Zdrowie 50 plus

Endorfiny na listopad

Endorfiny na listopad Pomysł na tekst pt. „O Famie i refleksoterapii twarzy” przyszedł do mnie podczas wrześniowego ataku zimna, kiedy letnia sielanka została brutalnie przerwana i natura jednoznacznie pokazała, że w Polsce lato nie trwa cały rok (jakby ktoś się łudził).

Nie wiem jak Wy, ale ja odczułam to jako realne zagrożenie i poważnie zastanawiałam się nad tym, jak z tym żyć? Ostatnią zimę spędziłam w Indiach i trochę zapomniałam, jak to jest. Do tego doszedł koniec wakacji i bolesny widok niewiniątek idących na rzeź do szkoły. Edukację szkolną zakończyłam na dobre 11 lat temu, ale uczucie przymusowej nudy pozostało niezapomniane. Tak więc we wrześniu rozpaczliwie szukałam w resztek słońca, dochodząc do ostatecznego wniosku, że nie ma co liczyć na pogodę.

Teraz ciało-umysł przywykło już do zimna i chmur. Powyciągało z zakamarków pamięci stare, znajome źródła endorfin i znalazło nowe. Chcę tu napisać o dwóch z nich.

Pierwszym jest bez wątpienia suka Fama i wspólne z nią spacery, niezależne od pogody i mojej ochoty. Oficjalnie Fama jest u mnie na tzw. tymczasie. Znajomi znaleźli ją na początku października pod Tarczynem. Byli na grzybach i zobaczyli przy szosie wychudzone zwierzę biegające za samochodami. Natychmiast się do nich przykleiła. Próbowali oddać ją na Paluch, ale tam nie przyjmują psów spoza Warszawy. Miała więc dziewczyna podwójne szczęście. Na Paluchu podobno przebywa obecnie około 2000 psów. Fama jest typowym skundlonym owczarkiem niemieckim i jeśli by tam trafiła, prawdopodobnie nikt nie zwróciłby na nią uwagi. Teraz oni szukają jej domu na stałe, a ja – szczęśliwa że nie na mnie spoczywa to trudne zadanie – odkarmiam, uczę eleganckiego zachowania i życia w wielkim mieście. Fama na spacerach bardzo się pilnuje. Nieprzyzwoicie rzuca się na jedzenie i za każdym razem kiedy wracam do domu coś jest pożarte. Ostatnio cała paczka surowego makaronu. Trochę się gniewam, ale tak naprawdę to mnie to śmieszy. Bo przecież pochłonięty makaron, worek mąki rozsypany na dywanie czy rozwleczony śmietnik to nie są prawdziwe problemy. Dobrze jest przyjść do domu, poczuć złość na zrobiony przez psa bałagan i zdać sobie sprawę, że to przecież śmieszne. Nawet jeśli chce mi się śmiać to okazuję suce głosem wychowawczą srogość, a ona dyplomatycznie okazuje mi spojrzenie pełne zrozumienia własnych błędów. I kompletny brak obietnicy poprawy. Tak sobie gramy, a ta gra przepełniona jest wzajemną sympatią.

Drugim odkrytym ostatnio przeze mnie źródłem endorfin jest refleksoryczny masaż twarzy. We wrześniu skończyłam pierwszą część kursu, na którym uczyliśmy się podstaw tej sztuki. Teraz jest czas praktyki. Ćwiczę na znajomych i na nieznajomych, na koleżankach i klientkach. Coraz bardziej mi się to podoba. Dobry traf chciał, że na kursie była druga osoba z Warszawy. Teraz spotykamy się z Arlettą co tydzień w celu wymiany masaży, dzięki czemu doświadczamy działania refleksoterapii również na sobie. Pierwsze efekty? Rozluźnione mięśnie twarzy, większa miękkość rysów. Refleksolog twarzy działa w bezpośrednim sąsiedztwie mózgu, dlatego nawet pozornie delikatne bodźce mają silne oddziaływanie. Dalsze skutki to oczyszczanie się organizmu przez skórę i poprzez lepsze trawienie. Wypryski pojawiają się na twarzy dokładnie w tych strefach, gdzie zostały wykryte „złogi”, czyli skupiska tkanki nerwowej, nadmiernie rozrośniętej wskutek blokady w przewodnictwie i przepływie energii. Ale najsilniej odczuwam emocje – podobnie jak na twarzy, robi mi się miękko w środku. Dochodzą do głosu dawno zapomniane uczucia. To co kiedyś zamiotłam pod dywan, nie dając sobie rady teraz wraca, domaga się uwagi i kiedy ją dostanie rozpuszcza się. Ten proces przynosi wiele radości. Głębiej oddycham!

Wskazania do refleksoterapii twarzy to m.in. nadpobudliwość, migreny, szczękościsk, paraliż, nadciśnienie, nadwaga… Co ciekawe, metoda ta reguluje hormony odpowiedzialne za niepohamowany apetyt na słodycze i tłuste potrawy. W Danii refleksoterapię stosuje się od lat siedemdziesiątych, nie wspominając o Chinach, gdzie nauka ta liczy sobie kilka tysięcy lat. W wielu krajach refleksolog figuruje na oficjalnej liście zawodów. Czy pamiętacie kanadyjsko-francuski film „Inwazja barbarzyńców”? O umieraniu, radości z życia, prawie wyboru… Jest tam scena, kiedy do bohatera leżącego w szpitalu przychodzi młoda kobieta z pałeczkami i wykonuje mu zabieg refleksoterapii stóp. Znanym działaniem tej metody jest uśmierzanie bólu, co ma szczególne znaczenie w niektórych chorobach terminalnych. W trakcie zabiegu wielu pacjentów doświadcza błogostanu, co jest m.in. efektem chwilowego wykasowania pamięci emocjonalnej. Przynosi to ogromny odpoczynek dla mózgu. A co wspólnego ma suczka Fama z refleksoterapią twarzy? Endorfiny… Których obfitości życzę wszystkim w długie listopadowe wieczory, a zwłaszcza pochmurne poranki.

Natalia Latecka

www.thai-massage.pl

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.