Styl 50 plus

O radości chwil codzinnych

O radości chwil codziennych Po wielu latach poczułam potrzebę powrotu do powieści Rosamunde Pilcher „Przesilenie zimowe”. Poczułam i nie mogłam uwolnić się od tej potrzeby, więc postanowiłam przeczytać. Pamiętam ją dość mgliście, dzięki czemu odkrywam losy bohaterów na nowo. To w gruncie rzeczy jest bez znaczenia. Zaczęłam czytać i poddałam się łagodnemu tokowi narracji. Bohaterowie są w różnym wieku, ci najważniejsi to ludzie po sześćdziesiątce. Elfrida i Oskar spotykają się, zaprzyjaźniają, a potem wspierają w tragicznych chwilach swojego życia. Po drodze w ich życie wchodzą nowi bohaterowie w różnym wieku. Mają swoje problemy, poszukują przystani, przyjaźni, miłości.

Co ciekawego można napisać o ludziach na emeryturze? Jakie interesujące rzeczy dzieją się w ich życiu, żeby przyciągnąć uwagę innych ? I żeby to nie były pamiętniki o fascynującym życiu w przeszłości. I żeby nie byli tylko babciami, dziadkami, matkami, uwikłanymi w życie swoich najbliższych. Jakby rola rodzinna określała ich dalsze losy. Znam takie osoby. Znam takie kobiety, dla których rodzina jest początkiem i końcem. Widzą świat z perspektywy więzów rodzinnych. Znam takie, które czerpią z tego energię do życia. Są szczęśliwe. To wspaniałe, jeśli mogą się spełnić jako ludzie w takim kontekście. Znam takie, które uciekają od ról babci, wzdragają się na sam dźwięk słowa „babcia”. Moi bohaterowie nie zamykają się w granicach rodziny, ani nie uciekają przed więzami rodzinnymi. Wciąż są otwarci na problemy innych ludzi. Znajdują w sobie siłę, mimo trudnych doświadczeń, na wspieranie krewnych i przyjaciół, a czasem obcych, którzy pojawili się w ich życiu. Nie dystansują się wobec młodych ludzi, wrażliwi i uważni na ich potrzeby.

O czym jest powieść? O życiu. Nieśpiesznym, zwykłym - niezwykłym. Ta zwykłość jest tak napisana, że nawet banalne codzienne czynności wydają się czymś znaczącym i ważnym. Żyjemy tu i teraz. Ważna jest każda chwila, którą podarowało nam życie. Nanizujmy te chwile jak perły, aby powstał piękny naszyjnik. Jak to robią moi bohaterowie Elfrida i Oskar, Lucy, Carrie i Sam.

Klimat powieści pozostaje w powietrzu, nawet gdy przestaję czytać.

Nie jest to książka pozbawiona wad. Czasem irytują mnie powtórzenia, mam wrażenie, że niczego nie wnoszą. Czasem język wydaje mi się kulawy, ale czytam tłumaczenie polskie, nie oryginał. Czasem realia życiowe, rozwiązania problemów budzi lekki sprzeciw, ale wciąż pozostaję pod urokiem nieśpiesznej narracji, czaru codziennych chwil, świadomego życia.

Zachęcam i życzę miłych refleksji podczas lektury.

Teresa

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.