Zdrowie 50 plus

IRAN z koronawirusem


W ostatnich dniach pierwszym pytaniem, jakie Polacy zadawali mnie jako dyplomacie irańskiemu było, w jaki sposób koronawirus dotarł do Iranu i jak Irańczycy sobie z nim radzą. Było ono tak często zadawane, że postanowiłem odpowiedzieć na nie w formie pisemnej, aby mogło dotrzeć do polskiej opinii publicznej.

Prawdę mówiąc, w czasie gdy koronawirus rozprzestrzenił się w Chinach wszyscy zadawali sobie podstawowe pytanie, jakie było jego rzeczywiste źródło: rynek zwierząt w mieście Wuhan czy laboratorium? Pierwszy przypadek zetknięcia się Irańczyków z tym zjawiskiem odnotowano u pewnego studenta przebywającego w Chinach. Gdy wszystkie państwa podjęły decyzję o ewakuacji swoich obywateli, również rząd irański umieścił w swych planach wysłanie samolotu w celu przetransportowania Irańczyków ze strefy zakażenia wirusem. Tylko jedna osoba spośród studentów irańskich osobiście zdecydowała, że woli zostać w Wuhanie. Postanowiła ona, że zostanie u boku mieszkańców miasta, które ją gościło i dobrowolnie zgłosi się do pomocy. Historia tej osoby stała się tematem dnia chińskich mediów. To była jedyna osoba wśród cudzoziemców, która została w mieście i nie uciekła przed koronawirusem.

Pierwsze testy wykazały, że irańscy studenci nie byli zainfekowani przez koronawirusa, natomiast doniesienie o pierwszym przypadku podejrzenia o zarażenie się obywatela irańskiego koronawirusem pojawiło się dwa tygodnie później w mieście Ghom. Gdy informacja ta się rozniosła przedstawiciele irańskiego systemu ochrony zdrowia nie wiedzieli, czy podejrzana osoba została zarażona koronawirusem czy grypą. Co było główną przyczyną niemożności zdiagnozowania typu infekcji chorego?

Od wielu już lat z powodu sankcji polityczno-gospodarczych i barier bankowych narzuconych naszemu społeczeństwu przez Stany Zjednoczone i kraje europejskie nie istnieje możliwość modernizacji infrastruktury leczniczej Iranu - kraju z ludnością liczącą osiemdziesiąt pięć milionów osób. Chociaż wraz z osiągnięciem porozumienia nuklearnego pomiędzy Iranem a krajami grupy 5+1, była nadzieja na zakończenie tej sytuacji i warunków, jednak po wycofaniu się Stanów Zjednoczonych w rezultacie wyboru prezydenta Trumpa i zwiększeniu presji i gróźb dyplomatycznych dotykających systemu bankowego, został zamknięty także ten kanał łączności ze światem. Dlatego gdy lekarze irańscy zetknęli się z pierwszym podejrzanym przypadkiem, nie mieli w kraju do dyspozycji ani jednego zestawu diagnostycznego nadającego się do rozpoznania tej nowej choroby.

Podanie informacji o tych okolicznościach przez media wywołało tylko większy niepokój społeczeństwa. Osoby zdrowe, często jedynie pod wpływem śledzenia wiadomości i oglądania filmów, zaczynają czuć się chore pomimo dobrego stanu zdrowia. Strach wywołuje stres, stres zaś przyczynia się do podwyższenia temperatury ciała, co z kolei pociągnęło za sobą niezliczone przypadki zwracania się do poradni lekarskich. A ośrodki zdrowia mają ograniczone możliwości przyjmowania pacjentów, w dodatku stłoczenie zdrowych wraz z chorymi chcąc nie chcąc spowodowało wzrost zachorowań. Pierwsze doniesienia Światowej Organizacji Zdrowia o objawach koronowirusa i zalecenia dotyczące bezpieczeństwa zdrowotnego zostały opublikowane po kilku tygodniach, mniej więcej w tym samym czasie, gdy w Iranie wzmagała się fala psychozy strachu przed chorobą. Irańscy lekarze od tamtego momentu byli w stanie zapoznać się z naukowymi informacjami zawartymi w tych doniesieniach i uzyskać zaktualizowany obraz chorych zakażonych koronawirusem.

W takich okolicznościach najważniejszą sprawą było informowanie społeczeństwa i żeby podołać temu zadaniu należało skorzystać z możliwości profesjonalnego portalu informacyjnego, aby zapobiec panice ludności i stworzyć warunki, w których będzie mogła poprzez przestrzeganie higieny osobistej zabezpieczyć się przed niebezpieczeństwem grożącym ze strony koronowirusa. W chwili gdy władze irańskie przygotowywały się do implementacji spójnego programu zwalczania choroby, minister zdrowia jednego z sąsiednich krajów przeprowadził rozmowę telefoniczną na temat koronawirusa ze swym irańskim odpowiednikiem. Dwaj koledzy i jednocześnie lekarze wymienili się informacją o chorobie i liczbie osób podejrzanych o zakażenie koronawirusem. Oczekiwano, że kontakt między specjalistami będzie się odbywać bezpiecznymi kanałami. Choć lekarze przysięgali nie przekazywać innym informacji na temat swych chorych, to zaledwie po kilku godzinach od tej rozmowy wszystkich wprawił w zdumienie tweet ministra zdrowia owego sąsiedniego kraju, w którym stwierdził, że jego irański odpowiednik mówił o "możliwych" 750 przypadkach podejrzenia o koronowirusa. Podanie tej wiadomości przez media, zamiast pomóc w procesie leczenia zarażonych, wzbudziło informacyjną falę zwiększającą powszechną panikę. Wiele osób, kierując się zaniepokojeniem własnym stanem zdrowia ruszyła do ośrodków zdrowia, co przypomina dokładnie sytuację, gdy z powodu rozniesienia się wieści o możliwym niebezpieczeństwie osoby znajdujące się na stadionie chcą się wszystkie jednocześnie wydostać na zewnątrz przez jedno wyjście. Natłok ludzi zmierzających do wyjścia mającego ograniczoną przepustowość może spowodować ludzką tragedię. W przypadku zagrożenia wirusem, ze względu na deficyt zestawów diagnostycznych w Iranie, których na skutek sankcji nie sposób było nabyć i przewieźć do kraju, lekarze nie mieli możliwości poprawnie zdiagnozować zarażonych koronawirusem. Szok spowodowany podaniem do mediów treści rozmowy telefonicznej przez ministra, który jak wszyscy lekarze na świecie przysięgał chronić informacje o pacjentach, skomplikował sytuację w moim kraju. Nie minęło kilka godzin od zaostrzenia sytuacji kryzysowej, gdy kilka linii lotniczych, między innymi międzynarodowa linia posiadająca najwięcej lotów do Iranu należąca do wspomnianego już sąsiedniego państwa, podjęła decyzję o niewpuszczaniu na pokład swych samolotów na lotnisku w Stambule irańskich pasażerów podróżujących z różnych kierunków do Iranu. To spowodowało, że w Stambule pozostawiona została samej sobie duża liczba osób powracających do swej ojczyzny niemająca jednak ostatnio żadnego kontaktu z Iranem i swymi współobywatelami w kraju. Emisja wiadomości o pozostawieniu tych osób wzmocniła wrażenie, że Iran stanął w obliczy katastrofy. Jeszcze nie osłabł szok po tym wydarzeniu, gdy monarcha jednego z arabskich państw nad Zatoką Perską w zaskakującej i niewiarygodnej wypowiedzi obwinił Irańczyków o zamiar rozmyślnego rozniesienia koronawirusa po świecie.

Gdy przeglądałem wiadomości na potrzeby tego tekstu, z ogromnym żalem muszę napisać polskiemu czytelnikowi, że złamanie przysięgi Hipokratesa przez lekarza piastującego odpowiedzialne stanowisko oraz wyssany z palca zarzut władcy pewnego królestwa rządzonego przez jedną rodzinę stał się symbolem i znakiem przekroczenia granic przyzwoitości i moralności. Zatem nie miało już żadnego znaczenia, że jedna lub dwie linie lotnicze zamykają granicę powietrzną aby zapobiec przedostaniu się koronawirusa. Gdy zostają zniesione granice etyki lekarskiej i dyplomatycznej z pewnością otwiera się przed ludzkością szeroka i niebezpieczna droga.

Dziś wszystkie kraje świata stanęły w obliczu tego gorzkiego doświadczenia. Doświadczenie początku koronawirusa i szerzenia się go w Chinach, we Włoszech, Korei Południowej, Iranie... Dziś niebezpieczeństwo zagląda w oczy nam wszystkim, także Polakom. Strach przed koronawirusem i narastanie paniki w społeczeństwie na podstawie nieprecyzyjnych informacji pochodzących ze spekulacji lub politycznych kalkulacji niektórych przywódców politycznych sprawiło, że nastąpiło rozchwianie granic ochrony przed zarażeniem wirusem. Polityka rządów, które starają się pokazać Europie, że w obliczu szerzenia się wirusa są w stanie przyjąć rolę obrońcy Europy i zamykają swoje wschodnie granice, jednocześnie otwierają swoje granice zachodnie, aby skierować potrzebujących w tych okolicznościach wsparcia uchodźców w stronę Unii, wywołuje taką samą gorycz jak postępowanie przywódcy państwa atlantyckiego, który wydaje miliony dolarów z budżetu, które mogłyby zasilić rozwój gospodarczy i edukację w strefach nadgranicznych z Meksykiem, na budowanie muru.

Wydaje się, że wraz z koronawirusem bez uprzedniego przygotowania wkroczyliśmy w zupełnie nowy świat. Świat, w którym dla własnej ochrony musimy się od siebie oddalić, nie mieć ze sobą kontaktu, trzymać się z dala od ośrodków kultury, sportu, sztuki i wszelkiej działalności w zbiorowościach. Być może w świecie, do którego właśnie weszliśmy nie będzie sensu używania czasowników w czasie przeszłym ciągłym lub przeszło-teraźniejszym, wszystko zaś będziemy wyrażać przy pomocy czasu przeszłego dokonanego.

Co robić w obliczu koronawirusa?
W mojej opinii koronawirus to część natury, którą my zmieniliśmy. Skoro dla różnorodności będziemy podawać w naszych restauracjach nietoperze lub inne dzikie zwierzęta, to my jesteśmy tymi, którzy zakłócą równowagę w przyrodzie. To my niszcząc naturalne granice, nie dbając o zasady moralne i profesjonalne zobowiązania lekarskie czy przez makiaweliczne działania w polityce stworzyliśmy koronawirusa i umożliwiliśmy mu wtargnięcie do naszego życia. Przestraszyliśmy ludzi i sprowadziliśmy esencję natury do kpin. Stworzyliśmy pośród ludzi podwójne standardy. Podróżni irańscy w stanie zawieszenia na lotnisku w Stambule, zawieszenie lotów między Europą i Ameryką, przyjmowanie podróżujących tylko z jednej destynacji Europy nie stworzy granic bezpieczeństwa w obliczu choroby, dopóki w pogoni za własnymi interesami politycznymi i zastraszaniem innych nie zaczniemy zwracać uwagi na prawdy naturalne i potrzeby człowieka. Na pewno zaszkodzi nam, jeśli nasz własny los od losu całej ludzkości. Koronawirus stał się problemem globalnym. To fenomen, który bez wątpienia zmieni nasz świat. Przyjmijmy, że dla wirusa nie istnieją żadne granice, a jedyne, które mogą nas ochronić to granice przyzwoitości i moralności. Tak więc nie oskarżajmy chorych, szanujmy wspólne prawa, nie ograniczajmy okrutnymi sankcjami dostępu społeczeństwa do środków farmakologicznych i artykułów spożywczych, przestrzegajmy praw międzynarodowych i kierujmy się ugodami, pozostawionymi nam przez naszych przodków. W walce z koronawirusem, który jest częścią przyrody, którą odmieniliśmy, powinniśmy przyjąć jedną realistyczną teorię. Zwiększenie odporności organizmu czy higiena osobista jest o tyle ważna o ile zrozumiemy, że podniesienie poziomu przewidywanego przeżycia zależy od uczciwego współdziałania z innymi. Przekonajmy się, żeby nie walczyć z naturą i żeby nie wybierać ślepoty na zmiany klimatyczne.
Koronawirus to rewolucja kulturowa i społeczna, która przyniesie głębokie zmiany naszemu jestestwu i środowisku. Wirus ten da nam okazję do tego, żebyśmy na przekór przeszłości przywiązali większą wagę do losu całego naszego społeczeństwa. Jeśli będziemy uciekać od koronawirusa, to wirus ten podąży za nami, ale jeśli tak jak ten student irański z Wuhan podejmiemy decyzję, żeby zostać i pomagać innym, to uzyskamy możliwość opanowania wirusa i postawienia mu tamy w miejscu gdzie się narodził. Jeśli zburzymy mury dzielące nas samych, będziemy mogli zwalczyć koronawirusa i zapewnić bezpieczeństwo przyszłym pokoleniom. Koronawirus zafundował nam globalne doświadczenie i nauczył nas, że jedyną drogą walki jest pozostanie we wspólnocie.


Ali Moujani
Seyed Ali Moujani Ghomi
Pierwszy Radca Części Dyplomacji Publicznej Ambasady Islamskiej Republiki Iranu w Warszawie

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.