Weranda literacka
Dzienniki kołymskie- recenzja
Dzienniki kołymskie nie są lekturą lekką, ani łatwą, a momentami także mało przyjemną lecz niewątpliwie wartościową i dającą satysfakcję.
Jacek Hugo-Bader po raz kolejny wybrał się w głąb Rosji. Tym razem postanowił przemierzyć szlak kołymski. Wyraźnie zainspirowany twórczością Warłama Szałamowa (rosyjskiego poety prozaika, więźnia Gułagu), którego wielokrotnie cytuje w swej książce, pragnie dowiedzieć się jak naprawdę wygląda życie w odległej syberyjskiej krainie. Chce przekonać się czy i jak możliwa jest egzystencja na ziemi-cmentarzysku, która w czasach istnienia Archipelagu Gułag, pochłonęła niezliczoną rzeszę ludzi.
Książka jest zbiorem reportaży. Można wyodrębnić w niej dwa oddzielne sposoby narracji. Pierwszy z nich to dziennik podróżnika, który dokumentuje poczynania autora krok po kroku. Drugi natomiast jest zapisem rozmów z przypadkowo spotkanymi na szlaku ludźmi, niezwykłymi osobowościami, których losy opisane przez Badera często sprawiają iż włos jeży się na głowie.
Autor, jak sam mówi, chce przełamać mit syberyjskiej łagrowej rzeczywistości, która pozostaje widmem XX wieku. Nie udaje mu się to jednak. Chociaż podróż rozpoczyna z przekonaniem i postanowieniem skupienia się na teraźniejszości duchy przeszłości nieustannie dają znać o sobie. Być może minęło zbyt mało czasu, aby można było przejść do „porządku dziennego” znając prawdę o losach ludzi zsyłanych do łagrów oraz ich katorżniczej pracy i nieludzkich warunkach w jakich musieli egzystować. Wielce prawdopodobne jest to, iż piętno tych wydarzeń na zawsze pozostanie i nigdy nie pozwoli mówić o Kołymie inaczej, jak przez pryzmat gułagowej rzeczywistości.
Jacek Hugo-Bader spotyka na swojej drodze niezwykle ciekawych ludzi. Oligarchę- krętacza, który pożąda władzy lecz w gruncie rzeczy nie jest złym człowiekiem; szamanów; uzdrowicieli; konstruktora- wynalazcę, poszukującego eliksiru wiecznej młodości i mądrości; córkę Nikołaja Jeżowa- postaci będącej symbolem stalinowskiego terroru; weterana wojennego, który po powrocie z frontu nie może odnaleźć się w nudnej codziennej rzeczywistości oraz bardzo wielu innych niesamowitych ludzi, których złożone losy ciężko ogarnąć współczesnym konsumpcyjnym, zachodnioeuropejskim umysłem.
W niezwykle prosty, ale zarazem bardzo obrazowy sposób autor przedstawia krainę, w której codziennością są temperatury oscylujące w granicach 50 stopni poniżej zera. Miejsce, gdzie ludzie wychodząc z domu muszą być przygotowani na spotkanie z niedźwiedziem. Opisuje chaotyczną, ale jakże ciekawą rosyjską mentalność oraz wielokulturowość i osobliwość wielkiego imperium.
Zachęcam do przeczytania nowej książki Jacka Hugo-Badera, gdyż książka ta pozwala na spojrzenie z zupełnie innej strony na wartość jaką jest życie ludzkie. „Dzienniki kołymskie” nie są lekturą lekką, ani łatwą, a momentami także mało przyjemną lecz niewątpliwie wciągającą, wartościową i dającą satysfakcję.
Opowieść Badera budzi chęć podróżowania, zobaczenia tego syberyjskiego- jakże innego świata, na własne oczy i przekonania się, czy naprawdę istnieje, w takim kształcie, w jakim przedstawia nam go autor. Na wyprawę szlakiem kołymskim mogą porwać się naprawdę nieliczni, całej reszcie pozostaje lektura i wyobraźnia.
Autorka: Marta Stefanowicz
Marta Stefanowicz jest socjologiem - absolwentką ISNS UW, studentką białorutenistyki (nauki o języku i kulturze Białorusi) oraz Studium Europy Wschodniej. Interesuje się szeroko pojętym Wschodem. Marzy o podróżach dalekich oraz tych całkiem bliskich (na wschód - oczywiście) i konsekwentnie stara się realizować te marzenia.














Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.