Weranda literacka

Noc w bibliotece

Latarnie jakby zmęczone upałem świeciły niemrawo

Po drodze para zaglądała w parterowe okna starych kamienic

Wrocław, środek parnego lata. Zbliżała się północ. Nad ulicą poruszały się dwa cienie. Podłużne, u dołu zwężone. Jeden był mniejszy, filigranowy a drugi przysadzisty. Ona i On. Płynęły objęte od mostu Pokoju nad ulicą kardynała Stefana Wyszyńskiego. Minęli Szczytnicką, Benedyktyńską i Sienkiewicza.
Latarnie jakby zmęczone upałem świeciły niemrawo.
Po drodze para zaglądała w parterowe okna starych kamienic. W pierwszym zobaczyli kobietę śpiącą przed telewizorem. Rudy kot siedział na stole i wylizywał futerko.
W następnym mieszkaniu nastolatek siedział przy komputerze. Odrabiał lekcje czy oglądał piękne panie? Owszem, tyle że całkowicie ubrane i w kuchni. Był to portal z przepisami kulinarnymi. Lubił gotować czego nikt z jego bliskich nie rozumiał.
Okno obok – kobieta czytała i płakała. Stos zużytych chusteczek higienicznych pokrywał jej stopy.
Przeszli dalej – kot i pies spały objęte na fotelu. Obok para w średnim wieku na dużym łóżku.
Okna pizzerii były zasłonięte. W introligatorni nic się nie działo.
Obłoczki poleciały dalej kierując się w stronę Skweru imienia Stanisława Tołpy.
Na końcu budynku zauważyły uchyloną górną część okna biblioteki.
- Wpływamy? – zapytała Ona
Lśniła niebieskawo gdzieniegdzie błysnęło srebrne pasemko. On był szary z małymi czarnymi
maziajami
Leciutko unieśli się w górę, przefrunęli przez okno i znaleźli w pracowni komputerowej. Jeden z ekranów znienacka rozbłysnął.
- Popatrz, ktoś zapomniał go wyłączyć – zauważyła Ona.
- No to co z tego? Przecież z niego nie skorzystamy.
- Ty nie, bo ci się nie chciało chodzić na kurs. A ja ukonczyłam Akademię e-seniora UPC i umiem obsługiwać komputer – pochwaliła się Ona.
- Tak, a ja musiałem sam sobie robić śniadania i samotnie je jeść – pożalił się On
- Trzeba było się nie wylegiwać.
Usadowiła się na krzesełku. On przycupnął na sąsiednim.
- Nic nie zrobisz – On marudził jak zwykle.
- Jak się bardzo skupimy to poruszymy myszką. Spróbujmy, co ci szkodzi?
- Dobrze, dobrze. Zawsze musisz postawić na swoim.
- Nigdy nie umiałeś mnie przegadać, hi, hi, hi – zaśmiała się Ona.
Myszka poruszyła się i lewy klawisz kliknął w ikonkę internetu.
- Ochchch, udało się – westchnęli oboje.
- Czego szukamy? – zapytał.
- Może wejdźmy na portal ze zdjęciami? Tam są nasze dzieci, wnuki i znajomi – zaproponowała.
Duchy zaczęły się intensywnie kurczyć jednocześnie nabierając intensywniejszych barw. Jemu powiększyły się ciemne plamki.
Weszli w google, wpisali adres.
Chyba musimy się zalogować? – On znowu marudził.
- Nie, do oglądania nie trzeba.
Pooglądali fotki wspominając gdzie i kiedy były zrobione.
- Może sprawdzimy co słychać w polityce? – zaproponował On.
- A idź ty! Co nas to teraz obchodzi? Przecież nie żyjemy – trzeźwo zauważyła Ona.
- Masz rację. Pewnie i tak służby zdrowia nie zreformowali. Emerytur nie podnieśli tylko diety posłom i podatki.
- Sprawdźmy – On kliknął w Onet.pl.
- Patrz, Palikot został prezydentem – ucieszyła się Ona.
- A Kuba Wojewódzki prezesem TVP.
- Szymon Majewski ministrem kultury.
- Janina Ochojska ministrem zdrowia.
- Owsiak ministrem spraw wewnętrznych.
- A Kwaśniewska z córką założyły sieć klubów go-go. Bardzo eleganckie są to lokale.
- Macierewicz i Kaczyński wstąpili do zakonu.
- Tusk pisze wspomnienia.
- Wałęsa przyznał się, że nie przeskoczył sam muru tylko go podsadzili.
- Zdrojewski założył firmę budowlaną i buduje wały na Kozanowie.
- Dutkiewicz wyemigrował do Pernambuco w Brazylii.
- A dyrektorem Miejskiej Biblioteki Publicznej została kobieta i nie jest to była wice.
Ona kliknęła w plus w prawym górnym rogu zamykając stronę.
- Dosyć tych nieważnych doczesności – stwierdziła. Lecimy do wypożyczalni.
Przelecieli przez dziurkę od klucza i rozejrzeli po wnętrzu.
- Może pooglądamy przewodniki po miejscach dokąd wyjeżdżaliśmy na wakacje? – zaproponowała Ona.
Wyciągnęła książkę o Borach Tucholskich.
- Pamiętasz ten domek w lesie? – zapytała.
- Tak, piękny był i przestronny inaczej. Każdego roku znajomi pytali czy zabieramy ze sobą dużo gazet bo przypominał kiosk Ruchu
- I tak przez trzydzieści parę lat – westchnęła Ona.
- Cisza, spokój, chodziłem sobie na ryby…
- I nigdy nic nie złowiłeś – docięła Ona.
- Nooo, czasem coś się trafiło – bronił się dość nieudolnie.
- Ja więcej grzybów i jagód nazbierałam.
- I nie udało ci się mnie otruć – ucieszył się.
- Bo cię kocham. Objęła go i przytuliła.
- No i znam się na grzybach - nie odmówiła sobie satysfakcji.
Objęci stali, a właściwie unosili się nad podłogą.
- No, musimy już iść. Patrz, za oknem zrobiło się szaro. Zaraz wzejdzie słońce.
Wypłynęli przez uchylone okno zaplecza, minęli podwórko i otwartą bramę od ulicy Prusa.
Przenieśli się do Parku Nowowiejskiego, wionęli przez trawniki, wzgórze i osiedli na ławce przy stawku naprzeciw budynku Politechniki.
Coś się poruszyło pod nimi. Zajrzeli i zobaczyli śpiącego bezdomnego . Obok niego leżały tobołki, a na nich czarny kot.
- Pewnie strasznie śmierdzi - powiedział On.
- Nie żyjemy więc nie czujemy zapachów, nawet tych ładnych – zasmuciła się Ona.
Słońce pokazało się nad dachem budynku. Para rozwiała się w powietrzu.
Kot wstał, przeciągnął się. Bezdomny chrapnął i przewrócił się na drugi bok.

Irena Brojek

Autorka mówi o sobie: Jestem na emeryturze od ponad roku, bardzo to lubię. Aktywnie spędzam czas: czytam, chodzę do kina - piszę recenzje, oglądam wystawy, robię collage organizuję wymyślone 28 lat temu przeze mnie dress-party (kobieca impreza). Recenzje - zamieszczam na swoim blogu: http://kotnagalezi1.blox.pl

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • Zofia 04/06/2016, 0:03

    4 czerwca 2016 r. - Ogólnopolska Akacja " Noc Bibliotek " . Akces zgłosiło około tysiąca bibliotek. Tej nocy nie będzie czasu na spanie, będzie czas na wspólne bibliotekowanie.