Styl 50 plus

Moje Kaliszany

Mała wieś z wielkim, niemożliwie czystym i dzikim jeziorem. Wielki park, z duchami i ruinami starego dworu.

I mój ulubiony, królujący wsi i światu wiatrak - koźlak, pamiątka czasów, kiedy mąkę się mełło, a nie kupowało w markecie po 0,99 groszy za kilogram. Stoi przy dukcie, który niegdyś, kiedy Polska bursztynem stała, wiódł nad Bałtyk, mijając bagna i szukając chrześcijańskich osiedli. Moje Kaliszany to miejsce dla ludzi, którzy potrzebują chwili spokoju by pomyśleć, bez zgiełku i zwykłej, nienaturalnej prędkości…  Zofia Leśniewska - tekst i zdjęcie

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.