Styl 50 plus

Świadomi rodzice

Świadomi rodzice Świadomi rodzice – szczęśliwe dzieci. Są wśród nas rodzice, którzy poszukują odpowiedzi na pytanie, jak być dobrym ojcem, jak być dobrą matką. Żyjemy w coraz mniej uporządkowanym świecie, który każdego dnia stawia przed nami wyzwania. Jak być dobrym pracownikiem, jak sprawnie działać jako szef, jak podołać obowiązkom żony/męża, jak spełniać oczekiwania rodziców? Pełnimy wiele ról społecznych, każda z nich stawia swoje wymagania i oczekiwania.

Jako rodzice pełnimy rolę przewodników po świecie dla swoich dzieci. Rola ta zmienia się z upływem czasu. Kim innym jesteśmy dla maluszka, kim innym dla nastolatka, a jeszcze inaczej widzą naszą rolę dorosłe dzieci.

Jakim przewodnikiem chcemy być dla swojego dziecka? Zastanawiamy się czasem, czym kierować się w wychowywaniu dzieci. Często jednak bezwiednie powielamy schemat, który wynieśliśmy z domu. Zastanawianie się nad metodami wychowawczymi przychodzi najczęściej wtedy, gdy pojawiają się kłopoty. Konflikt między rodzicami a dzieckiem jest sygnałem, że schematy w jakich funkcjonuje rodzina przestają wystarczać. Pojawiają się nowe sytuacje, które wykraczają poza dotychczasowe doświadczenie. To trudna sytuacja. Wielu ludzi oglądało serial o nieznośnych maluchach, które tyranizowały wręcz swoich rodziców. Wydaje się zupełnie niezrozumiałe, że pięciolatek podporządkowuje sobie matkę do tego stopnia, że ona nie chodzi na zakupy. Pytanie, na kogo wyrośnie taki mały domowy tyran. Czy naprawdę będzie umiał być szczęśliwy, czy odnajdzie swoje miejsce w życiu, wśród rówieśników, w szkole, w pracy? Takie ekstremalne przykłady pokazują, jak mocno można zaplątać się w roli matki, czy ojca. A przecież tymi matkami i ojcami nie były osoby nieudolne życiowo, mieli wykształcenie, pracę, byli wolni od nałogów. Jak widać, pewna nieumiejętność pełnienia roli rodzica nie jest związana ze statusem społecznym. Czym kierują się rodzice wychowując własne dzieci? Najczęściej wzorami zachowań wyniesionymi z domu rodzinnego. Niezależnie od tego, czy kiedyś te zasady podobały się im. Inni posługują się intuicją, rozmowami z innymi rodzicami, poradami zamieszczanymi w poradnikach, czy czasopiśmiennictwie. Wszyscy, na ogół, kierują się dobrem dziecka, tak jak je pojmują. Wydaje się, że większość rodziców zna dobrze swoje dziecko, wie, jakich emocji doświadcza, czego potrzebuje, co je uszczęśliwia. Czy jednak na pewno? Rodzice mają coraz mniej czasu dla dzieci. Ogólnie znane zmiany społeczne wpływają na zmianę trybu życia. Rodzi się więc pytanie – jak podołać wielu obowiązkom bez poczucia zaniedbania dziecka, czy utraty dobrego kontaktu z nim. Niewiele matek, jeszcze mniej ojców może pozwolić sobie na wielogodzinne uczestniczenie w życiu dziecka, obserwowanie, jak rozwija się, jak poznaje rówieśników, nawiązuje znajomości, jak zachowuje się grupie. Poznawanie świata emocji bywa jeszcze trudniejsze. Pośpiech, nieuwaga zamykają buzię małego dziecka, a potem … Nastolatek nie mówi o swoich uczuciach. Zauważono, że rośnie grupa aleksytymików wśród młodzieży, niepokojąco rośnie. To młodzi ludzie, którzy nie umieją nazywać stanów emocjonalnych, których doświadczają. Rośnie też liczba dzieci, które nie umieją radzić sobie ze złością.

Potrzebne są nowe, efektywne metody porozumiewania się rodzica z dzieckiem. Szczególną rolę w efektywnym rodzicielstwie pełni doskonalenie umiejętności komunikacji, rozumienia reakcji i zachowań własnych oraz dzieci, radzenia sobie w konfliktach. Podstawą jest świadomość siebie, dbałość o własny rozwój w kierunku nazywania i wyrażania emocji, potrzeb, próśb, wdzięczności. Doświadczenie zawodowe uczy mnie, że dorośli mają ogromne trudności w nazywaniu własnych uczuć i potrzeb, często już na poziomie ich identyfikacji. Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, że wielu z nas zostało wychowanych w tradycji zaprzeczania uczuciom. Na ogół nie uświadamiamy sobie, że tak mało wiemy o swoich emocjach, że często je tłumimy, nie rozpoznajemy ich w sobie. Nieświadomie więc, w tych samych schematach wychowujemy własne dzieci. Zapewne nie raz zetknęliście się Państwo jeszcze jako dzieci ze stwierdzeniem: ”Nie płacz!” w sytuacji, gdy było wam smutno. Zdarzało się pewnie również: „Daj mi spokój, jestem zmęczony.”, gdy radość rozpierała i koniecznie chcieliście się nią podzielić z rodzicami. Rodzą się pytania, wiele pytań... Co zrobić, aby nasze dziecko mogło swobodnie wyrażać swoje uczucia, nauczyło się też szacunku dla uczuć innych osób?

Mówi się coraz powszechniej, że inteligencja emocjonalna ma większe znaczenie w odniesieniu sukcesu w życiu niż inteligencja racjonalna. Warto więc doskonalić swoje umiejętności wychowawcze, rozwijać umiejętności komunikowania się i budowania pozytywnych relacji w rodzinie. Drogą do osiągnięcia tak widzianego celu jest poznanie siebie, uświadomienie własnych emocji i potrzeb. Umiejętności społeczne najlepiej rozwijać w grupie, pod okiem doświadczonych trenerów. Zachęcam poszukujących i świadomych swej roli rodziców do udziału w szkoleniu. Warsztatowe formy pracy dają szansę na prezentowanie wielostronnych podejść, dzielenie się doświadczeniem. W klimacie akceptacji i życzliwości uczestnicy mogą wzbogacić się o refleksję nad własnymi zachowaniami i nawykami. Świadomy swej roli rodzic będzie umiał ułatwić dziecku wchodzenie w życie społeczne i uczynić je szczęśliwym.

Zapraszam na warsztaty: Szkoła Miłości – warsztaty „Świadomi rodzice-szczęśliwe dzieci”

tereza

Więcej na stronie www.partrimonium.com.pl  Bezpośrednio informacji udzielają:

Alicja Krata – tel. 609 537 807, e-mail: mediacje@patrimonium.com.pl

Teresa Zaręba – tel. 600 434 926; e-mail: teresazareba@patrimonium.com.pl

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.