Cztery Pytania
Beata Błaszczyk: Nasze życie jest niesamowicie wygodne i bezpieczne, a dla milionów ludzi na świecie niewiarygodnie wręcz luksusowe, nawet jeśli czasami zastanawiamy się jak zapłacić za czynsz. Ubiegłoroczny laureat Pokojowego Nobla profesor Muhammad Yunus z Bangladeszu mówi, że gdyby każdy z nas pomógł pięciu, dziesięciu osobom dookoła, bieda z czasem stałaby się obiektem muzealnym. Naiwne? Może, tyle że profesor pomógł już ponad siedmiu milionom ludzi wydobyć się z beznadziei i rozpocząć godne, odpowiedzialne życie. Pewnie łatwiej wzruszyć pogardliwie ramionami i zająć się sobą. Tylko dlaczego ci, którzy robią coś dla innych mają zwykle więcej czasu, energii, radości?
Kilka lat temu zadzwoniłam po raz pierwszy do jednego z wydawnictw z prośbą o angielskie podręczniki dla afgańskich szkół. Dostałam trzy i pół tony. Gdyby nie ten telefon, poszłyby na przemiał. Składowanie kosztuje. Taki telefon daje do myślenia. I nie kosztuje wiele. Prawdę powiedziawszy robiąc takie rzeczy nie myślę w kategoriach pomagania, etc. To jest o wiele prostsze. Jest sprawa do zrobienia – bo ktoś czegoś potrzebuje - więc się robi, nie ma czasu na dywagacje, górnolotne myśli. Tak jest z podręcznikami, tak jest teraz ze zbiórką używanej odzieży zimowej dla Afganistanu. Ciepła kurtka w dobrym stanie czy para butów nie zbawią świata, ale pomogą konkretnej osobie choć trochę. Afgańskie zimy są bardzo dotkliwe. Dzieci nadal biegają boso lub w plastikowych klapkach. Naprawdę nie mamy nic, czym moglibyśmy się z nimi podzielić? Jeśli tak, to może to my potrzebujemy pomocy? Ale zupełnie innej.
kobieta50plus.pl Wybudowałaś 3 szkoły dla kobiet w Afganistanie, zrealizowałaś wiele akcji niezwykle trudnych. Powiedz proszę jakie marzenia ma taka kobieta jak TY.
Beata Błaszczyk: Przychodzą tłumnie, gdy spotyka się takich ludzi jak Noblista profesor Muhammad Yunus z Bangladeszu, jak Mukhtar Mai z Pakistanu. Gdy widzi się siłę i determinację afgańskich kobiet, które powróciły na uniwersytety i do szkół po kilku latach całkowitej izolacji i wykluczenia za panowania talibów. Gdy rozmawia się z prezeską polskiej Fundacji o polskich kobietach z małych ośrodków robiących niesamowite rzeczy i o tym, co możemy zrobić razem.
Ważne, aby nie bać się i nie wstydzić marzeń. Zwłaszcza tych wariackich. Albert Einstein powiedział kiedyś, że jeśli jakiś pomysł nie wydaje się szaleństwem w punkcie wyjścia, to w ogóle nie warto się nim zajmować. If there is a will, there is a way, jak mówią Anglicy. Marzą mi się niewielkie projekty edukacyjne przeznaczone dla afgańskich, pakistańskich czy jemeńskich nauczycielek i aktywistek, które mogłyby przyjechać do nas na kilka tygodni i zamieszkać u polskich kobiet. Byłoby to piękne doświadczenie międzykulturowe dla obu stron. Chwilami na pewno niełatwe. Tak było też w przypadku wizyty Mukhar i Naseemy w Polsce, ale obie strony mogły się wiele nauczyć.
kobieta50plus.pl W działalność Stowarzyszenia Szkoły dla Pokoju zaangażowanych jest wiele osób w tym wiele autorytetów. Wszyscy na różne sposoby staracie się przybliżyć Polakom Afganistan. Jakie metody uważasz za skuteczne ?
Beata Błaszczyk: Nic lepiej chyba nie burzy stereotypów niż bezpośrednie kontakty. Wciąż słyszymy: ‘Arabowie? Brudni i źli.’ Tyle że w przypadku Afganistanu to przede wszystkim nie Arabowie. Brudni? Tam religia nakazuje przestrzegania higieny. Pierwsze, co widzimy po wejściu do kawiarni, restauracji czy klasy to umywalki. W biednym i zniszczonym szpitalu w Czarikarze kartki na korytarzach i w łazienkach przypominają, że utrzymanie higieny jest częścią wiary. A że nie zawsze się to udaje, to już inna sprawa. To kraj w stanie wojny od 1979 roku. Źli? Wszędzie są ludzie nieszczęśliwi, pozbawieni dostępu do edukacji, podatni na pranie mózgu i niedobre wpływy. Stowarzyszenie Szkoły dla Pokoju w 2006 roku wysyłało wolontariuszy do Afganistanu, aby uczyli języka angielskiego, podstaw informatyki i metodyki nauczania. Mieszkali u miejscowych rodzin. Afgańczycy pytali o wszystko. Dla większości był to pierwszy kontakt z inną kulturą, z zupełnie innego kręgu. Z krajem o innym ustroju i religii. Ci niewierni, do których zabijania wzywają talibowie i Al-Kaida też nie okazali się tacy źli, chociaż nie modlili się kilka razy dziennie zwracając się w stronę Mekki. Trudno przecenić wartość takich bezpośrednich kontaktów.
kobieta50plus.pl Wiele osób w Polsce chętnie włączyłoby się w pomoc dla kobiet w Afganistanie, powiedz jaka pomoc byłaby najbardziej przydatna kobietom afgańskim? Czy w Afganistanie działają organizacje kobiece ?
Beata Błaszczyk: Nawet za czasów talibów kobiety organizowały tajne nauczanie, mając świadomość ryzyka. Działają organizacje, zarówno afgańskie, jak i międzynarodowe, wspierające tamtejsze kobiety. Doskonale sprawdzają się niewielkie projekty, które dają kobietom konkretne zajęcie lub umiejętność, a co za tym idzie, możliwość zarobku. Przykładem może być Care International i programy pomocy dla afgańskich wdów. Kobietom rozdawano po trzydzieści kurcząt, karmę dla nich i podstawowe wskazówki, jak się nimi opiekować. Pieniądze ze sprzedaży jajek pozwalały na zakup żywności. Najgorzej jest na południu kraju, gdzie w tej chwili praktycznie działalność pomocowa jest niemożliwa. W kraju jest bardzo wiele do zrobienia i każda pomoc, która jest raczej daniem wędki niż ryby, jest na wagę złota.











Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.