Jeszcze o malowaniu
Do procesu malowania można podchodzić wyłącznie od strony warsztatowej lub od strony psychologicznej, artystycznej, ekonomicznej, socjologicznej, dydaktycznej. Wymagania będą zależały od założenia.
Tym razem poruszę sprawę czynników formacyjnych, czyli tego, co sprzyja tworzeniu dobrych nawyków do startu do samodzielnej twórczości po to, by, dzięki owym nawykom móc swobodnie żeglować po płaszczyźnie samej twórczości.
1. Opanowanie warsztatu malarskiego wydaje się sprawą pożyteczną, ale nie tak zasadniczą, jak to się nam niekiedy wydaje. Nie można bowiem wyników naszej pracy uzależniać od stopnia opanowania tajemnic warsztatowych i dosłownie zatonąć w owym ich pogłębianiu. W dziedzinie tzw. tajemnic warsztatowych warto jedynie poznać rodzaje farb i ich wygląd na różnych podłożach oraz poznać skutki mieszania farb. Warto także wiedzieć, jaki zarys pozostawia na danym podłożu dany rodzaj pędzla i jak działa dany rozpuszczalnik na dany rodzaj farby. Do poznania techniki lepiej nie przywiązywać specjalnej uwagi, gdyż jest to dziedzina otwarta na nasze możliwości intelektualne, pomysłowość i zadatki talentu twórczego. Sprawę technik dobrze jest powierzyć własnej pomysłowości, gdyż wynalezienie własnej techniki od razu wprowadza nas do grupy osób twórczych.
Zatem pierwsza rzecz, o której musimy pamiętać przy malowaniu, to: Nie przesadzać z wnikaniem w tajniki warsztatu malarskiego. Należy zostawić sobie pole do własnej pomysłowości, do własnych prób, ewentualnych błędów i porażek. Nade wszystko: nie wolno zrażać się niepowodzeniami.
2. Stale musimy pamiętać o tym, że nie od razu Kraków zbudowano, co oznacza, że przed realizacją ostateczną obrazu musimy samą koncepcję dobrze przemyśleć. Najlepiej udoskonala się koncepcje przez szkice wstępne, dzięki temu, że daje się czas na rozwój procesu twórczego, pogłębienie świadomości twórczej oraz przemyślenie celowości każdego elementu na obrazie. Pamiętać bowiem musimy, ze nawet najdokładniej obmyślana kolorystycznie i kompozycyjnie treść obrazu, w momencie realizowania jej ostatecznego na płótnie, podlega nadal rozbudzonemu procesowi twórczemu, który nadal koryguje naszą koncepcję i ją udoskonala. Im dokładniej przemyślimy koncepcję obrazu, tym mniej usterek będzie miało dzieło, choć nie stworzymy dzieła doskonałego pod każdym względem. Dawniejsze pojęcie „arcydzieło” odnosi się do dzieł, w których niezwykle sugestywnie, naturalnie i realnie prezentowano jakieś zdarzenie czy rejestrowano wygląd postaci ludzkich czy otoczenia. Wówczas, gdy nie znano fotografii, kunsztem prawdziwym było oddanie na obrazie rzeczywistości dosłownie powtórzonej z natury. Od czasu wynalezienia fotografii, na miejsce dosłownego realizmu weszła wzmożona samodzielność obrazowania rzeczywistości i to rzeczywistości widzialnej oraz niewidzialnej, wymyślanej, czyli tworzonej przez artystę.
Zatem drugie wskazanie to: koniecznie dobrze przemyśleć koncepcję pracy.
3. Nie przemęczać się. Artysta, ogarnięty potrzebą realizacji koncepcji, która sama w sobie go olśniewa i stanowi dla niego samego odkrycie, jest najczęściej bardzo niecierpliwy i chciałby natychmiast utrwalić to, co przeżywa. Poddać się spontaniczności w działaniu można jedynie wówczas, gdy od dawna pielęgnowaliśmy w myślach obraz, który pragnęliśmy utrwalić na płótnie. Przystępowanie do malowania bez takich wcześniejszych przemyśleń, może zaowocować powstaniem dzieła sztuki jedynie wtedy, gdy artysta ma nawyki myślenia kompozycyjnego i bogate doświadczenie kolorystyczne, które stoją na straży owego wyrażania spontanicznego. Nawyki te bowiem tak głęboko są zakodowane w jego podświadomości, że wszelakie wykroczenia przeciw nim natychmiast dostrzega i umie odpowiednio naprawić, czego nie potrafi zwykły amator. Spontanicznie, natychmiastowe realizowanie koncepcji ma to do siebie, że nie bierze się tu czasu pod uwagę. Najważniejszą sprawą staje się konieczność natychmiastowej realizacji. W wyniku tego artysta „Zapomina” o życiu normalnym. Pracuje bez wytchnienia, gnany potrzebą jak najszybszego ujrzenia swojego dzieła. Prowadzi to nieuchronnie do przemęczenia, a ono jest największym wrogiem twórczości. Dlaczego ? Po prostu organizm jest źle odżywiony, gorzej funkcjonuje, sen jest zakłócony, życie odbiega od normy a początkowo nie dostrzegana potrzeba odpoczynku, w pewnym momencie bierze górę nad wszystkim, budzi się zniechęcenie do działania, samopoczucie staje się najgorsze, niemal depresyjne. Dezintegracja wewnętrzna murowana, a skutki takiej dezintegracji wiadome.
Trzecie wskazanie to: dbać o rozsądne gospodarowanie własnymi siłami i nie niszczyć normalnego tryby życia.
4. Dbać o postawę krytycyzmu wobec własnej pracy. Najważniejsze, by umieć obiektywnie patrzeć na wartość naszej pracy. Bez krytycznego spojrzenia na prace wszelki postęp jest niemożliwy. Wymaga to specjalnego uczulenia się na reagowanie realne na wszelkie pochwały czy wyrazy podziwu pod adresem naszych działań twórczych. Wszelkie pochwały sprzyjają zaciemnieniu krytycyzmu w odniesieniu do własnych prac. Gdy wierzymy bezkrytycznie w prawdziwość głoszonych wobec nas pochwał, zamykamy samodzielnie bramę prowadzącą do rozwoju naszego talentu. Wytwarza się w nas poczucie, że już osiągnęliśmy najwyższy poziom, a zatem nie ma sensu dalsze doskonalenie naszej pracy. Pochwała bez krytycznego przyjmowania jej, świadczy nie tylko o naszej zbytniej pewności siebie, ale także o ogromnej naiwności i niedojrzałości. Wskazanie: Bardziej cenić słowa krytyczne pod adresem naszych prac niż pochwały czy wyrazy podziwu.
5. Stała troska o rozwój talentu. Jeśli stoimy w miejscu, to nie posuwamy się naprzód. Chodzi tu nie tylko o coraz lepsze poznawanie warsztatu malarskiego, ile o coraz bardziej świadome działania twórcze i coraz wyższe wymagania stawiane sobie, jako artyście. Na rozwój talentu twórczego wpływa przede wszystkim nawyk myślenia twórczego, czyli taki sposób myślenia, w którym każde zetknięcie się z jakąś rzeczywistością mobilizuje z jednej strony do obiektywnego i krytycznego spojrzenia na nią, a z drugiej strony – do samodzielnego przetwarzania jej na własny sposób. Tak rodzi się twórczość, czyli dodawanie czegoś nowego do rzeczywistości poznania. Jeżeli nawykiem stanie się utrwalenie myślenia twórczego i jego pogłębianie, wszystko będzie widziane w pryzmacie możliwości przetwarzania, uzupełniania i dodawania czegoś nowego. Przeczytanie książki, nawet najbardziej banalnej, obejrzenie filmu, nawet najbardziej kiczowatego, realizowanie planu dnia, przyjrzenie się życiu na ulicy, wszelkie zajęcia, nawet najbardziej prozaiczne w domu, wszystko to może zapładniać twórczo wyobraźnie i odpowiednio rozbudzony intelekt. Największym jednak niebezpieczeństwem dla tego rozwoju jest zetknięcie się z gotowymi działami sztuki na wystawach malarskich. Tam stajemy wobec cudzych wizji podanych w jakiś sugestywny sposób. Tam mamy do czynienia z prezentacją stopnia rozwoju twórczego jednostki. Przy naszej wrodzonej skłonności do odwzorowywania czy naśladowania, narażeni jesteśmy automatycznie na pokusę przyswojenia sobie czyjegoś sposobu wyrażania. Musimy krytycyzmem uczyć się bronić przed sugestiami, zawartymi w oglądanych dziełach sztuki, bronić przed poddaniem się ich urokowi, gdyż to budzi w nas chęć do naśladowania. Naśladowanie jest czynnikiem zabójczym dla rozwoju możliwości twórczych. Wskazanie: musimy umieć bronić się przed oddziaływaniem na nas cudzych dzieł sztuki i to nie tylko dzieł dawnych, ale także dzieł współczesnych.
Dr Halina Duczmal-Pacowska – tekst zamieszczony został w Informatorze Najmniejszego Muzeum Świata nr 92 październik 2008 r.











Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.