- Jesteś tutaj:
- Strona główna
- » Styl 50 plus
- » Nieprawdopodobna Halina
Przeczytaj także…
Nieprawdopodobna Halina

kobieta50plus.pl rozmawia z Panią dr Haliną Duczmal – Pacowską, założycielką Najmniejszego Muzeum Świata w Warszawie, poetką, malarką. kobieta50plus.pl Od ponad 19 lat prowadzi Pani Najmniejsze Muzeum Świata w Warszawie. Proszę opowiedzieć nam o tej inicjatywie.
Czym zajmuje się NMŚ? dr Haliną Duczmal-Pacowska: Muzeum powstało w 1988 r ( kwiecień), a zatem w tym roku obchodzimy dwudziestolecie jego istnienia. Muzeum specjalizuje się w uaktywnianiu ludzi starszych na różnego rodzaju polu twórczości, gromadzi zbiory i dysponuje własnymi, unikalnymi zbiorami. W programie jest nie tylko uaktywnianie i pokazywanie wyników działania twórczego ludzi starszych, ale także dodawanie nadziei, na której zapotrzebowanie w tym okresie życia ludzkiego jest znacznie większe. W związku z tym odbywają się tu od 1990 r. zajęcia Sekcji Plastycznej Uniwersytetu Trzeciego Wieku, podczas których w latach 1990 – 2000 prowadziło się tzw. gimnastykę umysłu przez malarstwo ( pionierskie metody), polegająca na malowaniu bez modelu, w celu uaktywniania wszystkich sfer umysłu, mianowicie sfery intelektualnej, emocjonalnej i wolitywnej oraz wzmacniania pamięci i wzbogacania bazy skojarzeniowej. Od 2000 r. ,na mój wniosek, Sekcja została podzielona na dwie części: a - warsztatową, gdzie uczy się rzemiosła malarskiego oraz b - Sekcję Twórczości, gdzie prowadzi się Seminaria Twórczości, omawia zagadnienia z tym związane, wspomaga procesy twórcze w rożnych dziedzinach sztuki. Oprócz tego, stale organizuje się wystawy prac ludzi starszych ( malarstwo, rzeźby, haft, dokumenty, itp). Obecnie mamy już 106 wystawę. Ponadto, od 1990 r. prowadzi się Telefon Nadziei (tylko w piątki) dla ludzi zdesperowanych. Inicjujemy także Ruch Obrony Przed Sobą Samym, w celu postawienia problemu konieczności przyśpieszania dojrzewania psychicznego ludzi w różnym wieku. Wydajemy informator miesięczny dla osób malujących, pt. „Sklepik NMŚ”. Ukazało się już pięć tomów( około 1000 stron).1 Pomagamy także zaistnieć literacko ludziom starszym, nieśmiałym, a piszącym, wydając serię pt.” Nadziejki„ ( „Małe nadzieje”). Ukazało się już 30 tomików w tej serii. Są to przeważnie poezje i debiuty, budzące wiarę we własne możliwości. Od 2003 r. prowadzimy Dialog Starszych z Młodszymi , tzw. DSM, współpracując ze szkołą w Kuklówce Radziejowickiej i z gimnazjum w Rudzie Talubskiej i rozszerzamy te ideę. W wyniku naszego dialogu opracowany został pierwszy tom ( stron 442), obrazujący poglądy młodych i starszych na różne tematy życiowe. Dialogiem tym zainteresowała się Pani Maria Kaczyńska i instytucja szwedzka Individuell Manniskohjalp, z którą utrzymujemy stały kontakt od 1990 r. Ponadto w publikacjach Uniwersytetu Trzeciego Wieku drukujemy wyniki badań nad twórczością ludzi starszych i sygnalizujemy problemy z tym związane. Pamiętamy także o osobach, które od nas odchodzą, wydając specjalne broszury wspomnieniowe.
kobieta50plus.pl Wiele starszych osób dzięki Pani zaczęło tworzyć, odkryło, że ma talent. To niezwykła umiejętność, dar wydobywania z ludzi talentów, które skrywają ich wnętrza. Dlaczego warto wydobywać z ludzi to co najlepsze?
dr Haliną Duczmal-Pacowska: Słowo „wydobywanie” sugeruje ingerencję z zewnątrz. Stoimy na stanowisku nie ingerowania, lecz obserwowania i zachęcania do działania. Zagadnienie „co najlepsze” jest wieloaspektowe. Wydaje się, że nie tyle sama mobilizacja do twórczości jest najlepsza, ile pomoc we wzroście poczucia dowartościowania. Pokolenie ludzi starszych jest często bardzo poranione przez życie i nie tyle „wydobywanie” z nich możliwości twórczych, ile dodanie im nadziei jest, w moim przekonaniu, czymś najlepszym. To więc, wydaje mi się, zawsze warto robić.
kobieta50plus.pl Pani sama także tworzy, maluje. Obrazy, które widziałyśmy urzekają niezwykłą kolorystyką i klimatem. Proszę powiedzieć o swoim malarstwie, niecodziennej technice, w której Pani tworzy.
dr Halina Duczmal-Pacowska: Malarstwo uprawiam od najwcześniejszych lat, ale dożywotne prawa artysty plastyka otrzymałam z Ministerstwa Kultury i Sztuki dopiero w 1989 r. Nie studiowałam w Akademii Sztuk Pięknych, mając zawód inny (nauki o Ziemi, m.in. doktorat z historii nauk o Ziemi), ale na lekcjach prywatnych zapoznano mnie z tym wszystkim, co robi się w akademii. Profesorzy moi kładli nacisk na konieczność zaznaczenia swej indywidualności ,a najlepiej stworzenia własnego stylu. W poszukiwaniu własnego stylu pomogło mi przekonanie, że badania naukowe coraz silniej wkraczają w mikrokosmos, w to, co niewidzialne, dzięki rozwojowi aparatury badawczej. Niewidzialny świat fal, które istnieją w rzeczywistości, zafascynował mnie na tyle, że postanowiłam ten niewidzialny świat fal uczynić widzialnym na moich obrazach. Wyraziło się to rysowaniem linii ciągłych, temperaturowych ,na kolorowym podłożu, waloryzowanych, tworzonych z wyobraźni, wspomaganej intelektem. Tak powstał mój program malarski, mój osobisty kierunek w malarstwie, który jednocześnie stal się moim własnym stylem, a ponieważ były to kreski – linie, ujawniał jednocześnie swoistą technikę malowania. Nazwałam ten styl walgrafintem od słów : walor ( wal ), grafo ( graf), intelekt ( int). Malowanie walgrafintem pomogło mi odkryć istnienie laserunku liniowego, gdyż linie, różne temperaturowo, nakładane na dane podłoże, dawały w wyniku nowy, nieoczekiwany kolor. Fale maluję jako linie ciągłe, równoległe do siebie, zmienne w kolorycie, w miarę przebiegu linii, przy czym nie zasłaniają one rzeczywistości, jaką przedstawiam na obrazie. Jest w tym malowaniu wiele jeszcze problemów do rozwiązania i stale ma to charakter eksperymentalny, ale nie potrafię uciec od tego i korzystam z tego, że malarstwo jest moją wolnością i wolno mi wyrażać się jak mi się podoba.
kobieta50plus.pl Wspaniale zarządza Pani czasem w wymyślonym przez siebie systemie tzw. 10 minut. Na czym polega to planowanie, zarządzanie czasem, które zainspirowało tak wiele osób i umożliwiło im odniesienie życiowego sukcesu.
dr Halina Duczmal-Pacowska: Właściwie jest to metoda „piętnastu minut”, bo dopiero po skończeniu osiemdziesiątego roku życia skróciłam czas koncentracji uwagi na realizowanym zamierzeniu do dziesięciu minut. Metoda „15 minut” polega na codziennym, bez względu na przeszkody, koncentrowaniu uwagi na realizacji jakiegoś długoterminowego postanowienia nauczenia się czegoś w ciągu piętnastu minut dziennie. Stosuję tę metodę od 1940 r., gdy, jako młoda dziewczyna, zachęcona pracą Payota o kształceniu woli, w ten sposób zaczęłam kształcić swoją wolę od samokontroli. Dziś, po tylu latach ćwiczeń tego typu i niemal po wytworzeniu się nawyku dzielenia czasu na „piętnastominutówki”, mogę powiedzieć, że w metodzie tej sprawdza się słuszność rady zawartej w przysłowiu „śpiesz się powoli”. Metoda ta nie tylko sprzyja kształceniu woli, od której bardzo wiele zależy w naszym życiu, ale także sprzyja koncentracji uwagi, dokładności w wykonywaniu pracy, wzrostowi krytycyzmu, obserwacji, wnikliwości wnioskodawczej. Daje poczucie wartości wykorzystania czasu, który, stracony, nie wraca, a nade wszystko nie dezorganizuje nam dnia i możemy iść stale naprzód, nie czując specjalnego zmęczenia. Oczywiście, gdy mamy do wykonania jakieś duże prace, terminowe, wtedy jedynie musimy nie dopuszczać do przemęczenia, ale tzw. ”pietnastominutówki” nie mają zastosowania. Łatwiej nam jednak, dzięki nawykowi do „pietnatstominutówek”, zaplanować czas wykonania danej dużej pracy bez przemęczenia., bez zbędnych stresów z obawy, że czegoś nie zdążymy wykona c na czas. Metoda ta sprzyja równoważeniu gospodarowania energią, gdyż nie dopuszcza do stanów przemęczenia, po których trzeba znacznie dłużej odpoczywać. Jedno jest pewne. Gdy obserwujemy postępy w pracy, zachodzące niemal samorzutnie, nabieramy odwagi do dalszego działania, a satysfakcja z każdorazowego pokonania samego siebie wzrasta.
Bardzo dziękujemy za rozmowę.
