Nasze finanse 2
Zachęcam do dyskusji na forum – ja służę pomocą! Może jednak dzisiaj jeszcze kilka słów poświęcę bezpośrednio Wam – przyszłym inwestorom (inwestorkom?). Umowa dotyczyć będzie Twoich zamiarów jako inwestora giełdowego, bo przecież jeśli mamy inwestować to z jakimś celem! Tak jak pisałem poprzednio, firmy wchodzą na giełdę (a z czasem emitują dodatkowe akcje dla kolejnych akcjonariuszy) po to, by pozyskać kapitał, który w przyszłości przyniesie zyski. Te zyski są niepewne, obarczone ryzykiem – a to ryzyko przenosi się na Twoje pieniądze włożone w akcje przedsiębiorstw.
Czym jest ryzyko? Najkrócej mówiąc, to możliwość takiej sytuacji, w której rzeczywistość będzie inna od planowanej – może być lepsza, ale może być też gorsza, i musimy to zaakceptować, albo jakoś przed tym się zabezpieczyć. Sprawa jest znana – choćby z ubezpieczenia własnego samochodu czy mieszkania.
Co planujesz, angażując pieniądze na giełdzie? Wiem, że zyski – ale zastanów się dokładniej. Czy chodzi o budowanie kapitału na emeryturę, czy może o kupno nowego mieszkania, czy o sfinansowanie drogich wakacji? Kiedy już się zastanowisz, zapisz to na kartce. Postaraj się określić horyzont czasowy (w przypadku budowania kapitału na emeryturę, będzie to ilość lat jaka pozostała Ci do osiągnięcia wieku emerytalnego) oraz kwotę jakiej oczekujesz na koniec swojej inwestycji. Zapisz to na kartce.
Idziemy dalej – jak bardzo jest to dla Ciebie istotne? Czy jesteś w stanie zaakceptować fakt, że po ustalonej liczbie lat faktyczna wartość Twoich inwestycji będzie niższa od zaplanowanej? Jeśli masz się męczyć co wieczór stanem Twoich inwestycji (bo akurat w gazecie napisali, że kryzys na rynku amerykańskim się pogłębia) to może nie warto? Osoby, które z trudem akceptują ryzyko utraty części środków powinny stawiać sobie nieco niższe aspiracje co do zysków – ale w zamian za to mogą spać spokojnie. Takie osoby raczej wybiorą obligacje skarbowe (bo wtedy ryzyko utraty środków jest prawie zerowe, ale zyski tylko nieznacznie przekraczają inflację). Można też dzielić swoje inwestycje i trochę pieniędzy wkładać w akcje, a trochę w obligacje – ta proporcja będzie jednak wpływać na końcowe zyski.
W długim okresie (to powie każdy analityk, ekonomista) kursy giełdowe rosną, a tym samym bogactwo inwestorów. Dlatego ktoś, kto chce zainwestować na min. 10 lat może to zrobić dzisiaj i ignorować wieści z rynku, bo za 10 lat (prawie) na pewno i tak dobrze zarobi. Gorzej, jeśli ktoś chce kupić mieszkanie za 3 lata i w tym celu dzisiaj lokuje oszczędności w giełdę – wtedy zyski są obarczone dużym ryzykiem.
Podsumujmy: czy dla Twojego celu i w zaplanowanym czasie akceptujesz ryzyko utraty części środków? Zapisz to na kartce.
Tak właściwie o jakich pieniądzach my mówimy? Są osoby które do tej pory trzymały dużo gotówki „na książeczce”, „na koncie” – i chcą je zainestować od razu. Inni są gotowi odkładać regularnie mniejsze sumy. Obie drogi mogą zaprowadzić do tego samego miejsca – czyli zbudowania kapitału, jaki zaplanowałaś (i zapisałaś na kartce). Teraz zapisz kwotę Twoich inwestycji – czy to jednorazową wpłatę, czy to regularne miesięczne wpłaty.
Masz już kwotę jaką „włożysz”. Teraz pytanie – czy wkładając właśnie tyle środków, masz szansę żeby „wyjąć” tyle, ile planujesz? Nie chciałbym tutaj wchodzić w matematykę i tworzyć skomplikowanych wyliczeń – powiem tyle, że na przestrzeni lat można liczyć na zyski giełdowe na poziomie 10 - 15% rocznie, niektórzy mogą nawet obiecywać więcej (co nie oznacza, że w ciągu najbliższego roku tyle zarobisz, bo akurat może być korekta). Te procenty się akumulują (kto pamięta rachunek procentu składanego ze szkoły?) więc wkładając 10.000zł dzisiaj i zakładając wzrosty 15% na giełdzie co roku przez najbliższych 5 lat mogę spodziewać się 20.100zł, jeśli poczekam kolejnych 5 lat, to będzie już około 40.400zł. Na papierze wygląda to nieźle, ale przypominam: to jest tylko plan – a realia na pewno będą inne (lepsze lub gorsze) i od Twojej decyzji zależy, czy to akceptujesz.
Postaraj się policzyć, czy z pieniędzmi, które chcesz zainwestować masz szansę osiągnąć założony cel – a jeśli nie, to zweryfikuj wartość inwestycji, lub sam cel! Zapisz to wszystko.
Tu właściwie już jest koniec – wiesz czego chcesz, wiesz ile czasu dajesz sobie (a właściwie giełdzie) na osiągnięcie tego celu. Wiesz, że w tym wszystkim jest ryzyko – a jeśli nie chcesz go podejmować, to zamiast inwestowania w akcje, masz inne możliwości (wspomniane obligacje skarbowe).
Właśnie o tych możliwościach – w tym także o funduszach inwestycyjnych – opowiem w następnym odcinku.
Paweł Kicman, niezależny doradca finasowy














Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.