Zdrowie 50 plus

Serce nie lubi soli

1,3 kg pomidorów ma tyle sodu co… jedna łyżka ketchupu
Przesadzamy z solą. I to mocno. Statystyczny Kowalski przekracza bezpieczną, dzienną dawkę nawet trzykrotnie! Lekarze z CM Medyceusz nie pozostawiają wątpliwości: nadmiar soli prowadzi do szeregu chorób. Dlaczego? Jak się przed nimi ustrzec?

Sól w średniowiecznej Polsce była bardzo cenna. Za cenę jednej beczki można było kupić np. woła, dwa barany, a pewnie zostałoby jeszcze na ciżmy. Miłośnikom serialu „Korona królów” podpowiadamy, że gospodarcza potęga Kazimierza Wielkiego oparta była właśnie na soli. 36 procent dochodów jego skarbca pochodziła właśnie z handlu solą i podatków solnych. W całej Polsce wiele kar (dziś powiedzielibyśmy: mandatów) płacono… solą. Więcej: kronikarze odnotowują, że niektórzy profesorowie Wszechnicy Krakowskiej, jak dawniej nazywano Uniwersytet Jagielloński,  otrzymywali pensje w soli.

Może to wyjaśnia dlaczego Polacy tak lubią sól w potrawach? Dziennie jemy jej bowiem aż 13,7 gramów czyli około trzech łyżeczek. Tymczasem bezpieczna ilość według Światowej Organizacji Zdrowia wynosi… 5 gramów czyli jedną łyżeczkę.

Dlaczego nadmiar soli szkodzi?

Ze względu na sód (właściwie kation sodu), który zawiera. Sód to wprawdzie bardzo ważny pierwiastek dla naszego życia, albowiem ma wpływ na gospodarkę wodno-elektrolitową organizmu czy pracę mięśni, jednak kiedy jest go zbyt dużo, sprawia głównie kłopoty. Jak to możliwe, skoro nasz organizm jest wyposażony w mechanizm usuwający nadmiar wody i sodu? Ponieważ jemy soli tak dużo w przeróżnych produktach oraz doprawiając potrawy, że nerki nie dają sobie z nią rady. Efekt? W największym skrócie: woda zostaje w naszym organizmie, zwiększając objętość krwi, co podnosi ciśnienie tętnicze i zwiększa nacisk na serce. Dlatego właśnie jedzenie nadmiernej ilości soli wiąże się z nadciśnieniem i wszystkimi chorobami układu krążenia.

Jak bardzo nadmiar sodu wpływa na nasz organizm widać po… wzdęciach. Wzdęty brzuch to bardzo często efekt nadmiernej ilości wody w organizmie. A nadmierna ilość wody bierze się m.in. z nadmiernej ilości sodu. Co gorsza niektóre badania dowodzą, że przesalanie prowadzi do niewydolności serca, niezależnie od ciśnienia krwi. Po prostu serce nie lubi soli. Ale nie tylko serce. Nie lubi jej też żołądek (nadmierne spożycie soli może prowadzić do raka żołądka) oraz nerki (kamica nerkowa)

Dlaczego jest jej za dużo?
Bo jemy nie tylko tę sól, którą doprawiamy potrawy. Soli jest pełno w wędlinach, kiszonkach, marynatach, konserwach, zupach, sałatkach, serach, a przede wszystkich w żywności wysokoprzetworzonej. Przykład: 1,3 kg pomidorów ma tyle sodu co… 1 łyżka ketchupu. 5 kg zielonego groszku ma tyle sodu, co pół puszki groszku konserwowego.

Co robić?

Ograniczyć spożycie soli. Nie ma innego wyjścia. Jak to zrobić? Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej ma osiem prostych propozycji:
  • Zdejmij solniczkę ze stołu.
  • Do przyprawiania potraw używaj ziół, pomogą wzmocnić smak dań.
  • Stopniowo zmniejszaj ilość dodawanej soli do posiłków.
  • Sięgając po produkty konserwowe np. fasola, kukurydza - po odcedzeniu przepłucz je pod bieżącą wodą.
  • Zrezygnuj z gotowych mieszanek przypraw z dodatkiem glutaminianu sodu. Przygotowuj mieszanki na bazie ziół samodzielnie.
  • Dodawaj sól do posiłków na koniec przyrządzania, odmierzając ilość łyżeczką, nie "na oko", masz wtedy kontrolę nad ilością dodanej soli.
  • Czytaj informacje na etykietach. Spośród produktów rynkowych wybieraj te o najmniejszej zawartości soli.
  • Ogranicz spożycie produktów przetworzonych o wysokiej zawartości soli takich jak: konserwy, gotowe dania i sosy, sery podpuszczkowe, wędzonki, wędliny, żywność typu fast-food, solone i tłuste przekąski (chipsy, paluszki, krakersy).
  • Sięganie po „zamiennik” soli czyli himalajską lub jakąkolwiek inną nic nie zmieni. Po prostu nie ma „zdrowej” soli. Nie ma soli bezpiecznej dla serca.
Centra Medyczne Medyceusz to działająca od 20 lat sieć nowoczesnych, prywatnych placówek medycznych w Łodzi. W sześciu placówkach świadczone są kompleksowe usługi medyczne. Placówki mają podpisane umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia, a także świadczą usługi komercyjne. 

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.