Słuchanie kontra usłyszenie
W pierwszym przypadku byliśmy jedynie „słuchaczami”, to znaczy słyszeliśmy, że ktoś coś mówi, ale nie przywiązywaliśmy zbytniej wagi do treści wypowiadanych słów. W drugim przypadku – nie tylko „słuchaliśmy”, ale także uświadamialiśmy sobie jasno treść wypowiadanych słów, dzięki maksymalnemu skoncentrowaniu uwagi na każdym wypowiedzianym słowie. Zdolność do „słuchania” mają wszyscy słyszący.
Zdolność do „usłyszenia” zaangażowania całej uwagi w słowie wypowiadanym, mają tylko te osoby, które są zdolne do koncentracji uwagi. Oczywiście, ważną rolę odgrywa zainteresowanie samym problemem, ale samo zainteresowanie nie jest czynnikiem decydującym, by „usłyszeć”, co zostało powiedziane, gdyż potrzebna jest tu także chęć stałego poznawania czegoś nowego. Umysł nasz lepiej pracuje, gdy nas coś zainteresuje lub pragniemy zdobyć wiedzę. Umysł nasz jest wyćwiczony na odbieranie treści słowa, kojarzenia z nim pewnych spraw, na reagowanie w postaci wstępnych wniosków, itp.
Do „usłyszenia” i zapamiętania treści wykładu potrzebna jest nie tylko koncentracja uwagi, ale także wola słuchania oraz umiejętność myślenia abstrakcyjnego, połączona z wrażliwą wyobraźnią, rozbudzonym intelektem. Potrzebnym jest po prostu umysł „wygimnastykowany” w myśleniu.
O koncentracje uwagi jest znacznie trudniej, gdy dany problem nas nie interesuje lub gdy wykładowca nie umie nam odpowiednio interesująco przekazać wiedzy. W sytuacji wygimnastykowanego umysłu, nawet najnudniejszy wykład będzie przez nas „usłyszany” i zapamiętany, ponieważ nie tonacja, ale znaczenie słowa odgrywa tu najważniejszą rolę.
Brak koncentracji uwagi w momencie, gdy ktoś do nas mówi, jest jednocześnie wyrazu braku woli słuchania. Coś innego w danym momencie nas interesuje. Zatem najważniejszym czynnikiem, by „usłyszeć” jest stała praca nad wytworzeniem w sobie nawyku woli słuchania, bo wola decyduje o stopniu koncentracji uwagi.
Niekiedy „usłyszenie” czegoś jest utrudnione tym, że mówca posługuje się słowami nam nieznanymi. Wtedy trudno nie tylko zrozumieć, co do nas się mówi, ale także trudno o utrwalenie danych w pamięci, trudno też o wprowadzenie w ruch bazy skojarzeniowej, intelektu, wyobraźni, itp. Po prostu możemy nie być przygotowani do „usłyszenia” czegoś.
W podobnej sytuacji jesteśmy wówczas gdy, wskutek nadmiernie rozwiniętej wrażliwości czy całej sfery emocjonalnej, nie panujemy nad emocjami. Emocje uniemożliwiają nam skoncentrowanie się na tym, co jest przez kogoś mówione.
Są także ludzie, którzy nie znoszą słuchać wykładów i wolą sami zdobywać wiedzę z różnych podręczników, gdyż tylko w pozycji samokształcenia umieją odpowiednio skoncentrować uwagę. Z reguły, choć uczęszczają na wykłady, nie „słyszą”, ponieważ liczne bodźce zewnętrzne skutecznie rozpraszają ich uwagę.
Konieczne jest zatem stałe ćwiczenie się w koncentracji uwagi i to od najwcześniejszych lat. Dobrym ćwiczeniem jest pisemne streszczenie czegoś, co się przeczytało. Dobrym ćwiczeniem jest słuchanie audycji radiowych problemowych i pisemne ich streszczanie. Oglądanie programów telewizyjnych może także pomóc, ale tylko wtedy gdy słowo jest ściśle związane z tym, co jest pokazywane. Obawiam się, że seriale czy spektakle teatralne sprzyjają umiejętności „usłyszenia” jedynie umysłom wyrobionym w sztuce słuchania i myślenia.
Nie powinien nas zatem gorszyć fakt, że ktoś, po wielu latach chodzenia na czyjeś wykłady, niewiele z nich skorzystał. Zdolność do koncentracji uwagi jest bardzo różna u ludzi i zależy od wielu czynników.
Co więc należy robić, by jak najwięcej móc „usłyszeć”? Odpowiedź na to pytanie zawarta jest w powyższym artykule.
Dr Halina Duczmal-Pacowska – tekst zamieszczony został w Informatorze Najmniejszego Muzeum Świata nr 86-87 Sklepik NMŚ – kwiecień, maj 2008 roku.











Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.