ElKis/Sępica

Sępica drapie Prezesa Metra

Prezesie, bój się Pan Pana Boga od myślenia! Bo zaliczy na Pana konto przyspieszone zawały i wylewy.

Warszawskie Metro Centrum, Biuro Obsługi Klienta. Małe, z niewielką ilością przestrzeni i niewielką wentylacją. Od lewej jedno okienko: Informacja, w środku trzy okienka: Kasa, Kasa, Kasa, z prawej drugie okienko: Informacja. Przed okienkami kłębi się kolejka, jedna do wszystkich okienek. Duchota.


Biuro z ludźmi zwiniętymi w kłębek kolejki, z ciągłymi pytaniami wchodzących czy to jedna kolejka do wszystkich okienek czy pan do tego okienka czy pani do tego, duchota. Z ciągłymi odpowiedziami ludzi w kolejce że to jedna kolejka do wszystkich okienek że do kasy do informacji do informacji do kasy do informacji, duchota. Z ciągłymi pytaniami dlaczego jedna kolejka do różnych okienek dlaczego jedna Informacja z jednej strony a druga z drugiej dlaczego jedna kolejka i do środka i do prawa i do lewa, duchota. Z ciągłymi odpowiedziami wszystkich kolejnych pytanych wszystkim kolejnym pytającym. Duchota.


Ciągły szum, ciągły hałas. Mnóstwo ludzi do Informacji, trochę mniej do Kas. Dziewczyny w okienkach dwoją się i troją, są cierpliwe, grzeczne, kompetentne, szybkie, sympatyczne, ale w niewielkiej salce ciągle wrze stłoczona kolejka. I duchota.


Trwa przepychanie tych odchodzących od Kas i tych od Informacji z tymi co zagradzają im drogę w JEDNEJ kolejce kłębiącej się w poprzek Biura. Trwa nerwowe śledzenie która Informacja wolna czy rzucać się w prawo czy w lewo. I ciągłe pytania tych którzy wchodzą i ciągłe odpowiedzi tych którzy stoją. I ciągła duchota.


Ludzie podminowani, wściekli, nagle komuś pękają nerwy, krzyczy: mam to w dupie! Ktoś wybucha kurwą, ktoś klnie jeszcze gorzej i wychodzi.


Kolejka wściekła, czatująca, pożerana przez duchotę. Kipiąca złością. Pytania, duchota, odpowiedzi, duchota, kto do której kolejki, duchota, kolejna kurwa, duchota, ktoś musi wyjść, duchota, wiec popycha, przepycha, przeprasza, nie przeprasza, nerwy napięte, duchota.


Ja do Informacji więc poluję i na skrajne prawe okienko i na skrajne lewe okienko głowa mi lata w te i we w te szyja boli, duchota. Nagle z tyłu słyszę wrzask: nie widzi pani, że wolne?! A ja widzę że moja Informacja zajęta i ta z prawej i ta z lewej a czy ja wiem, która będzie wolna pierwsza? Więc w prawo w lewo w prawo w lewo. Pewnie Kasa wolna on pewnie do kasy. Mnie duchota głowa lata. Jemu duchota wrzeszczy. Wściekłość wspólna podwójna duchota połączona stężona pachnie krwią, zaraz ten starszy pan mnie walnie a ja mu odkopię obcasem w kostkę!


Rany boskie, panie Prezesie Metra, ja wiem, że Pan ma na głowie problemy trudne i wielkie. Ale w Biurze Centrum jakiś decydent-debil upadł na głowę i zrobił Panu kuku: DWA okienka do Informacji przedzielił TRZEMA okienkami do Kas. I burdel tam stworzył totalny. Co gorsza, nie do rozpusty!


Prezesie, bój się Pan Pana Boga od myślenia! Bo zaliczy na Pana konto te przyspieszone zawały i wylewy. Każ Pan decydentowi-debilowi głowę leczyć, i żeby dwa okienka do Informacji usadowił OBOK siebie. Wtedy stworzą się dwie osobne kolejki, bez złorzeczeń, wyzwisk i nerwów. Jeśli Pan tego nie zmieni, znaczy, że sadysta z Pana, niestety.


 

Elżbieta Kisielewska

       

 

  foto: Alicja Kozłow

 

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.