- Jesteś tutaj:
- Strona główna
- » Weranda literacka
- » Miłość
Przeczytaj także…
Miłość

dwa garnki, dwie poduszki, jakaś kołdra i MY zakochani, nic więcej nie trzeba...
przecież ...
to nie tak miało być..
mówiłeś zawsze...tylko bądź...
tych kilka talerzy na początek
zimowa kurtka na dwoje
kalesony dał ci mój syn...
żebyś nie zmarzł
wracając do domu?!
dwa garnki
dwie poduszki
jakaś kołdra
i MY
zakochani
nic więcej nie trzeba...
w wynajętej kawalerce
witały nas każdego dnia
i towarzyszyły nocami
prusaki
a potem zbudowaliśmy nasze gniazdo
jeszcze bez podłóg, wody, ogrzewania
wstawiliśmy swoich kilka mebli
" z drugiej ręki"
byłam TAKA SZCZĘŚLIWA...
dopóki nie zacząłeś naśmiewać się,
że nie odróżniam obcęgów od płaskoszczypów
że nie mam wyobraźni przestrzennej
że nie wiem, jak działa hydrofor...
że jestem TĘPAK...
nasze noce
pełne ciepła i czułości
coraz częściej przynosiły dni
pełne żalu i łez
...bo zapomniałam cukru
bo spóźniłam się z obiadem,
bo nie umiem zrobić prawidłowego zdjęcia
bo nie znam anatomii twarzy
wokół domu zrobiłam piękny ogród
DLA CIEBIE
nawet nie chciałeś go oglądać
od zawsze wystarczała ci krzyżówka
spacery...uwielbiałam z tobą iść do lasu...
ale te wyprawy stawały się coraz rzadsze..
dlaczego?
nie interesowałeś się tym, co robię, lubię
złościły cię moje koncerty
mówiłeś, że cię ośmieszam...
a przecież
wiedziałeś od początku
kim jestem
kiedyś lubiłeś patrzeć i słuchać
jak gram
CO SIĘ STAŁO?
w pewnej chwili
zabroniłeś mi WSZYSTKIEGO
nawet oddychać.
wyprowadziłam się
...na chwilę...
nic nie zrozumiałeś
a ja TĘSKNIŁAM POTWORNIE
wróciłam
a ty zabrałeś mi
NASZ DOM
od tej chwili
już nie było NAS
zamykałeś się coraz bardziej
byłeś blisko
i zarazem daleko
kochałam cię najbardziej z możliwych kochań
ale nie mogłam tak żyć
separacja
twój kolejny krok
nie mogłam zaprosić dzieci
nie mogłam spotkać się z przyjaciółmi
nie mogłam zrobić próby
wyprowadziłam się kolejny raz
a już za drzwiami walczyłam z sobą
dwa miesiące
dwa długie miesiące
moja praca i morze łez
wierzyłam
że zrozumiesz
ŻE CZŁOWIEK MA PRAWO DO CHWILI DLA SIEBIE
ŻE CHCE CZASEM WYJŚĆ Z DOMU
I PÓJŚĆ PRZED SIEBIE...SAM...
wróciłam
a ty dla sprawdzenia mojej wytrzymałości
założyłeś sprawę rozwodową
spłacałam twoje płatności
a ty krzyczałeś
że nigdy nie widziałeś moich pieniędzy
G. ...sierpień 2009
ostatnie wakacje
ostatnie wspólne wakacje
było tak pięknie
ale jakby nadal osobno
czułam wszystkimi zakamarkami ciała i duszy
ŻE TO KONIEC
ale dlaczego?
i ten wieczór
twój podniesiony głos
fruwające poduszki...
kilkanaście pudełek
pralka
bez mebli
bez talerzy
z sercem pełnym nadal miłości
i bólu
WYPROWADZIŁAM SIĘ PO RAZ TRZECI
podobno mnie kochasz
tak ćwierkają wróble
minęło dwadzieścia miesięcy
ile to dni godzin minut?
nie spytałeś ani razu
jak żyję
jak moje zdrowie
dziś walczę o nasz dom
o mój kawałek podłogi
jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa
teraz ja chcę zobaczyć
jak mnie kochasz...
jeśli kochasz naprawdę...
Zawieszona na linie
-
Wanda dodał/a ten komentarz 19.08.2011,16:32
Bardzo dobry wiersz! Gratuluję autorce umiejętności dobierania słów w poetycki porządek. Mam wielką nadzieję, że jego treść wynika jednak z obserwacji życia, a nie jest owocem bolesnych doświadczeń. -
Aleksandra dodał/a ten komentarz 19.08.2011,7:24
Kobieto, daj sobie spokój z tym człowiekiem! Nie jest ciebie wart! -
ajmi dodał/a ten komentarz 18.08.2011,14:19
zastanawiam się , czy warto kochać aż tak ? Autorka pisze, że "walczy o nasz dom o mój kawałek podłogi" chyba najważniejsze teraz, żeby zadbała o swoje sprawy bo tego "naszego domu" już nie ma. wielu wokół nas wyzyskiwaczy i pasożytów męskich, taki zdaje się być ten, o którym pisze Zakochana na linie.
