Weranda literacka

Tradycja rzecz święta

miałam kupić marchewkę najlepiej wiosenną karotkę z zieloną strzępiastą czupryną poszłam na Naschmarkt

taki bazar w sercu miasta na trasie aorty wiedeńskiego metra ...miałam kupić marchewkę najlepiej wiosenną karotkę z zieloną strzępiastą czupryną poszłam na Naschmarkt taki bazar w sercu miasta na trasie aorty wiedeńskiego metra stacją Kettenbrücke zwaną
a tu w szaleństwie kolorów
nacji języków karnacji
biologicznych gatunków
i smaków
wśród warzyw
owoców przetworów
marynat sosów
konserw i ziół
prosta mieszanka

sałatka europejska
unijna wspólnota narodów
do zakupu rudej marchewki
wołająca
carrot
Möhre
morot
czy z francuska carrote

a marchewkę
chciałm zwykłą zasmażaną
z łyżką śmietany
tak jak babcia ją zwykle robiła
do klopsa w jarzynach na obiad
gdy wujostwo z Rabki i owdowiała przed rokiem sąsiadka
na obiad o trzeciej w co drugą sobotę przychodzili

tak było
kiedyś

a dzisiaj
w ciszy popołudnia
samotna marchewka
bez groszku
w misce porcelanowo odświętnej
puste krzesła wokół stołu zgromadzone
postrzega
i w świadomości
nieodwracalności rzeczywistości
głupio po marchewkowemu na gości czeka

Anulka (z forum www.kobieta50plus.pl)

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.