Balet - kiedyś moja pasja
kobieta50plus.pl rozmawia z Panią Iwoną * kiedyś tancerką znanego na całym świecie polskiego zespołu ludowego pieśni i tańca, obecnie dorabiającą do emerytury pracującą w osiedlowym sklepie spożywczym w jednym z polskich miast.
kobieta50plus.pl: Wiemy, że taniec był Pani wielką pasją, to był okres wspaniałych podróży, dobrych zarobków. Ale taka jest kolej rzeczy, że przyszła emerytura i musiała Pani zmienić pracę. Powiedziała Pani, że obecnie pracując w sklepie bardzo wiele się Pani dowiedziała o ludziach i o sobie samej i że ten okres swojego życia uważa Pani za bardzo ważny.
Pani Iwona: Tak, to prawda. Moje życie po przejściu na emeryturę zmieniło się diametralnie. Pod koniec lat 70, skończyłam szkołę baletową i udało mi się zdobyć pracę w zespole, która wówczas dla wielu tancerzy oznaczała „przepustkę” do lepszego świata. Po roku zostałam solistką, wiązało się to z uczestnictwem w koncertach regularne odbywających się w różnych krajach Europy i Ameryki. Zespół był sławny na całym świecie. Moja praca dawała mi ogromną satysfakcję oraz pozwalała zobaczyć wiele ciekawych miejsce i poznać wartościowych i niebanalnych ludzi.
Jednak nic nie może trwać wiecznie … Po ukończeniu 40 roku życia przeszłam na emeryturę i poświęciłam się dwójce moich dzieci. Z biegiem lat ja i mąż mieliśmy coraz większe problemy z utrzymaniem naszej rodziny, dlatego tez postanowiłam poszukać pracy. Ze względu na wiek i specyficzne wykształcenie nie miałam zbyt dużych możliwości. Korzystając z okazji zatrudniłam się w osiedlowym sklepie spożywczym.
kobieta50plus.pl: pracując w osiedlowym sklepie spożywczym jest Pani po prostu kochana przez osoby starsze, które są stałymi klientami sklepu. Niektórzy przychodzą do tego sklepu bo Pani w nim pracuje. Widać, że lubi Pani starszych ludzi okazując seniorom sympatię i co niezwykle istotne ….. cierpliwość. Praca na zmiany w sklepie, który jest czynny przez wszystkie dni tygodnia od rana do wieczora jest bardzo ciężka, a mimo to zawsze jest Pani uśmiechnięta i ma dla każdego miłe słowo. Czy tak ciężka pracę można polubić ? Proszę poradzić innym jak to zrobić ?
Pani Iwona: Początkowo było bardzo ciężko. Mimo, że praca na scenie również wiązała się z wielkim wysiłkiem fizycznym, przynosiła mi wiele radości i zaspokajała moje ambicje. Teraz ubrana w sklepowy fartuszek, wykładałam towar na półkę. Przez wiele tygodni wracając z pracy płakałam, gdyż nie potrafiłam się odnaleźć w rzeczywistości, która stała się moją codziennością. Jednak z biegiem czasu przyzwyczaiłam się do nowej roli, co więcej zaczęłam dostrzegać jej pozytywne aspekty. Bardzo ważny stał się dla mnie kontakt z drugim człowiekiem. Codziennie mam okazję rozmawiać z wieloma klientami, poznaję ich problemy, staram się doradzić, wspomóc dobrym słowem. Najzwyczajniej w świecie czuję się potrzebna. Szczególnie dobry kontakt mam z osobami starszymi. Może dlatego, że sama mam teściów i rodziców w podeszłym już wieku. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy jak wielu seniorów żyje samotnie. Zawsze staram się zamienić z takimi osobami kilka zdań, spytać o zdrowie. Cieszy mnie błysk w oczach tych ludzi, gdy widzą, że kogoś interesuje ich los. Czasami zdarza mi się dostać drobny prezent od klienta w dowodzie sympatii i muszę przyznać, że cieszy mnie on bardziej niż wielki bukiet kwiatów, jaki kiedyś dostawałam po występie.
kobieta50plus.pl: Proszę powiedzieć jakie są Pani marzenia.
Pani Iwona: Praca w sklepie pozwoliła mi poznać zupełnie inne życie i inaczej spojrzeć na otaczający mnie świat. Dostrzegłam jak ogromnie zróżnicowane jest polskie społeczeństwo. Zauważyłam wiele niesprawiedliwości. Patrzę na moje koleżanki ze sklepu, to ciężko pracujące kobiety – młodsze i starsze. Niektóre maja wykształcenie podstawowe, inne ukończone studia wyższe. Każda z innego powodu podjęła pracę w naszym sklepie. Każda ma rodzinę i dlatego praca w niedziele jest specyficzną udręką. Przykro patrzeć na matki, które chciałyby w niedzielę poświęcić czas swoim dzieciom. Boli mnie, że większość ludzi nie umie, nie chce postawić się na naszym miejscu (pracujących kobiet-matek) i tak bardzo krytykuje zakaz handlu w niedzielę. Byłam w wielu krajach Europy i Ameryki praktycznie we wszystkich niedziela jest dniem wolnym od handlu. Polacy cały czas nie dostrzegają, ze stają się ofiarami dzikiego kapitalizmu. Przecież te same zachodnie sieci mają sklepy zamknięte w niedzielę we Francji czy Belgii …
Moim marzeniem jest to, aby któryś z kolejnych rządów zajął się na poważnie tą sprawą – handlu w niedzielę. Przecież setki tysięcy kobiet w Polsce traci bezpowrotnie czas, który mogłyby poświęcić swoim dzieciom i rodzinom. I ten czas nigdy już nie wróci.
kobieta50plus.pl: Czego życzyłaby Pani sobie i wszystkim Polkom 50 plus.
Pani Iwona: Wszystkim kobietom po 50 roku życia, chciałabym życzyć pogody ducha oraz tego by się nigdy nie poddawały w dążeniu do szczęścia. Zakończenie pewnego etapu w życiu może nieraz być początkiem czegoś zupełnie innego – równie ciekawego i przynoszącego wiele radości.
Bardzo dziękuję za rozmowę. Rozmawiała Zuzanna
* Nazwisko Pani Iwony na jej prośbę nie zostało podane.











Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Anna 07/12/2013, 19:31
Witam Pani Iwono, jestem kobietą po pięćdziesiątce i podobnie jak Pani, kiedyś jako studentka tańczyłam w zespole ludowym. To był piękny czas. Taniec był moim żywiołem, w którym mogłam się realizować, miałam możliwość wyjazdu za granicę i propagowania polskiej kultury. Co dobre szybko się skończyło -konieczność wyjazdu w Polskę w celu poszukiwania pracy z mieszkaniem - głęboka prowincja, szara codzienność daleka od tego co cieszyło mnie jeszcze tak niedawno. Jednak praca z młodzieżą i realizacja dawniejszych zainteresowań zaowocowała przekazaniem tego co kochałam nowej generacji, czego i Pani życzę. Być może jest taka możliwość, aby mogła Pani przekazać swoje przebogate doświadczenie choćby osiedlowej grupie młodych ludzi, którzy chcieliby poznać polskie tańce. Dałoby to Pani wiele radości, satysfakcji oraz sił witalnych, które ujmują lat.