Styl 50 plus

Krymskie wakcje

Długo wybierałam miejsce mojego wypoczynku. Wahałam się czy wyjechać do Hiszpanii, Tunezji a może na wyspy Grecji. Koleżanka podsunęła mi pomysł wyjazdu na Krym. Czemu nie? Pojechałam i ciągu dwóch tygodni pobytu zostałam oczarowana pięknością krajobrazu i zaintrygowana historią tego cudownego półwyspu.

Przez ostatnią dekadę lat Polacy rzadziej wypoczywają na plażach słonecznej Bułgarii, Rumunii, tym bardziej na postradzieckich kurortach Krymu. Jeździmy raczej oglądać zabytki Egiptu, skandynawskie fiordy, Kretę albo dalekie Wyspy Zielonego Przylądka. Egzotyczny Egipt czy Zachodnia Europa wydają się bardziej interesujące. Co jest zgodnie z ofertą biur podróży. Tymczasem miejsca, które odwiedzali podróżni z tzw. demoludów, dziś umierają. Bez turystów nie ma pieniędzy i nie ma nowych inwestycji.

Wystarczyłaby odrobina chęci a powstałyby tutaj nowe wspaniałe obiekty z powodzeniem konkurujące z Lazurowym Wybrzeżu – mówią Krymianie.

Jednak teraz półwysep rozciągający się pomiędzy Morzem Czarnym i Azowskim jest zapomniany przez władze. Brak tam infrastruktury turystycznej, takiej jaką spotykamy na Zachodzie. Kiedyś polskie Międzyzdroje, czy Jastrzębia Góra były tak samo zaniedbane jak Eupatoria czy Jałta.

Naddnieprze

Zdecydowałam się na Krym ponieważ zainteresowała mnie historii jego rdzennych mieszkańców - Tatarów niegdyś wysiedlonych a teraz powracających z odległych części byłego ZSRR. Po II wojnie światowej nakazem ówczesnych władz Tatarzy krymscy zostali wysiedleni głównie do Uzbekistanu. Władza przedstawiała ludność tubylczą jako element antysowiecki i w ciągu zaledwie 2 dni w bydlęcych wagonach wywieziono z Krymu ponad 180 tys. Tatarów . Zakazano im jakichkolwiek powrotów pod karą śmierci. Oficjalnie pozwolono mi powrócić do ojczyzny dopiero w 1989 roku.

Na Krym można wybrać się samolotem – drogo, ale krótko. Z okien samolotu widać wijący się i mieniący kolorami Dniepr. Można też podróżować pociągiem. Z Warszawy koleją jedzie się co prawda około 40 godzin, za to można podziwiać ogrom stepów, znanych z sienkiewiczowskich opisów. Od Kijowa pociąg niemal cały czas jedzie wzdłuż rozlewającej się szeroko rzeki odchodzącej od torów, by po kilku kilometrach znowu powrócić dotykając nasypu kolejowego. W Symferopolu, stolicy Krymu nie warto się zatrzymywać dłużej, niewiele jest tutaj do zwiedzania. Transport jest na Krymie stosunkowo tani. Od Symferopola do Jałty regularnie kursują stare radzieckie autobusy. Tutaj jest najdłuższa linia trolejbusowa w Europie łącząca Symferopol, Ałuszę i Jałtę. Jazda tym rzadkim środkiem transportu w tak zróżnicowanym topograficznie terenie jest niebywale atrakcyjna. Ceny noclegów w hotelach i prywatnych pensjonatach są znacznie mniejsze niż u nas, szczególnie po sezonie. Bez problemu znajdziemy też prywatną kwaterę, chociaż niesie to ze sobą pewne ryzyko. Najlepiej, gdy zamieszkamy w sprawdzonej kwaterze poleconej przez znajomych. Poznajemy wtedy nie tylko kraj, ale zwyczaje i styl życia jego mieszkańców. Mnie się poszczęściło zamieszkałam u rodziny pochodzenia tatarskiego.

Jałta i Jaskółcze gniazdo

Trzeba przyznać, że na Krymie nie brakuje wspaniałych miejsc do zwiedzania i wypoczynku. Jałos! Jałos! z takim okrzykiem witali ląd Greccy osadnicy, którzy wg legend szukali terenów pod zasiedlenie opływając wzdłuż wybrzeże Morza Czarnego zwanego niegdyś Niegościnnym. Stąd nazwa Jałta i największy kurort, turystyczne serce Krymu. Odbywają się tutaj festiwale, koncerty, regaty. Jałta słynie ze swoich sanatoriów o wyjątkowo pięknej architekturze, leczniczego powietrza i przepięknych zakątków. Jest tu wszystko co potrzebne do wypoczynku czyli czyste powietrze i słońce. Łagodny, ciepły klimat śródziemnomorsko - subtropikalny, słoneczne dni, połączenie morskiego, górskiego i leśnego powietrza, subtropikalna roślinność, piękne widoki i łagodne morze przyciągają do Jałty wielu gości.

Na obrzeżach Jałty na wysuniętym cyplu, stoi Jaskółcze Gniazdo, średniowieczny zamek. To charakterystyczny symbol Krymu. Widzimy go na mapach i folderach reklamujących półwysep. Każdy turysta będący na Krymie wraca do domu ze zdjęciem tej budowli w tle. Dzisiaj jest tutaj wykwintna włoska restauracja.

Według unijnych specjalistów ds. turystyki Krym to miejsce stworzone dla turystyki, dlatego Unia Europejska postanowiła ten rejon objąć szczególną pomocą.

Oddalona o trzy kilometry od Jałty Livadia to historyczny letni pałac cara Mikołaja, gdzie przed ponad sześćdziesięciu laty wyznaczono granice Europy podczas słynnej konferencji jałtańskiej. Można wybrać się tam spacerkiem cienistymi alejami wzdłuż morskiego brzegu. Urzeknie nas sam pałac ale też rozciągający się od niego do brzegu morza park – mieszanka stylów: francuskiego, angielskiego, tureckiego.

Najpiękniejszym dla mnie jest pałac Woroncowa w Ałupce nawiązujący do architektury późnego średniowiecza. Południowa fasada zwrócona w stronę morza nawiązuje do stylu mauretańskiego. Reszta budowli jest stylowo zbliżona do średniowiecznego zamku. Mimo zaskakującego połączenia dwóch tak różnych stylów stworzona została harmonijna całość. Wokół pałacu rozpościera się piękny park. Droga przechodząca przez niego dzieli go na dwie części angielską tę przyległą do pałacu i oddaloną część francuską schodzącą ku morzu. Wewnątrz znajdują się piękne polany, stawy i jeziorka, potoczki i wodospady. Powierzchnię ponad 40 ha porastają niezliczone ilości egzotycznej roślinności.

W czasie konferencji jałtańskiej mieszkał tutaj wraz ze swoim sztabem Winston Churchil. Ciekawostką jest fakt, że kontur pałacu jest zbliżony do zarysu górującego nad nim wapiennego szczytu Aj-Petri. Na górę dojechać można kolejką linową, która swoją dolna stację ma w Massandrze, dzielnicy Jałty. Słynie ona z produkcji win wytłaczanych z winorośli porastającej południowe stoki Krymu. W tutejszych piwnicach prym wiedzie sławne Kokour Czatyrdah i Kokour Surozh. Górna stacja kolejki linowej zawiezie nas na najbardziej wietrzne miejsce na Krymie, gdzie wieje wiatr przez 125 dni z prędkością do 50 km/godz. Jest to miejsce w którym posmakować można typowej kuchni tatarskiej: czeberuki, płow, pierekaczewnik, trybuszok, dolma, sarma itd. Temat tatarskich kulinariów rozwinę w kolejnym artykule.

Stolica chanatu - Bakczysaraj

Lista miejsc, które warto i należy na Krymie zobaczyć jest długa. Dwa tygodnie to za krótki okres, aby wszędzie dotrzeć, ale wystarczający, by się zakochać  i chcieć tam powrócić. Duże wrażenie zrobił na mnie Bakczysaraj, rajski pałac położony w dolinie Czuruk-su. To jedna z pięciu siedzib tatarskiego chana. Była to najważniejsza rezydencja budowana według wskazówek architektów min. z Włoch z wyraźnym wpływem architektury arabskiej. Obecnie kompleks pałacowy to obszar zaledwie 4 ha, w skład którego wchodzi sam pałac wraz otaczającymi je sadami. Na dziecińcu pałacu stoi główny meczet Tatarów krymskich Chan- dżami.

Pałac to misterne zdobione dwupoziomowe budynki, różniące się od typowej architektury europejskim swoim zamysłem wkomponowania w otaczającą przyrodą, która zdaje się wchodzić do wnętrz. Każdy detal żyje i nie jest niczemu podporządkowany, mimo to nie odczuwa się tutaj artystycznego chaosu. Zatem pełno tutaj fontann, altanek , kwietników, schodów i kolumienek wszystko to mimo swojej mnogości współgra i powoduje, że z lubością przechodzimy w kolejne miejsce pałacowego kompleksu. Zwiedzanie kompleksu pałacowego to niemalże podziwianie naszyjnika z morskich pereł. W Bakczysaraju oprócz budynków mieszkalnych – są też pomieszczenia dawnego haremu, gdzie znajduje się słynna Fontanna Łez opisana przez Puszkina i Mickiewicza.

W miasteczku działa i mieszka aktualny przywódca krymskich Tatarów, Mustafa Dżemilew i to z jego inicjatywy rozważana jest możliwość, ponownego przeniesienia stolicy Krymu do Bakczysaraju.

Oddalając się od centrum miasteczka wśród pobliskich gór znajduje się wyżłobiony w kredowej skale Uspieński Monaster z prawosławną cerkwią pw. Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny i niedostępnymi dla turystów celami mnichów. Miałam tam okazję posłuchać pięknych cerkiewnych pieśni. Po wielu latach upadku klasztor powoli wraca do życia. Inny los spotkał miasto-fortecę Chufut-Kale, które zamieszkiwali niegdyś karaimowie. Znajduje się na przeciwległym do monastyru stoku góry. Karaimowie wspólnota wyznająca religię wyodrębnioną z judaizmu, a odrzucająca Talmud była kiedyś znaczącą część krymskiej społeczności. Dziś na półwyspie zostało zaledwie kilkuset karaimów. Kompleks dawnego miasta jest ogromny a wydrążone w skałach pieczary stanowią idealne schronienie przed doskwierającym upałem i jest trudno dostępne dla wroga. Widoki roztaczające się z samej góry zapierają dech w piersiach – u stóp gór rozciąga się Dolina Jozofata. Na szczycie góry zostały ruiny świątyń, pozostałości domów, resztki tamtejszej kultury. Nieopodal, w środku lasu, jest ogromny cmentarz.

Wycieczka na Krym to wielkie przeżycie zarówno dla miłośników historii i poznawanie odmiennych kultur, ale też dla tych, którzy zamierzają wypoczywać na słońcu i zażywając kąpieli morskich. Krym jest piękny ze swoją bujną przyrodą i skalistym wybrzeżem. Wycieczka na Krym ma jeszcze jeden wymiar dla Polaków, to Adam Mickiewicz opisał w swoich sonetach Ałusztę i Stepy Akermańskie, fontannę w Bakczysaraju i ruiny zamku w Bałakławie.

Zatem Krym jest nam Polakom niezwykle bliski i wart odwiedzenia.

Na Krymie była i materiał przygotowała - EDa52

zdjęcia EDa52 (od lewej: zdj.1 - Kolejka na Aj-Petri, zdj.2 - Pałac Bakczysaraj, zdj.3 - Jaskółcze Gniazdo)

 

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.