Zdrowie 50 plus

Hajduczek na łowach

Hajduczek na łowach Jak bardzo są bezkrytyczni i zaniedbani nasi polscy panowie miałam, i nadal mam, bo ciągle prowadzę te fascynujące obserwacje, okazję przekonać się zapisując się do jednej ze znanych agencji zapoznawczych, a także stając się członkiem portalu „randkowego”.

Kobiety wiedzą, jak trudno w dojrzałym wieku znaleźć „drugą połowę”, albo umiera jeden ze współmałżonków, albo dzieci wyprowadziły się, a z partnerem nagle nie ma o czym rozmawiać. I jesteśmy same ! I co dalej ? Chciałoby się pójść na kawę (z psem raczej trudno), albo do teatru (kota nie wpuszczą), pojechać na wycieczkę lub zwyczajnie wybrać się na spacer do parku. Agencja wydała mi się idealnym miejscem na znalezienie odpowiedniego partnera. Stąd też decyzja i wizyta w agencji. Już na samym wstępie, za usługę półroczną zażądano ode mnie dość sporej kwoty 800 zł, co wydało mi się kwotą przekraczającą możliwości przeciętnej kobiety 50 plus. Ale pomyślałam, że może jakość usługi będzie na najwyższym poziomie.

Wizyta w jednej z najbardziej znanych agencji zapoznawczych. Przywitała mnie pani w wieku około 40-tki. Niestety nieco zaniedbana i nie wzbudzająca zaufania. Mocno przekraczająca średnia wagę przy wzroście 160 cm, jednym słowem jak na pierwszy kontakt z firma i jej wizytówkę, pozostawiająca wiele do życzenia. Przeprowadziła ze mną prawie 2 godzinny wywiad, w trakcie którego jak karabin maszynowy recytowała założenia i cele firmy wcale na mnie nie patrząc, po czym dała mi do wypełnienia ankietę i zostawiła samą, żebym jak powiedziała „pochwaliła się sobą”. Nie lubię pisać o sobie, a tym bardziej chwalić sama siebie. No, ale cóż jak inaczej poznać tego partnera ? Wypełniłam ankietę, wróciła pani, agencja miała już wszystkie informacje o mnie, jeszcze tylko zdjęcie - wyłącznie na potrzeby agencji/firmy (nie można zobaczyć potencjalnych kandydatów). Pod koniec rozmowy pani pokiwała głową i stwierdziła kategorycznie, że w moim wieku (58 lat) będzie bardzo trudno spełnić agencji moje oczekiwania i znaleźć odpowiedniego kandydata. Jako, że panowie około 50-tki szukają dużo młodszych kobiet. A ja mogę mieć co najwyżej takich po 60-tce. Pani kiwała głową. A ja, przyznaję, napisałam, że wolałabym młodszego! Cóż zapewne jestem z tych nietypowych. Pomyślałam, że ta pani nie może mi pomoc i chociażby zrozumieć, była przecież kobietą młodsza ode mnie o prawie 20 lat, a wyglądającą jak własna matka. Zazdrość wśród kobiet jest najgorszą cechą. A przecież w mojej grupie wiekowej są fantastyczne kobiety, świetnie wyglądające, mądre i pełne życia. Ale jak to udowodnić, kiedy kandydat nawet na zdjęcie nie może zerknąć ? No cóż ! Pani jakby z łaski przyniosła mi dwie oferty – panowie 56 i 67 lat. O razu przymierzyłam się do tego młodszego. Zresztą zawód podobny do mojego. Tylko, że właśnie go nie ma. Wyjechał. Poczekam.

Randka numer 1. Minęły dwa tygodnie od wizyty w agencji i umówiłam się z A. Pierwsze spotkanie w jego pracy. Spóźnił się. Chodzi wolno, lekko utyka, okazuje się, ze jest po operacji. A ja biegam, dziennie chodzę po 15 km. A. jest niewysoki, otyły, łysy – żadnych miłych gestów, kwiatów, kindersztuby, wody kolońskiej. Gdzie ci eleganccy panowie, gdzie ci mężczyźni? – myślę. A potem jeszcze jedno, drugie spotkanie z A. – więcej problemów niż szczęścia. Jednym słowem – „to nie to”.

Umawiam się z tym starszym. Przedstawia się jako doktor nauk. Niech mu będzie. Już z pierwszej rozmowy czuję, że to „odrzut z eksportu”. Kawiarnia. Nie ma kwiatów? No nie ma. Opowiada o pracy, o cudownych kobietach, które miał (a sam bardzo przeciętny), o małej emeryturze (nie wiem, co tam miał jeszcze małego, na szczęście!), że nie mieszka sam, ma osteoporozę i cholesterol w nadmiarze i .... szuka kobiety z mieszkaniem. „To nie powiedzieli pani w agencji ?” Nie powiedzieli. Wychodzę Już wiem, koniec z agencjami. Szkoda pieniędzy.

A może internet ? Portali randkowych jest mnóstwo. Zakładam sobie profil na jednym z najbardziej znanych portali, sms płacę 9 zł za półroczny abonament.

Pierwszy dzień raczej kiepski, ale kolejne przynoszą niespodzianki. Zaczynam coraz bardziej traktować szukanie jako zabawę, ciekawostkę, Są zdjęcia! Wchodzi na moja stronę/mój profil bardzo wielu panów. Różni. Większość z wyższym wykształceniem od 27 lat!! do 67. Cóż mogłabym robić z 27-latkiem, który pisze, że ma zazdrosną żonę, ale ze mną przeżyłby gorący romans. Ale niech tam – proszę 27-latka o zdjęcie. Przesyła kilka. Na jednym jest nawet rozebrany. No niestety nie jest to Brad Pitt i taka pewność siebie .. Odpada ! Panowie są sympatyczni i grzeczni, ale niektórzy dziwni. Podaję kilku wybranym numer telefonu prosząc o kontakt. Jeden z nich uznał, że tylko on jeden jedyny może do mnie dzwonić. Nawet się nie przedstawił, zakładając, że wiem kto dzwoni. Usłyszałam kilka niemiłych słów. Ale i tu jak i wszędzie są oszołomy i dewianci.

Jedna z randek. Wysoki, poczucie humoru. No, ale w XXI wieku bez dentysty trudno się jednak obyć. Ogromne braki w uzębieniu. Nie stać go na dentystę? Skąpy? I ubrany tak jakoś „działkowo”, a nie jak na pierwsze spotkanie z kobietą! Odpada!

Inne spotkanie z G. Tu jest wszystko, czego ja oczekuję i czego oczekuje zapewne prawdziwa kobieta. Elegancja, dobra woda kolońska, humor, inteligencja, gest (zaprosił mnie na obiad!), no ale zaraz potem chciałby do łóżka. A ja szukam partnera, ale akurat jak na razie do łóżka chodzę sama. To dobrze, że chce do łóżka, że jeszcze MOŻE i jest seksowny, ale zaraz nie tak szybko! Potrzebuję trochę księżyca, spaceru. Już wyrosłam ze szczenięcych randek, co to nieraz lądowało się szybko razem w łóżku i sex był dobrem naczelnym, priorytetem. Dziś potrzebuje trochę świec, muzyki, nastroju tylko pieszczot na początek. Czy to tak wiele? Niech to trwa tydzień, ale niech trwa. Niech będzie jakaś fascynacja. W moim wieku już chyba nie zakocham się tak od razu, żeby stracić głowę. Tak więc i G. odpada! No i tyle - już wiem nie znajdę partnera także przez internet.

Wyruszam w tzw. real. Zobaczymy co przyniesie ten sposób.

Cdn.

Specjalnie dla portalu kobieta50plus.pl Hajduczek

 

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • gugusz 09/09/2013, 18:57

    odechciewa się każdej znajomości jak popatrzę wokół na te brzuchate, zaniedbane stwory poubierane w spodnie za kolano przypominające majtalasy. i te łydki gołe i mięsiste, owłosione
    ale najgorszy horror jak już się któryś odezwie ...

  • basia 16/07/2012, 10:35

    świetny tekst czyli samo życie. autorce gratuluję zmysłu obserwacji i lekkiego pióra