Piszą o nas!!!
Już 11 tysięcy użytkowniczek portalu
W pubie Bolek na warszawskim Polu Mokotowskim gwar. Dopiero po chwili orientuję się, że coś tu nie gra. Brakuje licealistów, dwudziesto- i trzydziestolatków. Sporo osób po czterdziestce, a najwięcej pań po pięćdziesiątce. Są i mężczyźni.
Siedzą przy stołach i sączą piwo, soki i colę, Kiedy zaczynają się tańce - przygrywa 72-letnia warszawska didżejka Vika, która w pubie Bolek prowadzi dyskoteki dla ludzi od 50. roku życia w górę. Bawi się na nich nawet 250-300 osób.
Portal wolontariuszy
Ale to jest coś innego niż dyskoteka DJ Viki. Jesteśmy na pierwszym spotkaniu użytkowniczek społecznościowego portalu internetowego dla osób dojrzałych www.kobieta50plus.pl - utworzyła go fundacja Ja Kobieta i jej założycielki Hanna Nowakowska i Halina Potocka.
Fundacja działa na rzecz osób w wieku emerytalnym i prowadzi szkolenia dla bezrobotnych pań. Współpracuje z warszawską agencją reklamową Rizontobilif.
- Zaczęło się od przygotowania dwóch reklam społecznych o przemocy wobec osób starszych. Na spotkaniu spotkaliśmy działające w fundacji panie i tak niemal od razu zawiązała się nić porozumienia - opowiada Aleksandra Stremlau, energiczna i przebojowa właścicielka Rizontobilif (wiek 50+, cztery lata temu po odejściu z sieciowej agencji reklamowej założyła swoją firmę).
Fachowcy od internetu pracujący w agencji stworzyli stronę portalu kobieta50plus.pl. - Zapisało się już do niego 11 tys. pań z całej Polski. Chodzi nam o przełamanie wciąż obowiązującego stereotypu seniora: osoby wycofanej, niekorzystającej z internetu, źle ubranej, siedzącej w kapciach przed telewizorem - mówi Stremlau.
W portalu są recenzje książek, wspomnienia (np. dyspozytora straży pożarnej, który pełnił dyżur w dniu wybuchu Rotundy w Warszawie), porady zdrowotne, finansowe... Nikt za teksty nie dostaje pieniędzy - praca portalu opiera się na wolontariacie.
Każda kobieta, która zapisała się do portalu, ma swoje konto, dzięki któremu może dodawać własne teksty i komunikować się z innymi. Panie wspierają się też na forum internetowym. Rozmawiają tu m.in. o kuchni, seksie i miłości 50+.
Nad zawartością portalu czuwają zawodowi dziennikarze (także za darmo). - Wszystko dzieje się w internecie, bo zespół jest rozproszony. Zespół redakcyjny to głównie dojrzałe kobiety z całego świata, ale też mężczyźni i ludzie młodzi - mówi Stremlau.
Granty na turystykę dla seniorów
W zespole jest m.in. Irena Krowicka, emerytowana od 20 lat chemiczka. - Kiedyś budowałam metro, elektrownię atomową w Żarnowcu i zwykłą na Krecie. Teraz często zaglądam sobie na portal Kobieta50plus.pl - mówi pani Irena.
Przychodzi też do jego siedziby na ul. Szpitalną i tam z koleżankami piszą teksty, rozmawiają, organizują wspólne wyprawy.
Irena Krowicka w latach 80. współorganizowała np. pierwszy w dziejach spływ kajakowy Dunajem. W latach 70. podróżowała po Afganistanie, Pakistanie, Indiach; pojechała też pociągiem do Chin i z powrotem. - Teraz pilotuję wycieczki - mówi 75-letnia pani. Była nawet na specjalnym szkoleniu finansowanym przez UE o organizowaniu turystyki dla seniorów. - Później oprowadzałam wycieczki seniorów po stolicy - opowiada.
Na portalu Kobieta50plus.pl będzie tworzyła stronę poświęconą turystyce. - Odziedziczyłam po wnuku komputer. Jest mi potrzebny jako narzędzie do pracy, wymiany korespondencji. Oprócz tego używam komunikatorów. Dzięki nim mam kontakt ze światem, kiedy tylko chcę! Na przykład z moim 17-letnim wnuczkiem, z którym jeżdżę na narty.
Niedługo pani Irena wybiera się w kolejną podróż do Niemiec, Holandii i Francji.
Miejsce dla kobiet
- Ja zaczęłam korzystać z internetu z konieczności - mówi Anna Czyżewska (67 lat). - Wymagała tego praca, którą zajmuję się w moim "drugim życiu". W "pierwszym życiu" byłam matką dwóch wspaniałych córek i żoną żołnierza zawodowego wojsk rakietowych. Pracowałam jako technolog lamp elektronowych, potem m.in. prowadziłam klub komputerowy, gdzie dzieci, młodzież i dorośli uczyli się obsługi komputera Atari.
Teraz ma własną działalność gospodarczą - prowadzi gabinet medycyny naturalnej i sklep internetowy (www.sklep.fenixpl.com).
- Dla mnie internet to narzędzie, bez którego nie wyobrażam sobie życia. Korzystam z niego do zdobywania wiedzy i utrzymywania kontaktu ze znajomymi (nie tylko w Polsce). Używam też Skype?a, bo jestem babcią trojga wnucząt. Odwiedzam portal, bo to fantastyczne miejsce dla kobiet, które chcą żyć pełnią życia mimo upływu lat i emerytury.

Elżbieta Sęczykowska chce organizować koncerty dla seniorów
(foto: Filip Klimaszewsk)
Strach przed internetem to fobia
- Dla mnie emerytura to abstrakcyjne pojęcie - oburza się Elżbieta Sęczykowska, pięćdziesięcioletnia, bardzo szczupła, zadbana brunetka. 30 lat pracowała jako animatorka kultury i sztuki, jest fotografikiem z zawodu (fotografowała m.in. Łazienki, eksponaty Muzeum Narodowego, a także Tybet, Mongolię, Chiny podczas swoich własnych podróży). Ostatnio założyła fundację Mecenat Sztuki.
- To moja obecna pasja. Razem z muzykami Filharmonii Narodowej będziemy poszerzać ofertę kulturalną dla osób "średniostarszego pokolenia". Chcemy organizować koncerty dla seniorów i nie tylko oraz popularyzować muzykę klasyczną. Do tego w dzisiejszych czasach niezbędny jest internet - strona, maile, komunikatory, profile na różnych serwisach. To może się wydawać skomplikowane, ale charakter mojej pracy już dawno nauczył mnie korzystania z niego. Na dodatek jestem samoukiem, bez żadnych kursów. Dlatego sama wiem najlepiej, że strach przed komputerem to zwykła fobia. Myślałam: "Mnie to niepotrzebne", "To za trudne". A teraz nie dałabym sobie bez internetu rady!
Stereotyp emeryta
Niestety, popularność portalu nie przekłada się na obecność reklam - pieniądze z nich mogłyby pójść na wspieranie kobiet, np. granty dla najbardziej przedsiębiorczych.
- Firmy uważają, że jedynymi nabywcami są ludzie w magicznym przedziale 16-49 lat - żałuje Aleksandra Stremlau. - A dalej... czarna dziura. Tymczasem ludzie 50+ w Europie i USA to potężna grupa konsumentów o wielkiej sile nabywczej. W Polsce jest tak samo: to panie i panowie tuż przed emeryturą albo zaraz po przejściu. Dzieci mają odchowane, mają oszczędności, chcą trochę użyć życia. A oferta dla nich jest nikła. Spotkanie naszych internautek w Bolku to krok w pożądanym kierunku. Szkoda, że firmy myślą inaczej. Na razie pokutuje stereotyp żyjącego w nędzy emeryta odliczającego grosze w Biedronce.
Grzegorz Lisicki (przedruk z "Lata Lecą" 27.04.2011 - www.wyborcza.pl)














Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Zofia 02/08/2016, 12:45
" SzOK, czyli Seniorzy z Ogromną Kreatywnością ". To ( jedno z kilku ) inspirujące hasło konkursowe Łódzkich Senioraliów powinno przyświecać kolejnym działaniom podejmowanym przez władze na rzecz wszystkich Seniorów w Polsce .