Styl 50 plus
Ciasteczkowe wychowania
Babcia – dobra, ciepła, pobłażliwa. Ta, która zezwala na wszystko, karmi smakołykami i opowiada bajki na dobranoc.
Wiele osób wspomina swoją babcie właśnie w ten sposób. Wiele babć chce by ich wnuki myślały o nich właśnie tak.
Większość babć rozpieszcza swoje wnuki różnego rodzaju smakołykami i to bez względu na to czy rodzice dzieci wyrażają na to zgodę. Dzieci natomiast szybko się uczą i wykorzystują sytuację, kiedy się tylko da. Nic w tym dziwnego. W dzisiejszych czasach coraz częściej mówi się o racjonalnym żywieniu małych dzieci i o wpływie zdrowego żywienia na ich rozwój. Wpływa to na sposób wychowywania dzieci przez rodziców, którzy ograniczają dzieciom dostęp do słodyczy lub całkowicie zabraniają im ich jedzenia. I tu często pojawia się babcia, która nie potrafi zrozumieć jak można odbierać dzieciom przyjemność jedzenia słodyczy. Zaczyna się, więc „przemycanie” dzieciom ciastek i cukierków, gdy tylko rodzice tego nie widzą.
Kto ma rację?
Decyzja odnośnie żywienia dzieci powinna należeć do rodziców dziecka, bez względu na to, co o tym myślą dziadkowie. Rzeczą naturalna jest, że każdy człowiek ma prawo do własnego zdania, dlatego nawet, jeżeli babcia nie zgadza się z decyzją rodziców odnośnie tego, że dziecko ma nie jeść słodyczy, powinna ją uszanować. Zapewne nikt nie ma wątpliwości, co do faktu, że babcia, która „przemyca” swoim wnukom słodycze, chce tylko ich dobra, ale warto wziąć pod uwagę fakt, że rodzice ograniczając dzieciom dostęp do słodyczy też robią to dla dobra swoich dzieci. Oczywiście znaczenie ma tu też umiejętność wyważenia swoich decyzji, ponieważ wszystko jest dla ludzi i przesada rodziców np. zakładanie z góry, że dziecko nie pozna smaku czekolady do piątego roku życia, też jest błędem i nie wyjdzie nikomu na dobre. W takiej sytuacji babcia może dla dobra dziecka podjąć próby przekonania rodziców malucha, że dziecka nie da się wychować pod kloszem. Warto wytłumaczyć nadopiekuńczym rodzicom, że mogą doprowadzić do sytuacji, w której dziecko, gdy pozna smak czekolady, nie będzie znało umiaru w jej jedzeniu. Trzeba pamiętać, że dziecko w końcu wyjdzie z domu ( np. do żłobka czy przedszkola) i zetknie się z tym, czego rodzice zabraniali mu przez tyle czasu, a jak wiadomo, zakazany owoc smakuje jeszcze bardziej.
Natomiast, jeżeli ograniczenia wprowadzone do diety dzieci przez ich rodziców są racjonalne (np. ograniczenie spożycia słodyczy do pewnych ilości), lub mają swe uzasadnienie np. w alergii pokarmowej, trzeba je uszanować ponieważ zdrowie dziecka powinno być najważniejsze.
Małgorzata Ożóg-Wierzbicka
Autorka w 2008 roku ukończyła studia prawnicze i urodziła dziecko. Większość czasu poświęca opiece nad synkiem, który jest miłością jej życia i inspiracją do tworzenia. Amatorsko pisze artykuły i felietony, głównie o sprawach bliskich jej życiu.











Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.