Angielskie, kolorowe jarmarki.
Anglia jaką widzę (2). Halloween’nowe przyjęcia jeszcze nie odeszły w niepamięć, a w Anglii już zaczynają się przygotowania do następnej hulaszczej nocy, ktora stoi tuż za progiem. 5 listopada będzie kolejna okazja do zabaw i spotkań towarzyskich mocno zakrapianych (tak, tak Anglicy też nie wylewają za kołnierz), a to z powodu, którego korzenie sięgają 1605 roku. Bowiem wtedy właśnie przebrała się miara niezadowolenia angielskich katolików, zawiedzionych rządami Jakuba I Stuara. Z nastaniem nowego króla wiązali Oni duże nadzieje, licząc na przywrócenie Anglii na łono Kościoła katolickiego, ale przeliczyli się. W związku z tym postanowili zabić Króla i w wyniku przewrotu na tronie osadzić Jego córkę, Elżbietę. Spiskowcom udało się umieścić w piwnicach siedzimy Izby Lordów kilka ton prochu strzelniczego, wybuch miał nastąpić 5 listopada. Jeden z uczestników spisku - Guy Fawkes, został złapany w piwnicach parlamentu w dzień planowanego wybuchu, po torturach wydał nazwiska współspiskowców, skazano Go na śmierć przez powieszenie i poćwiartowanie zwłok (!!!). W ten sposób ukarano rownież resztę uczestników Spisku Prochowego.
W rocznicę tego wydarzenia w całej Anglii obchodzone jest święto zwane Dniem Guya Fawkesa lub Bonfire Night (Noc ognisk). Jest to impreza ludowa, bardzo hucznie świętowana, a tradycją tego wieczoru jest palenie ognisk do których wrzuca się kukłę wyobrażającą Guya Fawkesa, a także pokazy sztucznych ogni. To tyle gwoli informacji historycznych, ale nie byłam w stanie dowiedzieć się tego od żadnego z moich angielskich rozmówców. Anglicy do historii podchodzą dość niefrasobliwie, podobnie jak do geografii, którą znają wyłącznie ze swoich licznych podróży turystycznych (hi,hi). Żeby oddać sprawiedliwość jednemu z moich przyjaciół, George’owi muszę przyznać, że On jest jedyną osobą, ktorą znam, mającą historię Wiekiej Brytanii w małym paluszku. Rozmowy z Nim są prawdziwą kopalnią informacji, których sama również nie zdobyłam w szkole lub już dawno o nich zapomniałam.
Zainteresowana powodem hałaśliwych, fajerwerkowych nocy, które zaczynają się zaraz po Halloween i trwają przez następne dwa tygodnie zaczęłam zgłębiać temat i pytać. Któregoś roku sama trafiłam na takie ogniskowe przyjęcie i zagadywałam ludzi: „z jakiej okazji ta cała zadyma?” Odpowiedzi były w stylu : „ kiedyś, ktoś, coś wysadził w powietrze, albo nie wysadził i teraz my to świętujemy”. „Acha”, odpowiadałam i po dobrych humorach wszystkich obecnych domyśliłam się, że bez względu na to „wysadzil czy nie” Oni cieszą się z rezultatu, albo z okazji do zabawy. Musimy przecież pamiętać, że wtedy, w tych odległych dla nas czasach, część społeczeństwa straciła swoje nadzieje i nie miała powodu do radości. Nie wspominając już o spiskowchach , którzy starcili życie za te nadzieje. Wracając do obecnego dnia, trzeba przyznać, że świętują słusznie, ale jak już wiemy są w tym dobrzy. Tak, więc co roku 5-go listopada w każdym mieście i miasteczku odbywają się festyny z ogniskami wielkimi, jak stosy na których można by spalić całe stado halloween’owych czarownic i ich kumpli szkieletorów. Są pokazy fajerwerków, przyjeżdża wesołe miasteczko i zagnieżdża się na kilka dni. Gawiedź wali całymi rodzinami trzeba, więc zaopatrzeyć Ich w coś do picia i jedzenia, bo chcą jeść, a zwłaszcza pić (hi,hi), tym zajmuje się „gastronomia na kółkach”. Wszędzie pełno straganów i zgadnijcie co w nich sprzedają? Tak! Blaszane zegarki! Pierzaste koguciki! Motyle drewniane! Koniki bujane! Nie barkuje też cukrowej waty, a jak dobrze poszukać to znajdą się też z piernika chaty. Kolorowe jarmarki jak się patrzy dokładnie takie, jakie pamiętam z dzieciństwa, żywcem wyjęte z piosenki Pani Rodowicz.
Zamiast kiełbasy z rożna serwują hamburgery, ogórki kiszone zastępuje z powodzeniem piklowana cebula i takie same jajka. Nie pomyliłam się, jajka gotwane na twardo, zalane mocną, octową zaprawą, angielski przysmak, jedna z ulubionych zimnych zakąsek. Nie ma tu bigosu i flaczków, ale za to można zasmakować kuchni meksykańskiej, hinduskiej czy chińskiej, no i oczywiście angielskich wyroków garmażeryjnych. Głównie różnego rodzaju mięs zapiekanych w cieście i serwowanych na zimno lub gorąco, zależy od potrawy. Jeśli chodzi o hinduskie specjały, to niektóre potrawy pretendują do bycia narodowymi w Anglii – tak są popularne. Jest też kolejny, angielski przysmak, który znajdziesz w każdym menu, czyli ziemniaki zapiekane w „mundurkach” z nadzieniem jakie lubisz, a do wyboru masz: żółty ser, tuńczyk z puszki, albo fasolka w sosie pomidorowym – można to z czasem polubić (hi,hi). No i deser, a deser w tym kraju jest obowiazkowy, więc są: donatsy, gofry, lody i inne specjały, bo musicie wiedzieć, że Anglicy są mistrzami i smakoszami słodkości, tak na zimno jak i na gorąco. To wszystko trzeba czymś popić, no więc leje się strumieniami piwo i sider (alkoholowy napój jabłkowy). Nie wspomnę już o dietetycznej coli, którą Anglicy zapijają swoje wcale nie dietetyczne posiłki. Herbata też jest, bo musi być zawsze i wszędzie, ale tutaj pije się ją z mlekiem. Na widok herbaty z cytryną każdy Anglik skrzywi się z obrzydzeniem i niedowierzaniem. Około 22-giej festyny powoli dobiegają końca, Ci którzy nie chcą jeszcze wrócić do domu idą do pobliskiego lub ulubionego pub’u, zawsze pełnego o tej porze i tam mogą dalej świętować do 23-ciej, wtedy wszystkie pub’y są zamykane.
Odbywają się też małe przyjęcia w przydomowych ogródkach, gdzie w gronie najbliższej rodziny i przyjaciół celebruje się ten wieczór, jedyny raz w roku rozpalając ogniska, które nie są tu tak popularne jak w Polsce. Niektórzy farmerzy organizują bonfire party na swojej farmie dla bliższych i dalszych znajomych czyli dla całej wsi i okolicy (hi,hi). Najczęściej jest to w sobotę, zaraz po 5-tym listopada. Mogą wtedy balować przy świetle i trzaskach ogromnego ogniska aż do późnych godzin nocnych. Zabawa jest wyśmienita, każdy zaproszony przynosi ze sobą coś do jedzenia, picia i oczywiście wystrzelenia, bo to przecież noc fajerwerków, które jeszcze długo będzie słychać wieczorami. Te odgłosy będą nam towarzyszyć do następnej, listopadowej daty, której historia tonie w mrokach dziejów, ale nadal jest w pamięci ludzkiej, podtrzymywana corocznymi obchodami.
CDN
Grażyna Białous (korespondencja z Wiekiej Brytanii)
3.11.10











Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.