Weranda literacka

Wynalazki naszych czasów?

Niech oni po prostu wiedzą, że mogą nam zaufać i że mają do kogo się zwrócić.

Ciężko w to uwierzyć moim znajomym, ale ja czasami myślę. Właśnie w sylwestrową noc dopadły mnie przemyślenia. Najpierw myślałam sobie... nieważne o czym – napiszę przy innej okazji, ale przy tym myśleniu zrobiło mi się bardzo smutno, popłakałam w kąciku i postanowiłam pocieszyć się „Nad Niemnem”. Wiem, że tylko taki dziwoląg jak ja może w marzeniach wędrować po nadniemeńskich lasach i polach, ale wolno mi, prawda? Po tej wędrówce znów zaczęłam myśleć o tym, że wszyscy narzekają na dzisiejszą młodzież i dzisiejsze czasy – alkohol, zakazane romanse, narkotyki i depresje. A to wcale nie jest wynalazek naszych czasów. Pomijam dwa pierwsze, bo to już chyba jaskiniowcy wymyślili, ale choćby moja mama powtarza, że za jej czasów nikt o narkotykach nie słyszał. No dobrze, a Teoś Różyc? Jeśli nie mógł żyć bez morfiny to był narkomanem. Próbował sobie przywrócić młodość, werwę i siły właśnie za pomocą narkotyku. Tyle, że on mógł sobie pozwolić na takie wydatki. Nie mógł nim zostać chłop, który najzwyczajniej w świecie był za biedny. Czym była melankolija stryja Anzelma jeśli nie depresją? Po prostu nie nazwano jej i nie było takiej rzeszy psychiatrów i psychologów jak dzisiaj, ale choroba istniała.


Czyli nasze czasy wcale nie są takie najgorsze, a młodzież jak we wszystkich krajach i we wszystkich czasach po prostu usiłuje wykazać swoją dorosłość, tylko że jeden w mądry sposób, a drugi w głupi. Od tego właśnie my jesteśmy dorośli, żeby starać się mieć jak najwięcej kontaktu z dziećmi, z wnukami i pomóc im przejść przez ten najpiękniejszy i najtrudniejszy okres w życiu. Nie nakazami i zakazami, nie doradzaniem na siłę. Niech oni po prostu wiedzą, że mogą nam zaufać i że mają do kogo się zwrócić. Nie stawiajmy na pierwszym miejscu pracy, kariery, pieniędzy. Niech dzieciaki wiedzą, że są dla nas najważniejsze, bo miłość i zrozumienie to z kolei nie wynalazek Mniszkówny czy Konopnickiej ale wartości, które powinny się liczyć najbardziej.

Jak to jest być bogiem?

Zostałam poganką ja, katoliczka.
Rozsądek został za progiem
świątyni Twego Umysłu i Ciała.
Jak to jest miły być bogiem?

Kocham i wierzę w każde kłamstwo
i każde Twe słowo mi drogie.
Ty moim światłem i drogowskazem.
Jak to jest miły być bogiem?

Za Tobą pójdę do piekieł bram,
do Ciebie przez wodę i ogień.
Dla mnie Tyś ósmy świata cud.
Jak to jest miły być bogiem?

Tak bałwochwalczo uwielbiam Cię,
w boską odziałam Cię togę.
Szczęściem jest wiedzieć, że jesteś.
Jak to jest miły być bogiem?

Czy Ci nie ciąży trochę kochanie
i z nim nie walczysz jak z wrogiem?
Złożyłam na Twe barki swój świat.
Jak to jest miły być bogiem?

Nie umiem sama podjąć decyzji.
Nic postanowić bez Ciebie nie mogę.
Pytam i słucham Cię jak wyroczni -
jak to jest miły być bogiem?

Czujesz się jakbyś dziecko miał
choć uciążliwe lecz sercu drogie.
Ręce masz pełne ze mną zajęcia.
Jak to jest miły być bogiem?

Kamień Pogan

Znalazłam dzisiaj Kamień Pogan -
tubylcy tak go zwą.
Jest płaski jak stół i ponoć znaczony
niewinnych ofiar krwią.

Poganie zwierzęta tam zabijali
by bogów odwrócić gniew,
a czarownice paliły zioła
gdy czuły Księżyca zew.

Poszłam jak w transie po biedrzeniec
zebrałam całe naręcze.
Jeszcze tylko młoda pokrzywa,
babka i szczaw zajęczy.

Uplotłam wianek z wiciokrzewu
i nim ozdobiłam skronie.
Gdy na Kamieniu płonęły zioła
ku niebu uniosłam dłonie.

Tanecznym krokiem szłam dookoła
nucąc cichutko zaklęcia.
Skąd to umiałam, gdzie się uczyłam?
Doprawdy nie miałam pojęcia.

Gdy zioła zmieniły się w kupkę popiołu
usiadłam na ziemi zmęczona.
W głowie mi dziwnie wirowało,
bolały nogi i ramiona.

Do domu wracałam przez łąki, gaje
nie było drogi ani ulicy.
Do dzisiaj nie wiem, może naprawdę
prawnuczką jestem czarownicy?

 

Jola Miśkiewicz

Od zawsze pisałam do szuflady. Od 2008 r. biorę udział w programie "Babcia nadaje", który teraz przekształcił się w "Latające Babcie". Piszemy bajki, wydajemy książeczki, spotykamy się z dziećmi w przedszkolach, ośrodkach, bibliotekach i czytamy nasze bajki.Zdarzaja mi sie już samodzielne spotkania autorskie - niestety nadal nie moge przekonać wydawnictw, że moje utwory są warte druku. Piszę bajki, wiersze, artykuły do Kobiety Puszystej i Kobiety Łódź, książki dla dorosłych. Wysłałam też sztukę na Komediopisanie. Wraz z innymi Latającymi Babciami jesteśmy ostatnio ulubienicami łódzkich mediów.

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.