słoneczko
tatusiowa gwiazdeczka.
Piękna Rodzina
Wolna Warszawa
Niepodległy kraj
Niebo na Ziemi
Ojczyźniany Raj.

   A więc, konik na biegunach
   parciana laleczka
   Pierwsza Komunia Święta
   nauka w gimnazjum
   realne plany na jutro
   magiczne dziewczęce marzenia
   (jak jedno, wszystkie do spełnienia)
   seledynowa zaledwie młodzieńczość,
   pączkująca uroda…
   prosto świetlana przyszłość;
   poukładana, spokojna…

I nagle Wojna!
Z dnia na dzień Wojna!
I okupacyjny zryw
Warszawskie Powstanie
płacz i zgrzytanie zębów
ludzi numerowanie.
Przejmujące zimno,
wieczny głód
poniżenie
ból
paniczny strach
duszy i ciała dręczenie.
I niezłomna wola przetrwania
chęć życia, chęć przeżycia
potrzeba miłowania.

I zawitała jutrzenka nadziei
w kwietniu czterdziestego piątego,
wylęknione szkielety
odzyskują godność
cienie ciągną do domu,
powłóczą do kraju
prostują karki
nabierają ciała
odnajdują imiona
nazwiska, adresy
normalnie śpią,
łamią chleb
wodę garściami piją,
po ludzku zmartwychwstają z nędzy.
Od początku żyją!

I znów praca od podstaw,
od podstaw budowania.
Rozwój, postęp
ustawiczne wzrastanie,
Teraz Janeczce się wiedzie;
spotyka rodziców
wychodzi za mąż
rodzi córki, piastuje
ma pracę
kocha, lubi, szanuje
dba, chce, pragnie
uczestniczy, zabiega
dla kraju, dla rodziny pracuje.
Żyje jak człowiek. Żyje!
Córki wykształciła
za mężów powydawała,
w każdej chwili ich życia
przy nich w Miłości trwała.
Miała pełne ręce roboty.
Janeczka doczekała dorosłych wnuków,
prawnuczka po główce głaskała.
Kochała je miłością bezmierną,
w zamian nic, dla siebie nie chciała.
Niekiedy po ulicy, z pieskiem spacerowała.

Boże,
Gdyby Janeczka Tam z Góry,
Z okna Twojego Domu,
w którym mieszkań
przygotowałeś wiele,
gdyby zobaczyła Marzenkę
niosącą białą urnę,
gdyby czuła, jak ją do serca tuliła,
gdyby słyszała jak cudownie,
jak wzruszająco o Matce mówiła.
Jak łkała.
Ach, gdyby oczyma duszy
Janeczka widziała
ten uroczysty biały wieniec
z białymi szarfami, co go Hania zamówiła,
gdyby dotarły do Niej słowa koleżanek,
współwięźniarek z Ravensbruckiego Koła,
jeszcze raz wszystkie by współ-pocieszyła,
każdą współ-poprzygarniała.

Boże, gdyby Janeczka Tam w Górze
tę pieśń do Matki słyszała
I tę Barkę, I to Alleluja,
I głos trąby złotej
Wibrujący czysto pośród białych akacji…
… przeszczęśliwa by była.
Matka odchodziła godnie
     Roztaczając Miłość.

Elżbieta Pierścionkowa


Zdjęcie z archiwum rodzinnego córek Janiny Ciszewskiej, Marzeny Rudkiewicz i Hanny Nowakowskiej


Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.