Finanse 50 plus

Toaletę masz jak w banku

Każdy człowiek, który wchodzi do banku, ma prawo do zachowania godności.


Tego jeszcze nie było. 6 marca zakończył się precedensowy proces, jaki dwóm potężnym bankom wytoczył Józef Głuchowski, emerytowany inżynier, powstaniec warszawski. Walkę o godność toczył ponad dwa lata. W połowie października 2009 roku załatwiał sprawy w tzw. błękitnym wieżowcu na stołecznym placu Bankowym w oddziałach PKO BP i Pekao S.A. Musiał pilnie skorzystać z toalety, bo w obu bankach spędził około godziny. Gdy poprosił o dostęp do WC, w jednej placówce powiedziano mu, że to niemożliwe. W drugiej nie było toalety. Kiedy wrócił do PKO BP, usłyszał drwiny i śmiech. Strażnik szarpał go i pytał, czy nie jest bezdomny.

W końcu pana Józefa zaprowadzono do pomieszczenia gospodarczego z sanitariatem. Nie było tam jednak światła, więc emeryt korzystał z ubikacji po omacku i pobrudził odzież.

Upokorzony zażądał od banków przeprosin i zwrotu pieniędzy za ubranie. Oba odmówiły.

Pekao S.A. odpisało m.in., że publiczna toaleta znajduje się na stacji metra. PKO BP poinformowało, że należy do niego „zapewnienie obsługi klientów w zakresie prowadzonych rachunków, a nie obsługi stałego dostępu do toalety”. Pan Józef uznał, że odpowiedzi są tak samo poniżające jak traktowanie, na które się skarżył, i pozwał banki o naruszenie dóbr osobistych. Konkretnie – godności. W tym niecodziennym procesie, jako obserwator, uczestniczyła Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Sąd w końcu przyznał rację Józefowi Głuchowskiemu. Każdy człowiek, który wchodzi do banku, ma prawo do zachowania godności – mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Sylwia Łuczak. Podkreślała, że klienci często muszą czekać w kolejkach. Zauważyła, że szczególnie obraźliwe było odesłanie do toalety w metrze.

Pekao S.A. ma wysłać do pana Józefa list z przeprosinami i zapłacić mu 7,5 tys. zł zadośćuczynienia. Bank ma też udostępnić klientom toaletę.

PKO BP już dwa tygodnie wcześniej poszedł po rozum do głowy i zawarł z panem Józefem ugodę, a wcześniej otworzył toaletę dla klientów.

Mecenas Jolanta Strzelecka, pełnomocniczka emeryta, powiedziała: Sprawa mojego klienta ilustruje szersze zjawisko. Problem dostępności toalet publicznych wciąż jest nierozwiązany. To szczególnie ważne w kontekście zbliżającego się EURO 2012. Myślę, że pan Józef zrobił w tej sprawie więcej niż wielu miejskich urzędników. Piszcie o tym, to nie błahostka. Problem z toaletami jest powszechny.


Dariusz Maciejewski
Z wykształcenia plastyk, choć od ponad 30 lat pracuje jako dziennikarz i fotoreporter – od prawie 4 lat jako reporter tygodnika „Południe”, wcześniej reporter m.in. „Życia Warszawy”, „Super Expressu”, tygodnika „Związkowiec”, „Tygodnika Popularnego”. Przez wiele lat warszawski korespondent tygodnika „Poznaniak”, przez 7 lat – począwszy od 1982 roku – stały współpracownik Tygodnika Każdego Konsumenta „VETO”. W latach 1990 – 1995 rzecznik prasowy Federacji Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia. Także autor rysunków satyrycznych i karykatur, których w latach 1979 – 1999 opublikował na łamach prasy centralnej, terenowej, lokalnej i branżowej ponad 500.

Tekst dostępny także na: www.finanse-na50plus.pl

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.