Dobro powraca
Wielokrotnie zdarzyło mi się znaleźć w takiej sytuacji. Trudno jest wierzyć w ludzką dobroć gdy na przykład ustępując miejsca w tramwaju starszej osobie nie można nawet liczyć na uśmiech z jej strony czy choćby cichutkie i rzucone od niechcenia „dziękuję”, czy stojąc w ogromnej kolejce w markecie z płaczącym dzieckiem na ręku słucha się zgryźliwych komentarzy, że z dzieckiem to się w domu siedzi a nie ludzi w sklepie drażni (bo zakupy same się przecież zrobią). A jednak, mimo wszystko ja wierzę.
Czytając różnorodne podręczniki mające za zadanie wskazać właściwą drogę do osiągnięcia życiowego sukcesu i bogactwa, wielokrotnie natykałam się na tą dzielenia się. W niektórych książkach polegała na dawaniu siebie poprzez działalność charytatywną, różne formy pomocy innym, w innych zaś zasada ta polegała na dzieleniu się pieniędzmi. Różne książki podają rożne kwoty, ale na ogół chodzi o to samo: by osiągnąć bogactwo trzeba oddać na szczytny cel 20% a w niektórych wersjach tej zasady nawet 50% zarobionych pieniędzy.
Ale dobro to nie tylko pieniądze. Nie każdy może pozwolić sobie na takie eksperymenty, zwłaszcza jeżeli sam ledwie wiąże koniec z końcem. Dawać innym dobro można na różne sposoby. Można na przykład wykorzystać nadmiar wolnego czasu na pomoc innym w ramach wolontariatu, lub po prostu, komuś z własnego otoczenia, chorej sąsiadce w zakupach, cze córce w opiece nad dzieckiem. Dobro powraca i można przekonać się o tym na własnej skórze ale tylko wtedy gdy dawanie dobra stanie się częścią naszego życia i naszej codzienności. Nie muszą to być od razu wielkie gesty. Wystarczą szczegóły by poczuć ich wpływ na nasze życie. Takim szczegółem może być pomoc niewidomemu w przejściu przez ulicę, podanie ręki komuś kto przewrócił się na śliskim chodniku, czy przytrzymanie drzwi kobiecie z wózkiem. I nawet jeżeli dziesięć razy nie usłyszymy dziękuję to jeden szczery uśmiech potrafi poprawić humor na resztę dnia.
Dobro powraca. Warto w to wierzyć i żyć zgodnie z tą zasadą bo to dzięki temu życie staje się ciekawsze i bardziej wartościowe. A nagroda chociażby w formie uśmiechu jest warta tego by poświęcić małą cząstkę siebie.
Małgorzata Ożóg-Wierzbicka
Autorka w 2008 roku ukończyła studia prawnicze i urodziła dziecko. Większość czasu poświęca opiece nad synkiem, który jest miłością jej życia i inspiracją do tworzenia. Amatorsko pisze artykuły i felietony, głównie o sprawach bliskich jej życiu.











Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
gtuptus 03/07/2013, 10:59
Witam serdecznie!
Do tej pory też tak sądziłam. We wrześniu 2011 roku syn miał wypadek, cięzki wypadek i w tym całym nieszczęściu spotkałam na swojej drodze wielu ludzi, którzy bezinteresownie nam pomogli. Mam dużą wiedzę w sprawach zw z ogólnie pojętą niepełnosprawnością (załatwianie wszelkiego rodzaju dokumentów, prowadzenie różnych spraw zw z tym zagadnieniem) i myślałam, że uda mi się oddać tę wiedzę innym też bezinteresownie..... Jakież było moje zdziwienie kiedy rozmawiając z ludźmi z różnych organizacji nie było chętnych aby"mnie wykorzystać"........ GB