Inne

Nasze finanse 1

Nasze finanse 1Nasz serwis jest adresowany do kobiet dojrzałych, a ponieważ praktyka pokazuje, że to właśnie panie najczęściej rządzą domowymi budżetami, uznaliśmy że warto tu podzielić się wiedzą z zakresu finansów. Powiedzmy sobie szczerze: ile z Was, drogie czytelniczki, myślało 10 lat temu, że dziś będzie używać telefonów komórkowych? Wtedy wydawały się one takim cudem techniki, że aż onieśmielały – a dzisiaj? Każdy ma komórkę! Z finansami podobnie – nowe „cuda techniki finansowej” widzimy codziennie i myślimy że są tak skomplikowane, że aż boimy się poznać je bliżej. Ale bez obaw!

Postaramy się przybliżyć te sprawy, tak żebyście za kilka miesięcy znały świat finansów tak dobrze jak własny telefon komórkowy. Więc co bierzemy na warsztat? Oczywiście giełdę i akcje! W ciągu ostatniego roku mieliśmy na giełdach prawdziwą gorączkę – ceny akcji rosły, wszyscy się bogacili a coraz lepsze informacje gospodarcze były na pierwszych stronach gazet. Dopiero od miesiąca sytuacja jest inna – zawirowania na świecie powodują, że inwestorzy wyprzedawali akcje i ceny spadały.

To ważna lekcja: nie ma zysku bez ryzyka! Czym jednak są te akcje i do czego służy giełda?

 

Postaram się to wytłumaczyć krok po kroku:

1. wyobraźmy sobie prywatną firmę, na przykład producenta biżuterii. Firma z tradycjami, prowadzona przez rodzinę od wielu lat, a w ciągu ostatnich lat rozwijająca się bardzo dynamicznie. Powiedzmy, że taka firma chce zainwestować w swoją sieć sprzedaży: uruchomić nowe salony firmowe, wyszkolić setki pracowników, zrobić kampanię reklamową, a potem poszerzyć swoją ofertę o nowe wyroby, co z kolei wymaga większej bazy produkcyjnej, projektantów, itd. To wszystko kosztuje ogromne pieniądze, które trzeba znaleźć dzisiaj, użyć ich do inwestycji w ciągu najbliższego roku, może dwóch, a potem czerpać z tego zyski.

 

2. Skąd wziąć te pieniądze? Najłatwiej iść do banku i poprosić o kredyt. Sprawa znana nam wszystkim: bank zażąda zabezpieczeń (powiedzmy że firma je ma) oraz regularnych spłat kapitału i odsetek – i tutaj pojawia się problem, bo czasami te spłaty są tak znaczne, że firmie może nie wystarczyć pieniędzy z bieżącej działalności. Stąd już tylko krok do problemów. Jest jednak inne wyjście – zaproszenie do spółki inwestorów.

 

3. Kiedy dotychczasowi właściciele decydują się na zaproszenie nowych inwestorów do spółki, to mogą to zrobić w ramach oferty publicznej, lub prywatnej. Prywatna dotyczy małych firm, których właściciele sami szukają nowych inwestorów – mogą to być znajomi, albo dotychczasowi partnerzy w biznesie, albo firmy inwestycyjne, itd. Ta sprawa jednak nas nie interesuje, bo dotyczy tylko ludzi gotowych zainwestować duże pieniądze.{mospagebreak}

 

4. Inna sprawa to oferta publiczna. Tutaj spółka publikuje informacje o swojej działalności, wynikach finansowych, planach na przyszłość. Jeśli uznamy, że ta firma dobrze rokuje na przyszłość, to możemy kupić jej akcje. Robimy to za pośrednictwem biur maklerskich – one przyjmują zapisy na akcje, bo na razie firmy jeszcze nie ma oficjalnie na giełdzie. Po przyjęciu zapisów, biuro maklerskie sprawdza ilu było chętnych, a ile faktycznie akcji prze widziano do sprzedania (czasami to może być 100 tysięcy akcji, ale może też być 100 milionów, chociaż to akurat niewiele nas obchodzi, bo i tak najważniejsza jest cena, jaką trzeba zapłacić za 1 akcję). Jeśli chętnych było więcej niż akcji, to jest redukcja – chcieliśmy kupić np. 1000 akcji, ale dostaniemy tylko 50 (czyli redukcja była 95%). Takie przypadki często zdarzały się w ostatnim roku – chętnych było znacznie więcej niż akcji oferowanych do sprzedaży.

 

5. Potem należy poczekać kilka dni lub tygodni na inne kroki formalne, po których następuje dzień „debiutu na parkiecie” – czyli dzień kiedy po raz pierwszy akcje firmy są notowane na giełdzie warszawskiej. Od tego czasu o cenie akcji decydują prawa popytu i podaży, na takich samych zasadach jak cena marchewki czy jogurtu – jeśli chętnych do kupna jest więcej niż do sprzedaży, to cena rośnie (i odwrotnie).

 

6. W praktyce jest tak, że jeśli firma rośnie, ma dobre wyniki finansowe – czyli przede wszystkim ma zyski, oraz ma dobre rokowania na przyszłość, to jest wiele osób chętnych do kupna jej akcji – zatem cena rośnie. Tak było przez ostatni rok z firmami z branży budowlanej – wiedząc jak duże inwestycje drogowe i inne będą wspierane przez dotacje z Unii Europejskiej można było oszacować wzrost rynku i tym samym perspektywy dla firm. Posiadacze tych akcji mogli zatem rozważyć ich sprzedaż z zyskiem, albo trzymać je dłużej, chcąc zyskać jeszcze więcej. Jeśli jednak stwierdzimy, że perspektywy tej firmy nie są takie dobre, albo że są inne, ciekawsze firmy na giełdzie, to akcje sprzedajemy. Te operacje robimy za pośrednictwem rachunku maklerskiego – w przyszłości opiszę „krok po kroku” jak taki rachunek założyć i jak w praktyce handlować akcjami.

 

7. Jest jeszcze jedna, ważna sprawa – ogólne nastroje na giełdzie. To jest to, o czym napisałem na początku: jeśli nastroje są dobre, a takie były na przykład po tym, jak Polsce przyznano prawo organizacji EURO 2012, to ceny rosną – i dotyczy to nawet spółek o kiepskiej kondycji finansowej. Jeśli jednak nastroje są słabe, to ceny spadają – i dotyczy to także bardzo dobrych firm.

 

Dlatego inwestując na giełdzie trzeba pamiętać, że akcje dobrej firmy nie są gwarancją zysków, bo konieczne są też dobre nastroje na giełdzie, a te zmieniają się często i w sposób trudny do przewidzenia.

 

Wszystkie zainteresowane inwestowaniem czytelniczki (kobiety dojrzałe) już teraz zapraszam do następnego odcinka – a w nim kilka praktycznych informacji o kupowaniu

 

Paweł Kicman

niezależny doradca finansowy 

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.