Hula hoop

Jak to dawniej bywało, czyli opowieść sentymentalna. Ale czy na pewno? Czy bardzo różnimy się od swoich dziadków? Czy człowiek zmienił się w ciągu ostatniego półwiecza? Jak bardzo zmieniły się obyczaje? Relacje międzyludzkie? Sposoby kontaktowania się ze sobą? Sposoby zawierania znajomości? A miłość?

W końcu jestesmy już po 50 i mamy za sobą rewolucję seksualną lat 60-tych, New Age, żyjemy w społeczeństwie postmodernistycznym, społeczeństwie Sieci, przesiąknięci ideologią liberalizmu i wolnością jednostki. Kobiety urodzone w latach 50-tych doświadczyły jako młode dziewczyny zmian, które przyniosła fala „dzieci-kwiatów”. Pamiętamy grzeczne sukieneczki słodkiej i ślicznej Elżbiety Czyżewskiej z „Żony dla Australijczyka”, czy „Męża swojej żony”. I pamiętamy szaloną Marylę Rodowicz z „Małgośką”, „Wozami kolorowymi”. A długie włosy chłopaków? Istne szaleństwo! Moi rodzice nie rozumieli, co się dzieje. „Bitles” był synonimem długowłosego chłopaka w obcisłych spodniach. Nie do przyjęcia! A młodzież szalała, fascynowała się nową modą, nową muzyką, kolorem, łamaniem zasad. A moda na kolorowe i krótkie sukienki zyskała szerokie poparcie społeczne.

Czy po przejściu takiej burzy możliwe są westchnienia za „parostatkiem pięknym rejsem”? A jednak… Po fali barokowego żywiołu przychodzi potrzeba klasycznego umiaru. Choć świat po takiej rewolucji (jak po każdej rewolucji) nie jest już taki sam. Ale tęskni za przebrzmiałym pięknem dawnych czasów, jak dowodzi popularność filmu „Dirty dancing”(w latach 80-tych).

Porozmawiałam z kilkoma osobami z pokolenia moich rodziców urodzonymi przed drugą wojną światową. Czy zauważyli jakieś zmiany w sposobach nawiązywania znajomości? Zauważyli. Powiedzieli, że kolosalne. Ta swoboda zawierania znajomości przez Internet, jakieś randki, czaty, forumy. „Wyślij sms, a poznasz swawolną Wiolę”, nie mówiąc o innych propozycjach. Spójrzmy na to wszechogarniające monstrum – Sieć i jego narzędzia - komputery. Od lat badacze zajmują się zagadnieniami komunikacji zapośredniczonej czyli przez Internet. Zauważyli, że w pewnych sytuacjach bywa wręcz hiperosobista, czyli bardziej osobista niż w komunikacji bezpośredniej. Przykładem może być bardzo bliska przyjaźń, która połączyła osoby znające się tylko w sieci, czy też szybko rozwijające się romanse w Internecie. „Bezsenność w Seattle”, „Masz wiadomość”, „Lepiej późno niż później” – urocze komedie romantyczne, których istotnym elementem jest Sieć.

Tekstowy kanał komunikacji, a taki dominuje w Internecie, daje nadawcy większą kontrolę nad przekazem i umożliwia zaprezentowanie siebie w pożądany sposób. „Wiem, że z kimś rozmawiam, nie wiem z kim” i „Wiem tyle, ile chciał/a mi o sobie przekazać”. Jak i gdzie spotykali się i zawierali znajomości, przyjaźń, zakochiwali się ludzie urodzeni w latach 30-, czy 40-tych. Pokolenie moich rodziców. Spytałam. Zabawy taneczne, pikniki, wesela stanowiły źródło znajomości dla panien i kawalerów. Najbliższe otoczenie dostarczało możliwości zaprzyjaźniania się, bo ludzie znali się od dzieciństwa. Ulica, osiedle, wioska. A jeśli jakaś panna wpadła w oko kawalerowi, to szukali, lub nie, wspólnych znajomych i … nic nowego pod słońcem. Opowieści sentymentalne snują w swoich biografiach ludzie różnych epok.

Czy młodzi ludzie sprzed 50 lat byli inni niż obecnie? Pewnie tak. Czemu? Myślę, że kiedyś przywiązywano większą wagę do bycia we dwoje. Ten, którego wybierano nie był na chwilę, nie był na próbę, związek nie traktowano „jeśli się nie uda, to rozstaniemy się”. Niedawno w mediach podano, że młodzi ludzie zawierają związki cywilne, bo łatwiej się potem rozwieść. Zastanawiam się więc, ile włożą wysiłku w utrzymanie związku, jeśli napotkają trudności. Wydaje mi się, że to jest podstawowa różnica między „nowymi a dawnymi czasy”. Kiedy spotykam Go i traktuję jako jedynego i na całe życie, robię wszystko, aby wciąż był tym jedynym i na całe życie. Czy wiele kobiet zgodzi się ze mną? Sama się zastanawiam.

Teresa

Autor wpisu*:
2 x 7 (mnożenie) =