Zdrowie 50 plus

Spiżarnia Anki

Spiżarnia Anki Zajrzyj do spiżarni. Kiedy byłam małą dziewczynką ... Tak, byłam! Teraz powoli wkraczam w świat kobiet po 50. Wcale nie mam zamiaru opowiadać bajek. A więc jeszcze raz; kiedy byłam małą dziewczynką, i nawet trochę później, patrząc na swoją ukochaną Mamę, która zajmowała się domem, a przede wszystkim spędzała dużo czasu w kuchni mieszając w przysłowiowych garach, powtarzałam sobie, jak mantrę jedno zdanie: „Nigdy nie będę gotowała, a już na pewno nie będę gotowała obiadków dla całej rodziny.”

Minęło trochę czasu, wyszłam za mąż i wylądowałam w domu moich Teściów. Tam właśnie postanowiłam, że jednak muszę sprawdzać się jako dobra żona i jednym z dowodów na moje sumienne wypełnianie żoninych obowiązków stało się przygotowywanie mężusiowi ... obiadków.

Nie muszę mówić, że we wspólnej kuchni nie było to łatwe. I choć tego czasu nie zaliczam do najpiękniejszych okresów mojej kulinarnej przygody to muszę przyznać, że wiele się nauczyłam, szczególnie – czego nie robić, żeby obiad był smaczny i apetycznie podany.

Wspomnę jeszcze, że był to okres, jak pamiętacie, niezwykłych odkryć kulinarnych, ponieważ prawie puste półki w sklepach działały wyjątkowo pobudzająco na wyobraźnię i obiad praktycznie powstawał z niczego. Może właśnie wtedy nauczyłam się smakować potrawę jeszcze na etapie czytania przepisu i chyba właśnie wtedy odkryłam jak ciekawą lekturą mogą być książki kulinarne, a i wszelkie pogaduchy na temat jedzenia inspiracją do nowych pomysłów. Teraz prowadzę małą restauracyjkę i robię ukochane przetwory.

Czy wiecie, że na świecie są miejsca, gdzie ludzkie życie polega głównie na zdobywaniu pożywienia i raczej nie ma czasu na sprawianiu sobie przyjemności przygotowując wystawne przyjęcie, romantyczną kolację, czy robiąc zapasy na zimę? Może więc warto doceniać nasze miejsce na Ziemi, które daje nam ogromny wybór warzyw, owoców i innych znakomitych produktów. Wystarczy je wyhodować, kupić albo dostać od zaprzyjaźnionej sąsiadki, rozwinąć swoją wyobraźnię i .... stworzyć swoją, niepowtarzalną radość dla podniebienia. Chciałabym, aby ten właśnie kącik był dla wszystkich inspiracją do przygotowania smakołyku dla siebie, skutecznego lekarstwa na parę drobnych dolegliwości, uwiedzenia leniwego męża, uwierzenia w swoje ogromne umiejętności kulinarne, albo nauczenia się „jak gotować”. Chętnie podpowiem, odpowiem, poradzę, albo po prostu pogadam o jedzeniu z każdą z Was.

Wszyscy jesteśmy kucharzami. Gotujmy więc razem dla naszego ciała, serca i umysłu.

A dzisiaj, na dobry początek coś co przypomni nam, że mamy jeszcze zimę i należy się rozgrzać (najlepiej we dwoje, może być Pan lub Pani, która sama ogląda telewizję):

SYTA (rosyjska nazwa to „zbitien” od „zbit” to znaczy: połączyć, wymieszać).Cudowny napój, który długo przed pojawieniem się herbaty był popularny w całej Rosji. Noszony był po ulicach miast i miasteczek w miedzianych bańkach, a nalewano go do szklanek z wywiniętymi brzegami, aby nie poparzyć sobie ust i przy okazji dobrze rozgrzać zziębnięte dłonie. Ile regionów w tym wielkim kraju, tyle propozycji na przyrządzanie SYTY. Bazą są przyprawy korzenne, miód, woda, czasem wino. Myślę, że każdy z nas mógłby „wymieszać” własny napój, ale może tym razem zacznijmy od właściwej inspiracji.

SYTA WŁADIMIROWSKA:

1 l smacznej wody

200 g miodu wielokwiatowego

5 goździków

po ½ łyżeczki cynamonu, imbiru

5 dorodnych liści laurowych

Miód wymieszać z wodą i gotować 25 minut. Dodać przyprawy, wymieszać dokładnie, gotować 10 minut. Aby Syta miała piękny kolor to zabarwmy ją palonym cukrem, który po prostu możemy przypalić na patelni. Potem Sytę należy przecedzić przez gazę, płótno lub ostatecznie przez gęste sito. Pijmy gorącą, najlepiej w pękatych szklankach, albo w ulubionych kubkach. Jeżeli wodę zmienimy w wino to SYTA osiągnie większą moc.

Piszcie.

Anka Walczyńska

Stworzyła miejsce o ciepłej, domowej atmosferze - SPIŻARNIĘ WARSZAWSKĄ . Gdy się tu wchodzi, zapomina się o szarym świecie i plastikowej żywności pełnej konserwantów. W przytulnym i przyjaznym wnętrzu można delektować się domowymi pierogami, mięsami przyrządzonymi na różne sposoby, zupami i innymi rodzimymi smakołykami, ale także specjałami kuchni z całego świata. A wyśmienite smalce, pasztety, marynowane ryby i konfitury zamknięte w słoiczkach, można też zabrać do domu. W SPIŻARNI można pogadać z przyjazną "Duszą", poczytać gazetę, urządzić przyjęcie, albo uciec od natrętnego pośpiechu ulicy. To miejsce dla Każdego. www.spizarnia.com.pl

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.