Weranda literacka

Stop klatka

Fotografia w zwiniętej gazecie podzieliła się na trzy części

Jakby na trzy kadry filmu.W kadrze środkowym znalazły się twarze. Twarz naszego bohatera w centrum, a z jego prawej strony profil starszego mężczyzny w drucianych okularach, który mógłby być profilem Dalajlamy, ze względu na dobrotliwy uśmiech wyglądający z kącika oka. Młoda twarz tkwiąca w dużym, sztywnym kołnierzyku białej koszuli, przydługie włosy z lat siedemdziesiątych i półuśmieszek na ustach naszego bohatera zdający się mówić: -No widzisz, to ty musisz się pochylać nade mną, żeby móc mi spojrzeć w oczy.

Trzecia twarz w tym kadrze znajduje się na drugim planie i jest przysłonięta dłońmi trzymającymi aparat fotograficzny. Z tego kadru można byłoby jeszcze wnioskować , że nasz bohater odbiera gratulacje na uroczystości wręczania nagród filmowych. Na przykład w Cannes lub w Berlinie.

W centrum kolejnego kadru znajduje się wielki węzeł krawata o klubowym wzorze pomiędzy szerokimi klapami ciemnej marynarki. Ramiona naszego bohatera niewiele wystają ponad dach widocznego za nim samochodu. Na pierwszym planie widać lekko rozmyty półkolisty napis: S ANGELES. Nie znajdujemy się jednak na czerwonym dywanie oscarowej gali w Hollywood. Tam, nasz bohater wystąpiłby w smokingu i muszce lub we fraku, w którym zresztą wyglądałby równie śmiesznie. Mali mężczyźni nie powinni nosić krawatów, smokingów i innych poważnych męskich ubrań, bo wyglądają jakby się wystroili na własne przyjęcie pierwszokomunijne. Ta rada nie dotyczy jednak naszego bohatera, ponieważ jego życie polegało dotychczas na pozostawaniu wiecznym dzieckiem i rozbawianiu innych.

Ostatni kadr, który powstał przez zwinięcie przeczytanej gazety zawiera tylko maleńki fragment fotografii, a na nim coś co wygląda jak… Nóż w wodzie? Niestety, jest to tylko kawałek oprawki okularów człowieka z profilu podobnego do Dalajlamy, ubranego w jasny strój z ciemną, okrągłą naszywką na ramieniu. Pełny, półkolisty napis na tej naszywce to: LOS ANGELES COUNTY. W środku błyszcząca gwiazda, a pod nią prosty napis: SHERIF.

I jeszcze napisy końcowe, które przewrotny los, po raz kolejny, umieścił w miejscu nagłówka : „Polański w Ameryce, czyli wielkie filmy i nie mniejsze kłopoty”.

Katarzyna Chojnacka Październik 2009 roku

Tekst ten powstał na Warsztatach Literackich zorganizowanych przez Fundację na Rzecz Kobiet JA KOBIETA, prowadzonych przez Sylwię Siedlecką w Zakroczymiu jako ćwiczenie opisu postaci z fotografii.

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.