Hurrrra, zdiagnozowałam się sama.
Już samo to, że znów była jakaś reguła, odstraszyło mnie od skojarzeń, a jeszcze ten łańcuch (ten mi się z niczym wolnym, tym bardziej żadną wolnością nie kojarzył) spowodował, że usilnie starałam się (co tylko czasami mi się udawało) żyć bez żadnych bezsensownych kojarzeń skojarzeniowych. Niestety, licho mnie podkusiło, żeby doczytać, że wypowiadanie tych myśli, które wpadają mi nie wiadomo skąd i po co do głowy, wiążą się z pewnym wysiłkiem. W dodatku ten wysiłek jest konieczny, bym ja wyzwoliła myśli z wszelakich zapętleń, czyli pokonała stłumienie myślowe i przywróciła do pola świadomości, te myśli, od których moja świadomość uciekała.
Sparaliżowało mnie ze strachu, że tracę zdolność czytania ze zrozumieniem, ale na szczęście, moja zdolność skojarzeń w nosie miała moje tendencyjne zakazy i śpiewająco wybrnęła: „Hulali po polu i pili kakao……”czyli pomyślała o cudownej trzydniowej majówce, na której byłam już na pewno z moim zjawiskiem. Uspokoiłam się (wtedy nie wrzucało się na luz) i dalej sobie kojarzyłam wszystko, z czym chciałam, odrzucając samokrytykę, że jest to bez związku z tematem, a nawet krępująco bezsensowne.
Niestety do czasu, gdy jakiś nieproszony przebłysk myślowy zagadał: „Lata niby nie było, a nadmiar urodzaju. Znowu obrodziło genialnymi geniuszami. Na wszystkim się znają, wszystko zrobią najlepiej, czego się dotkną zamienią w złoto i zafundują raj na ziemi dla szarych, biednych, nękanych mas, czyli dla ciebie, i ciebie, i ciebie. W dodatku im samym wystarczy tylko satysfakcja z charytatywnej działalności i zasługi pozaziemskie”.
Wtedy poczułam tak silny ból głowy, że oczekiwałam tylko na udar.
I doczekałam się udaru „dysocjacyjnego”. Od tej pory, mimo że nie chcę, to niestety muszę być w stanie zdysocjonowanym. Bezwpływowe emocje wyrzuciłam za drzwi, żeby nie żyć w symbiozie z dokuczliwie przykrymi pasożytami. Zostawiłam tylko te super delikatnie, za to optymistycznie działające. By samej sobie zafundować momenty szczęścia, czyli nie powiększać grupy desperatów, asocjuję się z najprzyjemniejszymi momentami z przeszłości i teraźniejszości. Pamiętając, że umysł i ciało to powiązany system, siadam sobie wygodnie i powtarzam jak mantrę: „Pamiętaj, że ludzie zdysocjonowani analizują sytuację, myśląc o tym, co się dzieje, ale bez zaangażowania emocjonalnego” i spokojnie, bez żadnych skojarzeń myślę sobie to i owo, ale tylko czasami – i to, co czasami myślę – od czasu do czasu wklikuję na blog, bym nie zapomniała, że jednak myślę.
Uśmiech skojarzeniowy.
Sms: Kocham cię i zawsze będę cię kochać!! Chcę być zawsze przy tobie, nie mogę przestać o tobie myśleć, brakuje mi ciebie...
……Twoja babcia
Autorka: Jolanta Kwiatkowska














Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.