Ech, ta droga
A na wozie markietanka obdziela swymi wdziękami ich kolegę. Pchają ten wóz, bo i na nich przyjdzie kolej, a kolega z wozu ten trud wyciągania pojazdu z poleskiego błota wkrótce podejmie. Oto idą do kościoła do sąsiedniej wsi - bagatela, 16 kilometrów - równym rzędem z butami na kijach polscy szlachcice spod Nieświeża czy Zdołbunowa. Polacy, a białoruskie pieśni zawodzą, a mowa ich jakaś ni to polska ni rosyjska- tutejsza.
Droga wąska nad rzeczką, której nazwa brzmi obco- to Bułła, dopływ Szczary. Jakie wojska nie wędrowały tą drogą, zwaną napoleońską. A pomiędzy tą rzeczką a drogą stoi młyn mojego dziadka, białoruskiego parobka i babki, polskiej szlachcianki. A między inną rzeczką - Hrywdą - a inną drogą leżą płaty lnianego płótna, słońcem i wodą bielonego. To mojej ciotki, żony kresowego policjanta. A jakie raki były w tej rzeczułce, właśnie w miejscu, gdzie przy drodze tworzyła ona zakole z pochyloną wierzbą...
Każda droga, nawet najmniejsza jest wspólnym dziełem ludzi. Deptali ją od czasu, kiedy ujrzeli innego człowieka i zapragnęli siebie zobaczyć. Może to od Adama i Ewy wziął się początek i tradycja deptania drogi. Może szli po bezdrożach Raju, skracali odległość aż drogę do siebie wydeptali? Bo droga powstaje tam, gdzie są ludzie, powstaje by ułatwić spotkanie, poznanie i zbliżenie. Tam gdzie jest droga, jest ludzka wspólnota, tam gdzie tworzyła się wspólnota, powstawała droga.
Moja droga była jednak inna niż ta, którą buduje pokolenie mego wnuka. Moja droga pachniała ziołami, zatykała kurzem to oblepiała błotem. Jego droga jest równa i prosta i wiedzie szybciej i łatwiej. Moja droga wiodła wśród puszczy dającej schronienie przed strasznym, jego droga prowadzi otwartą przestrzenią. Każdy ma taką swoją drogę, na której są wspomnienia i dobre i złe. Ja cieszę się że dzisiejsze drogi prowadzą wśród jasnych przestrzeni.












Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.