Styl 50 plus

Piszę, bo lubię słowa

Z Beatą Bargiel, uczestniczką internetowego kursu "kreatywne pisanie", rozmawia Daniel, nauczyciel i trener
Co skłoniło Cię do wzięcia udziału w internetowym kursie twórczego
pisania ?

Internetowy kurs twórczego pisania to kolejny etap w mojej podróży po świecie wrażliwości wyrażanej na papierze. Parę lat temu usiadłam w swojej kuchni, w jednej z nielicznych chwil, gdy w domu nie było nikogo i napisałam opowiadanie o jeziorze, nad którym kiedyś mieszkałam. Potem zdarzało mi się to coraz częściej. I tak powstało kilka felietoników poświęconych mojemu bezpośredniemu otoczeniu, widzianemu kobiecym okiem. I kilka opowiadań i wierszy. Brak mi było odwagi, by swoje teksty pokazać najbliższym – mężowi, mamie, dzieciom. Wreszcie jednak przełamałam się i otrzymałam od nich duże wsparcie. Gdy już dałam sobie prawo do pisania i czerpania z tego przyjemności postanowiłam jak to się mówi popracować nad warsztatem. Pierwszy był jednodniowy kurs twórczego pisania w Warszawie, na Starym Mieście. Spotkałyśmy się w mieszkanku na poddaszu- kobietki z Warszawy, Giżycka, Łodzi. Byłam zadziwiona i pełna podziwu wobec umiejętności innych uczestniczek. Pełna chęci do dalszego rozwoju zapisałam się na kolejny kurs, tym razem już internetowy, bym mogła uczestniczyć w nim z dalekich Mazur.

Czy wcześniej pisywałaś lub publikowałaś swoje utwory ?
Z natury jestem odważna, no może czasami mam jak każdy chwile zwątpienia, ale trwają one krótko. Mam to szczęście być optymistką i osobą pozytywnie patrzącą na świat. Zawsze widzę tę pełną połowę szklanki. Dlatego gdy uzyskałam już aprobatę z ust najbliższych zrobiłam krok dalej i wysłałam swoje teksty do regionalnej gazety – Gazety Giżyckiej. No i udało się – wydrukowali !!! Po hasłem „kobiecym okiem” ukazało się kilka moich felietonów. Dało mi to
ogromną satysfakcję  ale i świadomość, że muszę nad swoimi tekstami pracować jeszcze więcej i nie wypuszczać ich tak łatwo spod swoich skrzydeł. Tyle chciałam poprawić w
tej gazecie, ale już poszło do druku. Teraz wiem, że nie ma się co tak śpieszyć.

Czy kurs twórczego pisania zmienił coś w Twoim podejściu do twórczości i kreatywności ?
Oczywiście. Przede wszystkim, dzięki mojemu nauczycielowi spojrzałam na świat mniej poważnie, przyziemnie i realistycznie. Dostrzegłam inne światy równoległe, które mogę tworzyć, jeśli zechcę, inne wyspy, na które mogę wysłać swoich bohaterów i inne zwierzęta, na temat których nie pisnęli nawet słówka na biologii. Myślę, że jestem teraz nieco bardziej świadoma reguł, mam szerszy horyzont i widzę więcej możliwości w pisaniu. Mogę więc powiedzieć, że dzięki kursowi stałam się bardziej twórcza i kreatywna.

Czy chciałabyś wziąć udział w kursie dla zaawansowanych ?
J. B. Lamarck uważał, że organy nieużywane zanikają.  Ja uważam, że umiejętności nie ćwiczone, nie powtarzane po wielokroć rozmywają się  i nikną, jak sen złoty. Dlatego to czego nauczyłam się na kursie twórczego pisania, to co poczułam i odnalazłam w sobie chciałabym rozwijać i zachować jak najdłużej. Do tego jest mi potrzebny kurs dla zaawansowanych. Wiem, że powinnam pisać, pisać i jeszcze raz pisać. Na tematy, które mnie samej przyjdą do głowy lub na te, zadane przez trenera podczas kursu.

Jak oceniasz swój kontakt z współużytkowniczkami kursu i trenerem ?
Z chęcią czytałam prace innych dziewczyn, znajdywałam w nich zupełnie inne spojrzenia na te same tematy, inną wrażliwość a czasami podobną do mojej. Cokolwiek bym nie znalazła wszystko było bardzo pouczające. Niczego nie odrzucałam, choćby dlatego, by nauczyć się że style, tak jak ludzie mogą się pięknie różnić. Byłyśmy w stosunku do siebie bardzo delikatne przez cały czas. Myślę, że to dobrze, bo nasze teksty czasami pełne były osobistych przeżyć, doznań i doświadczeń. A trener. To wrażliwy człowiek z ogromną wyobraźnią i ciekawymi pomysłami na przedstawienie zagadnień związanych z regułami pisania.

Jaką rolę pełni pisanie w Twoim życiu ?
Najpierw było to pisanie terapeutyczne – opisywałam swój dom, swoje dzieciństwo, radości i smutki,  które mnie spotkały.  Rozliczałam się z tym, co nie było rozliczone, wypłakiwałam na papierze nie wypłakane jeszcze łzy. A teraz mam to już chyba za sobą. Jestem spokojniejsza i pisząc postępuję bardziej planowo. Już myślę o tym, jakie będzie zakończenie i nie daję się tak nieść emocjom w bliżej nieokreślonym kierunku. Piszę, bo sprawia mi to przyjemność i w taki sposób wyrażam siebie. Piszę, bolubię słowa, piszę, bo chcę !


Z Beatą Bargiel rozmawiał Daniel.

 

Jeśli ty chciałabyś podszlifować swój wrasztat albo po prostu nauczyć się dobrze pisać, to zajrzyj tu.

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • ewa 05/08/2013, 10:06

    słowa mają wielką moc a przekazywanie swoich myśli nie jest wcale proste. też uważam, że pisanie może mieć działanie terapeutyczne

  • kama 10/07/2012, 14:04

    pisanie bardzo pomaga w radzeniu sobie z trudnościami, znam kilka dojrzałych kobiet które zaczęły pisać popularne książki