Zdrowie 50 plus

Suplementy

Cała prawda o suplementach diety. Rozmowa z dr Janem Orłowskim, szefem Działu Badań i Rozwoju w Synoptis Pharma
Od kiedy trwa moda na witaminy? Nasze babki raczej nie zażywały suplementów diety, a współcześnie każdy ma w domowej apteczce często po kilka preparatów z witaminami i mikroelementami.
Witaminy, a zarazem suplementy diety jako szersza kategoria produktów spożywczych, bo do takich się właśnie zaliczają, mają bardzo krótką historię. Przykładowo, popularna witamina C  – wyodrębniona z papryki – to początek zeszłego stulecia. Za odkrycie witaminy C, Albert Szent-Gyorgyi. dostał w 1937 r. nagrodę Nobla. Niewiele wcześniej, w 1927r. Jansen i Douth uzyskali witaminę B1 z otrąb ryżu. Można więc długo wymieniać…  Tak czy inaczej, odkrycia kolejnych witamin to dzieje sprzed zaledwie 100 lat. I ta dziedzina badań jest ciągle rozwijania. A zatem produkowanie witamin i sprzedawanie ich jako suplementów diety to bardzo nowa dziedzina, związana z rozwijającymi się badaniami naukowymi.  
Czym właściwie są witaminy i po co są nam potrzebne?
Witaminy są niezbędne do procesów metabolicznych. Przedawkowanie, niedobór lub brak którejś z witamin, prowadzi do  hiperwitaminozy (przedawkowania), hipowitaminozy (niedoboru częściowego) lub awitaminozy (całkowitego braku).
Czy organizm nie może ich sam wytwarzać? Czy suplementacja jest nam faktycznie potrzebna? 
Witaminy są organizmowi dostarczane z zewnątrz. Przy prawidłowo zbilansowanej, urozmaiconej diecie zdrowego człowieka uzupełnianie diety suplementami nie jest wskazane. Pytanie, ile osób naprawdę dobrze się odżywia zważywszy obecny styl życia? Pośpiech, stres, popularność fast foodów i żywności wysoko przetworzonej, często pozbawionej wartości odżywczych, a ponadto siedzący, mało aktywny tryb życia osób żyjących w miastach, suche pomieszczenia, dym spalin – to wszystko powoduje, że nasz organizm może potrzebować suplementacji nie tylko witaminami, ale także innymi substancjami, których z jakiś powodów nie dostarczamy z pożywieniem.
Przykłady?
Warto, aby panie, które dużo czasu spędzają w pomieszczeniach klimatyzowanych, a takimi są najczęściej pomieszczenia biurowe, pomyślały o dostarczeniu dodatkowo kwasu hialuronowego. Ten składnik, wykazujący zdolność do wiązania wody, często jest obecny w kremach pielęgnacyjnych, ale można dostarczać go także doustnie – znajduje się w niektórych preparatach witaminowych. Kwas hialuronowy bardzo wcześnie zaczyna zanikać – proces ten rozpoczyna się już około 20 roku życia, czyli wtedy, gdy jeszcze przez wiele lat nie dostrzeżemy tego skutków, a są nimi degradacja kolagenu i elastyny. Uzupełnienie kwasu hialuronowego nie tylko pomoże zadbać o lepsze nawilżenie i elastyczność skóry, ale także może poprawić kondycję naszych stawów – chrząstki i płynu stawowego.
Innym dobrym przykładem substancji która jest niezbędna są kwasy omega-3: jemy mało ryb morskich, które są naturalnym źródłem tych cennych kwasów, co pokazują wyraźnie skromne od lat statystyki ich spożycia w Polsce. Zmiana diety często po prostu nie jest możliwa. W takim wypadku, jeśli są wskazania, warto pomyśleć o sięgnięciu po odpowiedni suplement, najlepiej po konsultacji z lekarzem lub farmaceutą w aptece, który z pewnością pomoże dokonać wyboru.
Jednak zamiast łykać tabletki, możemy iść do sklepu i kupić ryby. Jeśli postanowimy, że –zgodnie z zaleceniami lekarzy – na naszym stole morskie ryby zagoszczą dwa razy w tygodniu, suplementy stają się zbędne. 
Niestety nie jest to takie proste. Najczęściej nie znamy pochodzenia kupowanych ryb i nie zawsze ryby, które zjadamy, dostarczą organizmowi niezbędne składniki. Na zachodzie Europy, w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych stworzono system specjalnego oznakowania ryb i wiadomo, z którego zbiornika ona pochodzi i jakimi metodami została złowiona. U nas tego nie ma. Często więc bywa tak, że ryba obok cennych kwasów omega-3, pełnowartościowych białek, witamin A, D i E, składników mineralnych i makroelementów, zawiera także rtęć, ołów czy dioksyny. Wprowadzenie dużych ilości tuńczyka do stałej diety jest więc dyskusyjne. Podobnie jest z wieloma innymi produktami spożywczymi. Można więc skonstatować, że poniekąd, coraz częściej stajemy się skazani na suplementację. Szczęśliwie, ona jako dziedzina ciągle rozwijająca się, jest szeroko dostępna, a kolejne badania naukowe pozwalają udoskonalać skład i jakość suplementów diety. 
Na przykład?
Na przykład wspomniane już kwasy omega-3 w postaci estrów etylowych znacznie wolniej uwalniają się do krwi, dzięki czemu wykazują mniejsze dobowe wahania stężeń w surowicy, a ponadto są pozbawione zanieczyszczeń. Efektem tego jest wyższa skuteczność kwasów w postaci estrów etylowych niż w tradycyjnej postaci oleju rybiego. Ze względu na te unikalne właściwości Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne (AHA) oraz Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne (ESC) jako źródło niezbędnych wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3 wskazały w swoich wytycznych jedynie preparaty estrów etylowych, a nie zawierające olej rybi, jak to najczęściej miało miejsce w przypadku suplementów diety. To są wyniki badań naukowych ostatnich lat, które są wykorzystywane przez producentów farmaceutyków.   
Polacy słyną jednak z tego, że nadużywają suplementów diety. W zeszłym roku wydali na nie 2 miliardy złotych.
To prawda. Dlatego niezbędna jest w Polsce ścisła edukacja dotycząca tego jakie suplementy diety zażywamy i po co. Często też jest tak, że nieświadomie dublujemy niektóre składniki, ponieważ nie wiemy, że zamiast trzech preparatów możemy kupić jeden, zawierający zbilansowane, wzajemnie uzupełniające swoje działanie substancje. Powinno być normalną praktyką, byśmy dokładnie czytali ulotki dołączane do suplementów - jaki mają skład, dla kogo są przeznaczone. Pytajmy o nie farmaceutów! Oni znają wiele preparatów dostępnych na rynku i potrafią je porównać. Tymczasem to wciąż mało popularne, a efektem jest nieodpowiednio dobrany preparat lub zła dawka któregoś ze składników, albo przyjmowanie kilku preparatów jednocześnie. Osoba, która weźmie – zdezorientowana różnymi nazwami – kilka preparatów na odchudzanie, może narazić się na poważne problemy jelitowe, ponieważ ilość błonnika w tych różnorodnych preparatach może przekroczyć możliwość poradzenia sobie z nim przez organizm. Efektem będzie silny ból brzucha, biegunka, wzdęcia, podrażnienie jelit...
Jak wygląda polski rynek suplementów diety w porównaniu z rynkami zachodnimi? 
Rynek suplementów diety w Polsce dynamicznie rośnie: w latach 2007-2008 był to wzrost rzędu 25-30%, a w latach 2009-2011 szacuje się go na 12-15% rocznie i mimo spadku dynamiki wzrost ten będzie i tak wyższy niż wzrost segmentu leków receptowych czy nawet bez recepty.
W 2008 r. wartość tego rynku stanowiła ok. 21% wartości sprzedaży aptecznej i pozaaptecznej na całym rynku farmaceutyków bez recepty.
Polski rynek suplementów diety będzie podążał w kierunku trendów obserwowanych w Europie Zachodniej i w USA. Również w krajach Europy Środkowo-Wschodniej takich jak: Czechy, Węgry, Słowacja wartość sprzedaży suplementów diety rośnie systematycznie - najszybciej w Czechach, gdzie udział suplementów diety osiągnął już w 2007 r. 40% wartości całego rynku preparatów bez recepty.
W Polsce motorem wzrostu rynku są preparaty na bazie kwasów omega-3, w szczególności kategoria preparatów na serce i układ krążenia. Segment ten czeka w najbliższych latach najbardziej dynamiczny wzrost sprzedaży rzędu kilkudziesięciu procent rocznie. Sprzyjają temu obserwowane w Polsce trendy epidemiologiczne: wciąż bardzo wysoka umieralność (w 2006 r. notowano 46% wszystkich zgonów z powodu chorób serca), znacznie wyższy procent chorych w Polsce w porównaniu z krajami Unii Europejskiej (80% więcej mężczyzn i 54% więcej kobiet). Do tego dochodzi niechęć Polaków do zmian w sposobie żywienia i stylu życia, a jednocześnie skłonność do uzupełniania niedoborów żywieniowych suplementacją.

 

 

 
Jan Orłowski

Dyrektor Działu Badań i Rozwoju Synoptis Pharma

Jan Orłowski jest członkiem International Society for Pharmaeconomics and Outcomes Research. Od ponad dziesięciu lat współpracuje z London School od Economics. Jest także członkiem-założycielemPolskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego. W 2003 roku pełnił funkcję Przewodniczącego Grupy Ekonomicznej w Stowarzyszeniu Firm Farmaceutycznych w Polsce. W Synoptis Pharma Jan Orłowski prowadzi dział Badań i Rozwoju, zajmując się przede wszystkim projektowaniem składu preparatów farmaceutycznych, zakupem i analizą badań substancji czynnych oraz kontrolą ich certyfikatów jakościowych.

 

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.