Czarodziejski świat
Motywacje zdecydowanie wystarczające, ale nie jedyne. Adaptacja libretta, choreografia i inscenizacja to dzieło włoskiego choreografa Georgio Madia. Byłam oczarowana jego talentem i fantazją w realizacjach baletowych „Śpiącej królewny” i „Kopciuszka”. Moja wyobraźnia podpowiadała mi, jaką perełkę Georgio Madia może zrobić z „Jeziora łabędziego”. I nie zawiodłam się. Obejrzałam wyjątkową, współczesną wersję baletu z zachowaniem wielu klasycznych elementów. Ponadto dodatkowego waloru spektaklowi dodała grająca na żywo w kanale orkiestra Teatru Wielkiego pod batutą Tadeusza Kozłowskiego (ta harfa, ta harfa)…
Akt I, Scena I - to zabawy nad basenem młodych, wysportowanych ludzi, żywcem wzięte z rozrywek
dzisiejszych 20 i 30 – latków. Dopiero w Scenie II przenosimy się nad jezioro z tańczącymi łabędziami. Georgio Madia wyczarowuje wodę z samotnie stojącą na jej skraju smętną, płaczącą wierzbą. Efekty wody, lśniące refleksy, lekkie łabędzie w przeróżnych konfiguracjach, walka dobra ze złem, przepięknie prowadzona i zagrana muzyka. Wiele scen zapiera dech w piersiach a ręce same układają się do oklasków. Taki zachwyt towarzyszył mi do końca spektaklu. I dlatego szczerze i spontanicznie zachęcam każdego do pójścia na to przepiękne widowisko. Naprawdę warto. 2 godziny ucieczki od codzienności do krainy fantazji, magii, czarów, poezji i liryki.
Urszula Machcińska











Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.